22 stycznia 2013

143. +wyprzedażowe zdobycze!

Popovers z ricottą i porzeczkami

Jak obiecałam - dziś zdjęcia moich wyprzedażowych zdobyczy. Wasze zainteresowanie jest naprawdę bardzo miłe, więc mimo lenistwa - nie miałam innego wyjścia. Zrobiłam co prawda tylko dwa zbiorcze zdjęcia, ale gdybym chciała fotografować wszystko z osobna - nie starczyłoby mi chyba miejsca na karcie pamięci. (; Zapomniałam już nawet o rajstopach w zeberkę, które gdzieś się z tego wszystkiego zapodziały, i o tym przepysznym smarowidle, które tak wczoraj zachwalałam. Ale będzie przynajmniej materiał na kolejnego posta!
Dodaję też na Waszą prośbę przepis na popovers - jak zwykle lekko przeze mnie zmodyfikowany, ale sprawdzony - możecie być pewni, że wychodzą wyśmienite, czego dowodem może być choćby fakt, że dziś rano zostałam zmuszona przez tatę do upieczenia dwóch partii pod rząd.

POPOVERS
(8 sztuk)

           90 g mąki pszennej pełnoziarnistej
           30 g mąki pszennej tortowej
           30 g stopionego masła
           3 jajka
           100 ml mleka
           pół łyżeczki soli

Przed przygotowaniem upewnijcie się, że wszystkie składniki mają temperaturę pokojową. Jeżeli różnica temperatur ciasta i piekarnika będzie zbyt duża, popovers wyjdą zakalcowate i nie wyrosną odpowiednio. Mąkę przesiewam do miski, dodaję sól, jajka i masło i miksuję na małych obrotach. Ciągle miksując, stopniowo dolewam mleka. Masę przelewam do lekko natłuszczonej formy do muffinek, wypełniając każdy z otworów do 2/3 wysokości. Piekarnik rozgrzewam do 210 stopni. Wkładam formę do nagrzanego piekarnika i piekę przez 15 minut, następnie zaś zmniejszam temperaturę do 180 stopni i trzymam popovers w piekarniku przez kolejny kwadrans.

CZĘŚĆ I - KUCHENNA

W Home&You kupiłam dwie walentynkowe ściereczki: w groszki i w serduszka, i urocze, rustykalne sztućce. W Duce upolowałam za to dwie przecenione żaroodporne łapki-żabki i zestaw małego kucharza: wałek, rózga do jajek, dwie szpatułki, foremki do ciasteczek i muffinek.

CZĘŚĆ II - UBRANIOWA

Haha, zdaję sobie sprawę, że niewiele można z tego zdjęcia odczytać, ale postaram się Was "nakierować" co jest czym. Na pierwszym planie - co prawda nie przeceniony, ale i tak okazyjny plecak z H&M. Tam też kupiłam białą, ażurową, lekko prześwitującą bluzkę - na samym szczycie całego stosiku ubrań. Dalej - idąc od góry - przeceniona czarna, prześwitująca koszula z Cubusa. Kolejne dwie rzeczy to już szczyt mojej pazerności - przecenione czarny kardigan z Zary i pudrowa, odkrywająca część pleców sukienka z Cubusa. W ich kupnie nie byłoby niczego złego, gdyby nie fakt, że... Mam już takie, tyle tylko, że w innej wersji kolorystycznej. Choć przecież ten kardigan to świetna baza i takie klasyczne rzeczy zawsze się przydają, prawda? A fakt, że kupiłam drugą, podobną rzecz oznacza chyba, że dobrze się sprawdziła? Tak sobie to będę tłumaczyć. Sukienką za to ukoiłam swoje krwawiące do tej pory serce. Jakiś czas temu, jeszcze przed przeceną, kupiłam taką, tylko w czarnej wersji. Byłam nią zauroczona, ale wydawała mi się być trochę za długa - więc bez zastanowienia oddałam ją do krawcowej. Ta miała chyba gorszy dzień, bo nie dość, że obcięła ją krzywo, to okazała się być za krótka. Dalej w niej chodzę, ale mogę zapomnieć wtedy o podnoszeniu rąk czy schylaniu się. Kolejną rzeczą są spodnie z Zary - w militarnym stylu, w moro. Ostatnia sztuka, rozmiar 34 - dzięki nim będę pamiętać, jak dużo zrobiłam dla siebie zrzucając zbędne kilogramy i będą teraz najlepszą motywacją, żeby nigdy swoich starań nie zaprzepaścić. Dalej są kolejne spodnie - te już nieprzecenione. Klasyczne, jasne dżinsowe rurki z Cubusa. Następne trzy rzeczy kupiłam za to przecenione w Zarze - czarny sweter z materiału przypominający welur (i moją mamusię w młodości!), czarny podkoszulek bez rękawów z tygrysim printem i bazowa, biała koszulka. Ostatnią zdobyczą jest czarny, grunge'owy sweter z Cubusa, który już ledwo załapał się na zdjęciu. Musicie mi więc wierzyć na słowo, że ta czarna, niewielka plama to właśnie on. (;

Jutro postaram się napisać za to o tym nieszczęsnym kremie czekoladowym - o ile oczywiście znowu nie zapomnę!

37 komentarzy:

  1. Gratuluję udanych zakupów:) Sama muszę się wybrać. Sama robiłaś Popovers? Możesz podać przepis?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, sama. (; dodam go trochę później, bo teraz muszę szybko wychodzić.

      Usuń
    2. Dzięki:) Napisałam maila, jeśli znajdziesz czas, byłabym wdzięczna za odpowiedź:)

      Usuń
    3. ok, zaraz sprawdzę. (;

      Usuń
  2. Jezus maria. wybacz, ze zapytam, ale wygralas w loterii?;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. większość z tych rzeczy była przecież przeceniona. (;

      Usuń
  3. Omamo, chcę ten plecaczek, jest przecudowny!
    Ja jak na złość na wyprzedażach niczego nie zakupiłam. Wszystko było już poprzebierane i porozrzucane, więc najwyraźniej się spóźniłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja byłam na zakupach w tę niedzielę, a wybór był jeszcze całkiem duży. może zależy też od sklepu, a może miałam po prostu szczęście. (;

      Usuń
  4. zazdroszczę i śniadanka i łupów! zanim ja dotrę na zakupy to po wyprzedażach już śladu nie będzie niestety:p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się obkupiłaś! Kuchenne zwierzakowe łapki uwielbiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. żeby nakupic tyle rzeczy - szczególnie tych PRZECENIONYCH z zary musialabym zarabiać tygodniami po przyjeździe z uczelni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przesady - w zarze wydałam niewiele ponad 200 zł, więc to chyba nie jakoś strasznie dużo jak za 5 kupionych tam rzeczy?

      Usuń
  7. Jakie wspaniałe śniadanie :) no i łupy wyprzedażowe też. Pojedź ze mną na zakupy! Błagam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę, ale na sponsora już raczej się nie nadam. :D

      Usuń
  8. Widzę, że zakupy się udały :)
    Uwielbiam kupować rzeczy na wyprzedażach.
    Podzielisz się przepisem na to pysznie wyglądające śniadanko? :*

    OdpowiedzUsuń
  9. popovers kuszą, muszę w końcu zrobić :)
    mam takie same łapki kuchenne, tylko czerwone :D są świetne! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupiłam czarne, bo te czerwone były dwa razy droższe, a wolałam mieć jednak dwie. :D

      Usuń
  10. Kuchenne zdobycze wręcz kocham ;)
    A śniadanie jak zwykle kuszące ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny plecaczek! a kuchenne zdobycze cieszą oko :D też nie przeszłabym obok nich obojętnie :D

    Twoje dzisiejsze śniadanie jest jednym z tych które zmobilizowałyby mnie do wstania wcześniej i odpalenia piekarnika <3 love love

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewniam - dla takiego śniadania warto się odrobinę poświęcić. :D

      Usuń
  12. Część kuchenna podoba mi się najbardziej, ale i ubrania niczego sobie ;) cieszę się, że zakupy się udały.

    Śniadanie wygląda obłędnie! Muszę się w końcu skusić na te popovers :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Łupy wyprzedażowe prima sort!
    Podobnie jak śniadanie.... Mniam:-D

    OdpowiedzUsuń
  14. te czerwone narzędzia kuchenne są boskie! :D
    a pożeczki kuszą kolorkiem, na talerzu lato a za oknem zima ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Część ubraniowa podoba mi się najbardziej :D Szczęściara! Chyba mamy nawet podobny styl. Też będę musiała chyba trochę pochodzić po sklepach.
    Śniadanie? Obłędne! Naprawdę, nigdy nawet nie słyszałam o czymś takim, a wygląda tak smakowicie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to w takim razie - gdybym nie była teraz kompletnym bankrutem - mogłybyśmy na zakupy chodzić razem. :D ja do niedawna też nie miałam pojęcia, czym są popovers, ale okazało się, że są naprawdę wspaniałe i zdecydowanie warte spróbowania!

      Usuń
  16. warto czasami sprawić sobie jakąś przyjemność , świetny ten zestaw kuchenny ;)
    a to śniadanie -pycha ! chciałam je kiedyś zrobić ,teraz wiem ,ze warto ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrób koniecznie - zakochasz się. (;

      Usuń
  17. Te rzeczy do kuchni to mogłabym zabrać. :D A śniadanie wygląda obłędnie. :>

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesteś mistrzynią! Codziennie inne, spektakularne i niebanalne śniadanie :) Może kiedyś się skuszę i zrobię takie cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. popovers to jakieś cudo ! :)
    wyprzedaże mnie też skusiły ostatnio ;) no ale jesteśmy kobietami, więc to tak jakby zrozumiałe i jasne ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie jadłam :D Muszę koniecznie zrobić, wyglądają na lekkie jak chmurka :)
    A zakupy świetne, uwielbiam kupować kuchenne rzeczy oraz ubrania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie właśnie są i podobnie smakują. (; w środku wychodzą puste, więc idealnie nadają się do nadziewania ulubionymi dodatkami.

      Usuń
  21. Z całych zakupów najbardziej podoba mi się część kuchenna, bo bardzo lubię czerwony kolor w kuchni, chyba mam tak po mamie, bo ona do kuchni kupuje wszystko w tym odcieniu ;)
    A popovers chciałam zrobić już dawno, czekam tylko na trochę wolnego... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. zazdroszcze tych zakupów, ja przez studniówke totalnie nie mam kasy i jak widzę te wypzedaże to aż mi sie chce płakać ;p
    śniadanko bombowe, upiecz mi takie! <3

    OdpowiedzUsuń
  23. porządne zakupy :) o ile część ubraniowa to subtelne wyobrażenia, jestem zachwycona kuchennymi zdobyczami :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Też lubię takie zakupy, raz a porządnie :)
    Co do śniadania to muszę koniecznie kiedyś zrobić, Ala już zdążyła mnie zachęcić :D

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ