11 listopada 2012

71.

Razowe kluski na parze z wiśniami i jogurtem naturalnym



Dzisiejszego poranka nie zaliczę raczej do kulinarnie udanych. Mając ochotę na kluski na parze, zrobiłam zbyt rzadkie ciasto. A że nie chciało mi się z nim męczyć, wolałam zacząć od nowa. I tym razem też bez podsypywania mąką się nie obyło. No ale korzystając z faktu, że właśnie rośnie (oby!) na kaloryferze, postaram się odpowiedzieć na tag, skoro już Piotruś (to za tę Marysię!) wytypował mnie do zabawy.


1. Ulubiona słodycz?
Nie wiem, czy masło orzechowe zalicza się do słodyczy, ale to właśnie ono jako pierwsze przyszło mi na myśl. Na co dzień nie jadam słodyczy praktycznie wcale, ale cudowny smak babcinego sernika ciągle dobrze pamiętam!

2. Idealne śniadanie?
Zjedzone w samotności (albo inaczej - w spokoju), bez kogoś stojącego nade mną i odczuwającą nagłą, nieodpartą potrzebę wyciągnięcia ode mnie jak największej ilości informacji o stanie fauny i flory w Puszczy Białowieskiej. Tak mam, że muszę skupić się na jedzeniu i lubię się delektować jego smakiem, a by tak było, bodźce zewnętrzne muszą być ograniczone do minimum.

3. Czy była jakaś potrawa, owoc, warzywo, którego nie znosiłaś w dzieciństwie, a teraz się nim zajadasz?
Mnóstwo jest takich rzeczy. To chyba głównie z tego względu, że kiedyś jadłam zupełnie inaczej, a wraz ze zmianą nawyków żywieniowych zmieniły się również moje smaki. Jako dziecko i nawet jeszcze do niedawna nie znosiłam natki pietruszki, bo kojarzyła mi się z tłustym, niedzielnym rosołem, ale kiedy spróbowałam jej w innym towarzystwie - okazało się, że zawładnęła moim sercem. Podobnie z brukselką i pewnie wieloma innymi rzeczami, o których nawet nie pamiętam, bo ich obecność w moim menu wydaje się teraz taka oczywista.

4. Czego byś nigdy nie zjadła?
Chyba jakiegoś wysoko przetworzonego, bezwartościowego - za przeproszeniem - gówna.

5. Najgorsza rzecz, jaką jadłaś?
Długo by wymieniać. Kiedy mieszkało się w internacie, lista tych najgorszych robi się naprawdę pokaźna - pływające w tłuszczu racuchy śmierdzące rybą, ryż twardy jak po wysypaniu z torebki, zupa mleczna z włosami, słodzone surówki. Mam ciarki na samo wspomnienie o tym!

6. Ulubiony film lub serial?
Uwielbiam oglądać filmy. Za dużo ich jest, by wybrać tylko jeden. Ulubione według reżyserów: Kubrick - "Full Metal Jacket" albo "Dr Strangelove", Leone - "Za kilka dolarów więcej" (moje dzieciństwo!), Hitchcock - chyba "Okno na podwórze", choć tu najtrudniej mi wybrać, bo uwielbiam praktycznie wszystkie jego filmy, Kusturica - "Arizona Dream" albo "Underground", Polański - "Chinatown", Fincher - "Fight Club", Stone - "Urodzeni mordercy", Tarantino - "Wściekłe psy", Pythoni - "Żywot Briana".

7. Najbardziej szalona rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłaś?
Sama nie wiem - chyba szczytem mojego szaleństwa i spontaniczności było ściganie się wózkami w Lidlu. Nie należę raczej do osób, które notorycznie robią coś szalonego.

8. Ulubiony dzień tygodnia?
Sobota.

9. Ulubiona pora roku?
W zimie lato, latem - zima. (;

10. Jakie masz plany na ten weekend?
Równie szalone co wspomniane już wyścigi w Lidlu. Tj. kołdra, herbata i książki.

11. Jedno z twoich marzeń?
Chciałabym po prostu zdobyć dobre wykształcenie i znaleźć w miarę dochodową pracę, żeby nie być do końca życia pasożytem dla moich rodziców. A jeżeli jeszcze sprawiałaby mi ona przyjemność, to już właściwie niewiele więcej potrzeba mi do szczęścia.

Dużo osób zostało już otagowanych, więc nie chcę ich powtarzać. Jeżeli ktoś ma ochotę, zapraszam do zabawy - bez wyjątków. :)

17 komentarzy:

  1. hej hej :D
    nominowałam Cię do TAGu Liebster award..

    http://arbuzowedaiquiri.blogspot.com/2012/11/rogaliki-marchewkowe-z-nadzieniem.html

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, dziękuję! dopiero co odpowiedziałam na jeden. :D

      Usuń
    2. spoko spoko, odpowiesz jak zechcesz, albo i nie :*

      Usuń
    3. oczywiście, że zechcę, ale to już nie dziś. :)

      Usuń
  2. fajnie jest się więcej o tobie dowiedzieć ;D
    boskie śniadanie ,podasz przepis ? ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę podać, chociaż proporcje trzeba kontrolować podczas wyrabiania ciasta, bo jak już napisałam - mnie wyszło za gęste. na jedną porcję:

      75 g mąki (u mnie 3 łyżki graham i 2 łyżki tortowej)
      małe jajko
      ok. 25 ml mleka (bardzo mało w każdym razie)
      łyżeczka oleju kokosowego (w oryginale stopione masło)
      pół łyżeczki suszonych drożdży
      szczypta soli

      mleko podgrzewam z solą i olejem kokosowym. mąkę, drożdże i jajko umieszczam w misce. kiedy mleko będzie już stosunkowo ciepłe, a olej się rozpuści, przelewam je do miski. ciasto mieszam najpierw łyżką, dodając stopniowo mleka i cały czas kontrolując gęstość ciasta. kiedy składniki z grubsza się połączą, zaczynam wyrabiać je rękami i robię to jakieś 10 minut, aż ciasto przestanie się lepić i będzie sprężyste. miskę przykrywam ścierką i odstawiam w ciepłe miejsce na pół godziny, aby ciasto urosło. po tym czasie zagniatam je jeszcze raz i dzielę na mniejsze kawałki. z każdego z nich robię płaski placek, umieszczam w środku rozmrożone wcześniej wiśnie i zalepiając, formuję okrągłe kluski. zostawiam je na kolejne 15 minut, aby znów urosły. potem zagotowuję wodę w home-made parowarze (garnek, gaza, miska (;), układam w nim kluski i paruję pod przykryciem przez 15 minut.

      Usuń
  3. jej, uwielbiam kluski na parze! :) nadzienie wiśniowe brzmi baaardzo smacznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. razowe kluski na parzę?:D woow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, z mąki pełnoziarnistej. (: właściwie obawiałam się, że akurat kluski na parze zrobione z takiej mąki mogą nie wyrosnąć odpowiednio (w końcu jest cięższa), więc dodałam też trochę zwykłej, oczyszczonej, ale wyszły świetne i następnym razem pominę nawet ten dodatek.

      Usuń
  5. szkoda, że nie zrobiłaś większej ilości, bo bym się do Ciebie przejechała<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zanim byś przyjechała, pewnie i tak zdążyłyby zniknąć! :D

      Usuń
  6. Ach, zjadłabym takie kluchy *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. taaak, dzisiaj jest dzień Świętego Marcina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślałam, że święto niepodległości. :D

      Usuń
  8. obłędne te kluski *.* uwielbiam takie rzeczy!
    no to faktycznie w internacie musiałaś mieć jedzenie okropne!

    OdpowiedzUsuń
  9. oh jak mi się takie marzą! podziel się :P

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ