8 czerwca 2013

280. czerwcowe kasztany

Naleśniki kasztanowe z ricottą i kasztanami

NALEŚNIKI KASZTANOWE

          50 g mąki z kasztanów jadalnych
          125 ml płynu (tutaj 75 ml mleka i 50 ml wody)
          jajko
          szczypta sody oczyszczonej
          szczypta soli

Mąkę przesiewam do miski, dodaję jajko, sodę i sól i dokładnie ze sobą mieszam, by pozbyć się grudek. Następnie dodaję mleko i ciągle mieszając dolewam także wodę. Smażę naleśniki na średnim ogniu z obu stron. Z podanych proporcji wychodzi 5 małych albo 3 duże naleśniki.

74 komentarze:

  1. Można poprosić o przepis na ciasto naleśnikowe?

    OdpowiedzUsuń
  2. Apetyczne te naleśniki! Kasztanów nigdy nie jadłam. Gdzie można je dostać ?
    Ps. Nominowałam Cię do Liebster Blog. Będzie mi bardzo miło jak będziesz miała ochotę odpowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjnie wygląda! Nie jadłam jeszcze kasztanów, dobre są? :> Wyglądają na niezjadliwe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepyszne! mają konsystencję marcepanu, a smakują trochę jak jakieś trufle. a przed zjedzeniem trzeba je obrać, wtedy już na pewno będą zjadliwe. :D

      Usuń
    2. O rany, ale mnie teraz zachęciłaś do ich poszukania :)
      Naleśniki prezentują się świetnie.

      Usuń
    3. I takie kasztany pewnie można dostać w takich eko-sklepach? Czy po prostu trzeba chodzić, pytać, szukać po wszystkich?:)

      Ależ byłam ciekawa tych naleśników, wyglądają mega, a te kasztany takie kasztanowate:p Jak z drzewa!

      Usuń
    4. w żadnych eko-sklepach, w carrefourze są. :) w piotrze i pawle też widziałam, ale tamte kosztowały 8 razy więcej, dlatego do tej pory je omijałam.

      Usuń
    5. O matko, konsystencja marcepanu i smak jak trufle? Narobiłaś mi ochoty na kasztany!

      Usuń
    6. upiecz sobie, są jeszcze pyszniejsze :D !

      Usuń
    7. To dobrze, że nie smakują jak marcepan, bo nie lubię :) Ale zachęciłaś, muszę wybrać się do carrefour'a :)

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. a upiekę, bo mam jeszcze! ale myślisz, że takie ugotowane na parze można jeszcze piec? żeby nie zrobiła się z nich kupa.

      Usuń
    10. no to muszę się baczniej przyglądać:)

      Usuń
  4. również w życiu nie jadłam kasztanów, bardzo chciałam sobie kupić na ulicy jak byłam we Francji (podobno sprzedają je wszędzie) - ale ja nigdzie ich nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  5. Udało ci się mnie zaskoczyć! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. moim zdaniem one smakują troszkę jak takie słodkawe ziemniaki ;D
    uwielbiam je <3 świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rany, gdzie ja dostane kastany? Nigdy nie jadlam, a sprobowalabym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupiłam w carrefourze w galerii krakowskiej z solida food. myślę, że w każdym większym carrefourze powinny być tam, gdzie tofu i inne produkty tej firmy. :)

      Usuń
  8. Mam pytanie odnośnie sosu truskawkowego ze śniadania numer 266. Piszesz, że po prostu odparowałaś sok z rozgniecionych truskawek, ale mogła byś napisać dokładnie ile było truskawek (bo mają dużo wody i nie wiem ile wziąć, żeby było na tyle dużo sosu) i jak długo je gotować?
    Wiem, że pytania są bardzo dziwne, ale jestem bardzo początkująca i nie mam żadnego doświadczenia w przygotowywaniu sosu z owoców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie ma znaczenia, ile truskawek użyjesz, bo zawsze będą miały proporcjonalnie tyle samo soku w stosunku do pozostałej ich części. (; ja użyłam ok. 250 g i wyszło mi trochę więcej sosu, niż jest na zdjęciu. przed gotowaniem rozgniatam je palcami w rondelku, na dużym ogniu sos redukuje się ok. 5 minut. musisz sama wyczuć, kiedy będzie miał odpowiednią konsystencję, która najlepiej będzie ci odpowiadać. bo wiadomo - truskawka truskawce nierówna.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
  9. O, też zakupiłam wczoraj w Carrefourze jadalne kasztany. Ciekawa jestem smaku, jeszcze nie zdążyłam wypróbować. :)) A jak sprawuje się w cieście mąka? Widziałam ją także na sklepowych półkach, ale póki co jeszcze się nie skusiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, też obkupiłam się w nie w carrefourze. :D mam jeszcze jedno opakowanie, ale w przyszłym tygodniu na pewno polecę po więcej! a mąka jest drobniejsza od standardowej - pszennej i nie pęcznieje tak jak ona, więc automatycznie wymaga dodania mniejszej ilości płynu. i jest super słodka - chciałam zjeść te naleśniki polane jeszcze dodatkowo miodem, ale kiedy spróbowałam ciasta naleśnikowego przed smażeniem, wydał mi się on już całkiem zbędny. (;

      Usuń
    2. Ja wzięłam tylko jedną na spróbowanie. Jeśli okażą się smaczne, może jeszcze kiedyś się na nie szarpnę. :D
      Tym opisem zdecydowanie skusiłaś mnie, aby więcej nie przechodzić obojętnie obok tej mąki. :)

      Usuń
    3. ja kupiłam dwa, bo za te pieniądze to nic, a jeszcze by mi wykupili. :D w piotrze i pawle słoiczek takich kasztanów, w którym chyba też jest ok. 100 g, kosztuje prawie 40 zł, więc 5 zł (dobrze pamiętam?) to przy tym biznes życia.

      Usuń
    4. 5,99 :D Niestety został mi tylko rok studiów, więc korzystam ile się da i jeszcze przeliczam, że to dwa piwka wieczorem mniej ze znajomymi. :D

      Usuń
    5. ja na szczęście nie piję, więc nie mam takich dylematów. :D

      Usuń
  10. Jadłam pytanie raz w życiu i bardzo mi smakowały! Tęsknię za nimi :) Te naleśniki wyglądają obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Naleśniki zachwycają! Chociaż osobiście nie mam dobrych wspomnień z kasztanami. Mam na myśli ich jedzenie :D Ale w końcu smaki się zmieniają, więc kto wie, może warto zrobić jeszcze jedno podejście? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. CUDOWNE *____* Bożuniu święty, ja chcę to śniadanie! Ja chcę spróbować kasztanów! Prześwietne naleśniki, po prostu zazdrość mnie zżera od środka <3

    OdpowiedzUsuń
  13. mmmm normalnie cudy tutaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. kasztany zawsze kojarzą mi się z miejscem oczywistym czyli placem Pigalle i miłym panem ktòry je sprzedawał. W Polsce nie kupowałam i nie wiem ile różnią się w smaku. Ej , miałaś nie gwiazdorzyć przez najbliższe 21 dni !
    :* :* !

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaa, zrób mi takie naleśniki! *.*

    OdpowiedzUsuń
  16. intryguje mnie smak kasztanów :> nigdzie nie mogę ich znaleźć...albo moje miasto jest zacofane, albo sezon na nie już miną... anyway, kasztanowe naleśniki muszą być pyszne :) każde naleśniki są pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko! Rewelacyjnie wyglądające śniadanie!
    Ale mnie nakręciłaś na nie! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Maria........jest sesja więc so sorry...ale chcę zostawić Ci komcia a weny nie mam: MNIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wiemy że masz sesję olala wspominasz o tym w każdym możliwym do tego miejscu ;) i wiemy że musisz się uczyć i nie masz na nic czasu.
      biedactwo :(((((((((((((((((( studia są takie okrutne , reszta studentów NIC o tym nie wie :(

      Dzisiejsze śniadanie mistrzowskie Maria'n<3 to zdecydowanie mój ulubiony blog jesteś niesamowita !
      Agata

      Usuń
    2. Też w kółko gadam o sesji i co z tego, to są jakieś limity ile można o tym mówić? ;P Trudno, będę o tym nawijała dopóki się nie skończy, bo studenci tak mają chyba że jak już sesja w końcu przychodzi to jest jedynym tematem na tapecie i zupełnie nie rozumiem w czym Ci to przeszkadza ;)

      Usuń
    3. Też Cię kocham anonimie...lubie jak mi to wypominasz. Zaraz po tym anonimie że nie jestem jedynym studentem pod słońcem <3

      Btw. Lola pisałaś dzisiaj coś czy tylko nauka ?

      Usuń
    4. żal Fiolkaaa ...udajesz inteligentną gadasz ciągle o sesjach,nauce, alkoholu i seksie i myślisz że jesteś fajna czy coś?! weź zajmij się lepiej czymś fajowskim i konstruktywnym i przelicz Marianowi ile kcalów miało to śniadanie -_-

      Usuń
    5. W sensie że co pisałam, bo nie rozumiem Olala? ;)

      Usuń
    6. Egzaminoosa z farmacyi?

      Usuń
    7. Nie mogem liczyć kalorii Marysience bo obiecałam być dla niej mila z racji jej traumy związanej z nauką historii -.-

      Usuń
    8. Nie dziś tylko nauka i to jeszcze nie koniec, cała nocka przede mną <3 kolejny egzaminos w poniedziałek, kocham miesiąc czerwiec na studiach!

      Usuń
    9. Witamw klubie, farmacyjny egzaminek w poniedziałek ;) u mnie botanika..-_-
      Jak rylko znajdę czas, dorwę gdzieś carrefoura i wykupię wszystkie kasztany :D

      Usuń
  19. widziałam mąkę z kasztanów u mnie w mieście. Dobra jest w smaku? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wczoraj mówiłaś o mniej inspirujących śniadaniach, a tu taka niespodzianka! Zaskakujesz mnie swoimi genialnymi pomysłami!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. mmm obłednie wyglądają, a jak z ricottą to już w ogóle pychotka !!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nominowałam Cię do Liebster Awards.
    Zajrzyj tu: http://mywaytoxs.blogspot.com/2013/06/sernik-na-zimno.html po więcej informacji c:


    ooo kurcze, fantastycznie to wygląda! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ostatnio właśnie spotkałam się z mąką z kasztanów, więc jest okazja kupić i zrobić takie naleśniki !
    Idealne sobotnie śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. matko, zbankrutuję, jak zrealizuję te wszystkie zakupy, które przez Ciebie muszę zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasztany kiedyś widziałam i już miałam brać i nie wiem czemu zmieniłam zdanie.
    W takim razie trzeba będzie je dorwać przy najbliżej okazji.
    Zrobisz mi takie naleśniki? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maria, baranku łagodny :*

      Usuń
    2. o charakterze hieny też pisałam. :D

      Usuń
    3. I kto tu jest okropny ;P Hieno barankowa ;D

      Usuń
    4. Napisałabym coś o hienach ale jest przed 22...

      Usuń
    5. Ta. Baranek... Niewinna owieczka od razu. :D
      Nie ma to jak szczerość. :D Hah.

      Usuń
  26. Nigdy kasztanów nie jadłam! Wygląda super!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie wiem skąd Ty te kasztany wzięłaś ale oddam mój dzienny jadłospis za takie naleśniki !

    OdpowiedzUsuń
  28. róże są z krzaczka :D po drodze na uczelnie widziałam i zajumałam wracając :B

    OdpowiedzUsuń
  29. dodała posta śniadaniowego, ta co stwierdziła, że narazie śnaiadaniami inspirować raczej nie będzie. HAHA, dobre sobie Maria'n! :D:D

    OdpowiedzUsuń
  30. Zawsze mnie fascynowały jadalne kasztany. Wyglądają na niezjadliwe, ale słyszałam, że są właśnie bardzo dobre. A teraz jeszcze przeczytałam Twoją opinię o nich i wiem, że muszę je dorwać i spróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. chyba spróbuje takich naleśników. Bo jeżeli chodzi o same kasztany to kupowałam już kilka razy i kilka razy z różnych powodów w końcu ich nie wykorzystałam :/

    OdpowiedzUsuń
  32. Mario, jutro się do Ciebie wprowadzam! Takie pyszności serwujesz! Pewnie nigdy nie będzie mi dane ich spróbować :( No chyba że zacznę na siebie zarabiać ;)
    Tymczasem sycę się zdjęciami ;3

    OdpowiedzUsuń
  33. one takie koloru czekoladowego od tych kasztanów są? :D miałam kiedyś takowe kasztany ale nie wiedziałam jak się za nie zabrać i się nie zabrałam, teraz już będę wiedzieć ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, mąka kasztanowa ma taki specyficzny kolor. (;

      Usuń

OBSERWUJĄ