18 listopada 2013

443.

Płatki owsiane na mleku z kaszą manną i białym makiem w słoiczku po miodzie

TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 4: instrumentalnie

Wczorajszy dzień zakończyłam, zaś nadchodzący tydzień rozpoczynam w rytm odkrywania nieznanych dotąd utworów, poznawania nowych dźwięków i trochę też siebie. Wczorajszy dzień zakończyłam słuchając po raz pierwszy płyty "Senior" norweskiego Röyksopp, które - bądź co bądź - kojarzyło mi się do tej pory raczej z wesołkowatymi, infantylnymi melodiami w stylu "Juniora". Spotkało mnie jednak bardzo miłe zaskoczenie. Dacie się zaskoczyć? :)


Czasem słowa w muzyce bywają zbędne. Tak jak w wypadku "Seniora", tak i w wielu innych przypadkach to stwierdzenie wydaje się być prawdziwe. Lubię, bardzo lubię muzykę nieskalaną czczą mową, nieobarczoną ciężarem zobowiązującego do interpretacji, zrozumienia, opcjonalnie do wykonania gestu facepalmu tekstu. Moim mistrzem w tej kategorii jest Buckethead z genialną płytą "Colma" na czele, której nie da się określić inaczej niż ordynarnie - z angielska - mianem masterpiece. "Lifelong Moment" duetu Dalis Car, czyli Petera Murphy'ego i Micka Karna znanego z zespołu Japan, to wspaniałe wspomnienia zawarte w jednym utworze. Podobnie zresztą z "The Big Ship" Briana Eno pochodzącym z jego najbardziej znanego chyba "Another Green World". A jeżeli już jesteśmy przy klasykach, to nie sposób nie docenić również całej trylogii "Tubular Bells" Mike'a Oldfielda. I wreszcie ścieżka dźwiękowa do kusturicowego "Arizona Dream" autorstwa Gorana Bregovića z pięknym i zarazem przerażającym "Death" na czele - to tylko kilka przykładów, które (z szeroko pojętej muzyki popularnej) mogę wymienić naprędce, przywołując gdzieś z samego tyłu mojej głowy. 
Emocje.

11 komentarzy:

  1. a ja czasem mam nastrój na "juniora", ale za to kolejna płyta- idealnie mi się przy niej czyta, uczy. jest nienarzucająca się, a mocna. dobrze, że podobnych wykonawców podałaś, chętnie się zagłębię, nie wszystkich znałam

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie odkrywać z Tobą nowe muzyczne kontynenty, chociaż to miejsca, w które raczej sama nigdy bym się nie wypuściła:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie urocze białe śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam owsianki w słoiczkach po miodzie , są w tedy takie słodkie i lepkie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię Royksopp. w podobnym brzmieniu do tej płyty jest zespół God Is An Astronaut - zero wokalu, tylko właśnie takie zrównoważone, piękne, industrialne dźwięki. jak dla mnie idealne do ćwiczenia jogi (z którą miałam tylko krótki epizod w swoim życiu, nie mniej jednak).

    OdpowiedzUsuń
  6. nigdy nie łączyłam dwóch baz, tzn pł owsianych z manną, orkiszowymi, czy coś.. Nie wiem kurde jak to ugotować ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. pierwszy raz spotykam się z taką muzyką...fajnie, że można poznać coś nowego u Ciebie :)
    a to śniadanie w słoiczku bez dwóch zdań musiało być pyszne, z owsianką się smaczniej już nie da <3

    OdpowiedzUsuń
  8. O! Wyjątkowo się dziś zgrałyśmy :) U mnie też w ruch poszedł słoiczek po miodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jak kremowo, jak delikatnie!

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ