28 sierpnia 2013

361. moje małe powody do dumy

Pełnoziarniste paszteciki drożdżowe z kurkami, roszponka z oliwą z oliwek i pieprzem
vegan: mleko -> woda, masło -> oliwa z oliwek

      

PASZTECIKI Z KURKAMI
(6 sztuk)

     ciasto drożdżowe
     70 ml ciepłego mleka
     60 g mąki pszennej
     pełnoziarnistej
     60 g mąki pszennej tortowej
     30 g semoliny
     30 g masła
     łyżeczka suszonych drożdży
     pół łyżeczki cukru
     trzcinowego
     szczypta soli

     farsz
     150 g kurek
     łyżka masła
     szczypta soli
     +opcjonalnie inne dowolne
     przyprawy

Drożdże rozpuszczam z cukrem w połowie mleka i odstawiam na chwilę, by zaczęły pracować (w przypadku suszonych można ten proces pominąć). Obie mąki i semolinę przesiewam do miski, dodaję sól i masło i rozcieram je ze sobą palcami, by mąka nabrała konsystencji mokrego piasku. Wlewam do miski drożdże rozpuszczone w mleku i mieszam je z mąką za pomocą łyżki. Następnie zaczynam wyrabiać ciasto rękami, stopniowo dolewając pozostałe mleko. Wyrabiam je przez 10 minut, dopóki nie będzie gładkie i bardzo plastyczne, po czym formuję z ciasta kulę, którą umieszczam z powrotem w misce i odstawiam w ciepłe miejsce na godzinę do podwojenia objętości. Po upływie tego czasu ponownie zagniatam ciasto, a następnie rozwałkowuję z niego duży prostokątny płat ciasta o grubości ok. 0,5 cm. Składam prostokąt na pół i rozwałkowuję go ponownie, by uzyskać takie same wymiary jak wcześniej. Powtórzyłam tę czynność kilkakrotnie (5 razy?)*. Na ostatecznie rozwałkowany płat ciasta wzdłuż jednego z dłuższych boków wykładam farsz - przesmażone wcześniej na maśle na dużym ogniu i wystudzone kurki. Z ciasta zwijam ściśle roladkę, którą układam zakończeniem do dołu i kroję na sześć równych części. Układam paszteciki w równych odstępach na blasze wyłożonej silikonową matą do pieczenia, po czym smaruję każdy ze wszystkich stron mlekiem. Odstawiam je na kolejne pół godziny do wyrośnięcia, przed upływem czasu nagrzewając piekarnik do 180 stopni. Wstawiam paszteciki do rozgrzanego piekarnika i piekę przez 25 minut. Po upieczeniu studzę je na kratce.

*nie jest to konieczne, jednak wpływa korzystnie na późniejszą strukturę pasztecików

32 komentarze:

  1. Ale fajne zawijaski! :) Wyszły naprawdę idealne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tam te 20 g masła, mi bardziej doskwiera brak kurek! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialnie podane ! Powinnas miec restaurację ! Stalabym pierwsza w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany! Musiały być obłędne, jeszcze z kurkami *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. ojoj, jakie urocze cudeńka! pyszne muszą być!

    OdpowiedzUsuń
  6. A te pozostałe 3 mi wyślesz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Te śniadanie jest jednym z najlepszych jakie pokazałaś na blogu ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. paaaszteciki! O jak ja je uwielbiam, mmm;)

    OdpowiedzUsuń
  9. OOchh, jak ja uwielbiam kurki! Pysznie wyglądają: )

    OdpowiedzUsuń
  10. gdzie kupiłaś semolinę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w lokalnym sklepie ekologicznym, ale można ją też dostać w kuchniach świata - grubo i drobno zmieloną.

      Usuń
  11. Już myślałam, że dodasz te z silikonowym spodem :( Chyba, że je uratowałaś? Bo wczoraj za wcześnie z fejsbuka wyszłam i nie wiem co się z nimi stało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to te same, o 12 w nocy nie miałabym już czasu na robienie kolejnych. :D panikowałam, a nawet mata wyszła z tego cało.

      Usuń
  12. No, no takich pasztecików to nikt by się nie powstydził :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jesteś genialna! to musiało być cudowne w smaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja tak trochę z innej beczki... Do czego wykorzystujesz w swojej kuchni mąkę z ciecierzycy? Ostatnio dostałam jej sporą paczkę, ale za cholerę nie wiem, jakie potrawy mogłabym z niej wyczarować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właściwie sama szukam jakiejś inspiracji, bo do tej pory poznałam tylko placki i naleśniki z jej użyciem. mam niezbyt miłe doświadczenia z mąką sojową, więc póki co jeszcze nie próbowałam robić gofrów z mąki z ciecierzycy, bo wydaje mi się, że mają podobną strukturę. aha, kiedyś panierowałam w niej jeszcze kalafiora - też fajna propozycja. :)

      Usuń
  15. poproszę je na dzisiejszy obiad, najlepiej z dokładką :) i micha roszponki, a nie taka garsteczka :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie piękne! Kurczę, głodna jestem :) :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Takich cudów z kurkami to ja nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. no powód do dumy jest, skoro takie śliczne i pewnie pyszne drożdżówki ci wyszły :) poza tym co jak co, kurki uwielbiam w wszelkich wariacjach ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie wyglądają, lubię takie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Widzę, że tym razem Slyvvia zainspirowała cię drożdżowymi śniadaniami :* :DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki żarcik, o! Sniadanie porywam :)

      Usuń

OBSERWUJĄ