29 sierpnia 2013

362. czy coś ze mną nie tak?

Pełnoziarniste naleśniki Michela Rouxa z musem z papierówek

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy aby przypadkiem coś ze mną nie jest nie tak, skoro nie próbowałam jeszcze żadnych z naleśników tych wszystkich znanych nazwisk szefów kuchni. Do tej pory znałam tylko przepis jednego kucharza - Maria'na. Przyszedł jednak czas, by nadrobić swoje kuchenne zaległości. Na pierwszy ogień wybrałam przepis Michela Rouxa, tak bardzo przez wszystkich chwalony. Naleśniki rzeczywiście wychodzą wspaniałe - delikatne, choć bardzo sycące. Ciasto ma jednak moim zdaniem pewne wady - zbyt dobrze smakuje na surowo! Naleśników wyszłoby pewnie więcej, gdybym wczoraj w środku nocy przygotowując ciasto nie zjadła bezceremonialnie kilku jego solidnych łyżek. Moich ukochanych pannkakor co prawda nie przebiły, co nie zmienia faktu, że to jedne z najlepszych naleśników, jakie do tej pory jadłam!

   Przygotowałam je z połowy składników podanych w oryginalnym przepisie.



NALEŚNIKI MICHELA ROUXA
(6 dużych naleśników, 1-2 porcje)

     160 ml mleka
     50 ml śmietany 30%
     40 g mąki pszennej 
     pełnoziarnistej
     20 g mąki pszennej 
     tortowej
     jajko
     szczypta soli
     +opcjonalnie łyżeczka cukru
     występująca w oryginalnym
     przepisie (ja pominęłam)

Do miski wsypuję obie mąki, dodaję sól i śmietanę, wbijam jajko i łączę ze sobą wszystkie składniki do uzyskania gładkiego ciasta. Mieszając stopniowo dolewam mleko. Odstawiam ciasto na minimum pół godziny, by odpoczęło (wstawiłam je na całą noc do lodówki). Po upływie tego czasu smażę naleśniki na średnim ogniu na patelni naleśnikowej. Podałam z musem przygotowanym z dwóch umytych i pokrojonych na kawałki papierówek, które podlałam odrobiną wody, dodałam łyżkę soku z cytryny i dusiłam, dopóki owoce się nie rozpadły.

PS: Jak się podoba nowy wygląd?

29 komentarzy:

  1. Na razie jedynymi naleśnikami jakie robię (czyt. czekam żeby ktoś inny je za mnie przygotował i usmażył) są te z przepisu mamy, babci i innych kobiet z rodziny. Jakby to powiedziała Luna, jesteś tak samo normalna jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha jakbym czytała o sobie, sama też podjadam zawsze surową masę naleśnikową i...wszystkie inne też :D Nowy wygląd bloga bardzo fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowy wygląd jest świetny. Nie potrafię ocenić, czy bardziej podoba mi się ten, czy poprzedni - oba są na wysokim poziomie.
    Naleśniki Roux były ostatnimi "sławnymi", jakie robiłam. Faktycznie bardzo smaczne i warte powtórzenia.
    Swoją drogą, chyba pierwszy raz zwrócę na to uwagę w komentarzu, ale bardzo podoba mi się Twoje tło do zdjęć, daje taki lekko rustykalny, lekki klimacik.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglad podoba mi sie bardzo, nalesniki tez ! Musze ich spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naleśniki wyglądają po prostu perfekcyjnie *.* Poproszę takie!

    OdpowiedzUsuń
  6. U Ciebie też zmiany?
    O kurczę:)
    Teraz to bez dwu zdań się wstrzymam ze swoimi:p

    Surowe ciasto naleśnikowe zawsze obezwładniało mnie zapachem, ale nie odważyłabym się go spróbować. Jeśli mówisz, że te naleśniki smakują w tej wersji tak doskonale, to nie będe nawet próbować, bo zjem miskę surowego 'płynu':p

    OdpowiedzUsuń
  7. jeżeli smakują tak, jak wyglądają to muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli z tobą jest coś nie tak to ze mną tym bardziej:D
    Smażyłam tylko naleśniki ze swojego przepisu, nic więcej xD

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja właśnie chyba tylko tych Michela nie próbowałam.. ;x
    a wygląd? fajnie Ci to wyszło :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zaskoczona! bardzo mi się tu podoba, chociaż wcześniej też było ślicznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi się podoba nowy wygląd, fajnie tu :)
    co do naleśników, to sama jeszcze ich nie próbowałam, ale cóż, trzeba się wziąć za nie skoro takie pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo tu ładnie teraz :) choć nie powiem, że wcześniejszy wygląd bloga mi się nie podobał, ale teraz jest tak... przytulniej, cieplej :)
    haha... chyba jadłam już wszystkie ciasta "na surowo", ale naleśnikowego nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. JA też jeszcze nie jadłam, żadnych naleśników z nazwiskiem popularnego kucharza w nazwie... i nie wiem czy w najbliższym czasie to się zmieni ;p.
    Nowy wygląd bloga mi się podoba, ale wolałam jednak poprzedni szablon.

    OdpowiedzUsuń
  14. dobry pomysł ze zrobieniem ciasta wieczorem, ja nie przygotowywałam tych naleśników tylko dlatego, że zwariowałabym rano czekając na nie godzinę

    OdpowiedzUsuń
  15. Spoko jest!

    Ojj nie martw sie. I tak najlepsze naleśniki będą te babcine/mamine/ciocine(?bosh jakie słowo) czy jakiekolwiek inne robione z myślą o Tobie- nie ważne z jakiego przepisu :D
    I racja-szwedzkie najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  16. moim zdaniem wygląda to genialnie! tak minimalistycznie, a to uwielbiam :)
    a mam pytanie, czy etykiety (te co były zawsze po prawej stronie) zniknęły na stałe? kurczę, były bardzo przydatne w szukaniu pomysłu na dany produkt, który miałam w nadmiarze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodałam póki co kategorie śniadań na samym dole, a o przeglądzie składników pomyślę na którejś z podstron. :)

      Usuń
  17. Nowy wygląd świetny.
    Co do naleśników- uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam naleśniki Rouxa, a z tego co napisałaś, wywnioskowałam, że koniecznie muszę spróbować tych Twoich ulubionych! :)Ostatnio próbowałam Julii Child i też były niezłe.
    Bardzo podoba mi się nowy wygląd Twojego bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. e tam ja zawsze robię swoje - takie na oko ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Spoko, ja moje naleśniki robię wg. zasady "tyle samo" ;) Szklanka mąki, szklanka mleka, jajko etc. a jak nie podoba mi się konsystencja to tak na oko dodaję :p

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też jeszcze żadnych nie próbowałam! :( Ale lubię swoje <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi się wygląda bloga BARDZO podoba, i tych naleśników to ja też nie jadłam, trzeba nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam naleśniki na kremówce. Smażyłam je już wielokrotnie. Dobrze jest dowiedzieć się, że przepis jest opatentowany przez znanego szefa kuchni. Ja do tej pory po prostu część płynów zastępowałam kremówką, smażąc je po swojemu. :)
    Nowy wygląd Twojego bloga jest świetny, chociaż poprzedni także już bardzo mi się podobał. I z chęcią zgłaszam swój udział w poniedziałkowej akcji. Chociaż moje wakacje teoretycznie będą jeszcze trwały, chętnie zjem z Wami wspólne blogowe śniadanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja jeszcze nie robiłam żadnych naleśników według "gwiazd", chociaż czaję się na naleśniki Gordona Ramsay'a.
    Również zgłaszam swój udział w owsiankowej akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dla mnie zmiany jak najbardziej trafione :)
    A naleśniki szefa kuchni Maria'na też bez wątpienia są niczego sobie i niejeden znany kucharz by pozazdrościł ^^

    OdpowiedzUsuń
  26. ja myślę, że z Twoimi kuchennym rewolucjami wszystko w jak najlepszym porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja zawsze naleśniki robię "na oko", ale chyba się skuszę na te, skoro tak zachwalasz :)

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ