22 listopada 2012

82.


 Grzanki z chleba żytniego z wędzoną makrelą, rukolą, pieprzem i sokiem z cytryny, pomidory koktajlowe

Dzisiaj rano zdezerterowałam. Uczyłam się wczoraj do późna, żeby dzisiaj rano stwierdzić, że nie idę do szkoły. Dzień przywitałam kanapkami z praktycznie całą wędzoną makrelą (która znikała sukcesywnie podczas ich przygotowywania), pomidorami koktajlowymi, kiścią winogron i przebijającymi się gdzieś przez przejedzenie wyrzutami sumienia. W stresie zawsze mam ogromny apetyt i dzisiaj rano było podobnie. Jednak wyrzuty sumienia szybko rozgoniła jedna, a jak istotna myśl. Bo przypomniałam sobie - "hej, przecież chcesz nabrać trochę kobiecych kształtów!". Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, bo przecież chyba nie ma lepszych produktów, dzięki którym moja waga mogłaby odpowiednio wzrosnąć bez większego uszczerbku na stronie wizualnej mojego ciała. Spokojnie dokończyłam więc przeżuwać ostatni kęs, który zamarł w moich ustach wraz z pojawieniem się tych irracjonalnych podszeptów. Wiem, że przytycie wbrew pozorom nie jest tak łatwe, jak mogłoby się to wydawać. A przynajmniej zamierzone przytycie, bo tak to zwykle bywa, że kiedy chce się utrzymać wagę, ona wzrasta "nie wiadomo skąd", a kiedy chce się przytyć, stoi jak zaczarowana. Wiem, że czeka mnie trochę pracy i moje biodra nie rozrosną się w ekspresowym tempie od 10 dodatkowych gramów makaronu na obiad. Jestem tego w pełni świadoma, jednak podejmuję to wyzwanie.

21 komentarzy:

  1. fajne kanapki :) doskonale znam to uczucie, trzymaj się, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. te kanapki musiały obłędnie smakować... uwielbiam wędzoną makrelę, a taki sposób podania bardzo mi się podoba, muszę spróbować koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z sokiem z cytryny wszystko smakuje lepiej, wierz mi. :D

      Usuń
  3. Trzymam za Ciebie kciuki, oby do przodu.
    Zjadłabym takie kanapki i uwielbiam Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! wydaje mi się, że jeszcze daleko im do ideału, ale bardzo mi miło. :)

      Usuń
  4. Makrela to jedna z moich ulubionych ryb. Zwłaszcza w wersji wędzonej. Miałaś pyszny poranek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wstyd się przyznać, ale do tej pory nie miałam jeszcze okazji próbować świeżej makreli. choć wędzona jest stałym punktem mojego menu. (;

      Usuń
  5. masz 100% racji w tym co napisałaś. z chęcią bym przytyła, ale się boję, głupota... :<

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki :) Nawet nie waż się słuchać tych szeptów w twojej głowie.
    Uwielbiam twoje zdjęcia i twoje śniadania <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, naprawdę. za wszystko. :)

      Usuń
  7. pominęłabym jedynie cytrynę, grrr^^
    ale śniadanie konkretne i zdrowe! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie z tego wszystkiego właśnie ta cytryna jest chyba najlepsza. (;

      Usuń
  8. oj, planowane przytycie jest o wiele trudniejsze niż odchudzanie-.- z jednej strony wiesz, że powinnaś przytyc, jesz więcej, a waga stoi w miejscu, ale znowu przy zjedzeniu podwójnej porcji masz w głowie siebie ważącą od razu z 10kg więcej, irracjonalne, ale cóż^^
    pyszne kanapki, a jeszcze bardziej podobają mi się same zdjęcia, masz talent:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście coś jest w tym, co piszesz. naprawdę dziękuję, bardzo mi miło!

      Usuń
  9. zawsze tak jest jak się chce przytyc... tzn nabrać kształtów to sie nabiera ale tam gdzie nie trzeba ;/ a jak sie chce schudnąc to jest jeszcze bardziej naodwrót :P
    lubię Twoje śniadanko ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. na takich pysznych zdrowych śniadankach i produktach na pewno nabierzesz kształtów zdrowo i tam gdzie trzeba, no i mięśni. ja też uwilebiam wędzoną makrelę, ale ostatnio spróbowałam coś jeszcze lepszego .. wędzonego pstrąga. pyszny. polecam (ja kupuję w Lidlu taki pakowany ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie wczoraj mi się skończył. :D ale jadłam takiego kupowanego na wagę, nie pakowanego - takiego też kiedyś próbowałam i był dla mnie kompletnie bez smaku. za to ten, którego jadłam teraz, był naprawdę smaczny. chyba poza makrelą (która pewnie już na zawsze będzie okupować pierwsze miejsce na liście moich ulubionych ryb) to najlepsza wędzona ryba, jaką miałam do tej pory okazję próbować.

      Usuń
  11. Mm, uwielbiam wędzone ryby *-*
    Trafiasz w gusta (:

    OdpowiedzUsuń
  12. oj śniadanko jak zwykle wykwintne, mniam ;P
    pamiętaj jak starałam się przytyć a waga nazłośc spadała;./

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam wędzoną makrele, z cytryną smakuje jeszcze lepiej :)
    Trzymam kciuki i wierzę, że uda Ci się wypracować kobiecą sylwetkę i zdrowie przede wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ