Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty

23 stycznia 2014

509.

Placki owsiane z łososiem, kremem z ricotty i mascarpone i pomidorami koktajlowymi


          365 dni temu

15 stycznia 2014

501. Marian's Psychedelic Breakfast

Płatki owsiane na soku mandarynkowym z zieloną herbatą matcha i mandarynkami w syropie


          365 dni temu

11 stycznia 2014

497. miała być szarlotka...

Szarlotkowy krem owsiany z ubitą śmietaną kremówką

No i jest - z tym, że... w szklance! Śniadaniowy krem marzył mi się już od dłuższego czasu, choć mimo tego cały czas znajdowało się coś, co było opatrzone większym priorytetem. Ale koniec końców wyszło to dzisiejszemu śniadaniu na dobre, bo przez ten cały czas udało mi się w swojej głowie doszlifować koncepcję tego kremu chyba już do perfekcji. Może odrobinę czasochłonny, za to na weekendowe śniadanie, kiedy jest czasu trochę więcej - idealny. No a jak szarlotka, to obowiązkowo lody albo bita śmietana, nieprawdaż? Jako, że na te pierwsze to chyba nie ta pora roku (wbrew pozorom za oknami?), ja wybrałam właśnie kremówkę.

SZARLOTKOWY KREM OWSIANY

          średnie jabłko
          250 ml mleka
          60 g płatków owsianych
          60 ml gorącej wody
          łyżka masła
          łyżeczka cukru trzcinowego
          pół łyżeczki cynamonu
          szczypta gałki muszkatołowej
          szczypta soli
          +sok z cytryny

Piekarnik nastawiłam na 180 stopni. Jabłko pokroiłam na ćwiartki, obrałam i pozbawiłam gniazd nasiennych, a następnie pocięłam na mniejsze plasterki. Skropiłam je sokiem z cytryny. Płatki owsiane zalałam wrzątkiem, dodałam masło i cukier trzcinowy i wymieszałam je ze sobą, by się połączyły. Przykryłam je i odstawiłam do napęcznienia. Kiedy wsiąknęły całą wodę, na blasze wyłożonej papierem do pieczenia ułożyłam jabłka, a obok nich wyłożyłam nasiąknięte płatki. Wstawiłam blachę do nagrzanego piekarnika i piekłam przez 40 minut co jakiś czas je mieszając, po upływie pół godziny zmniejszając temperaturę do 100 stopni. Kiedy płatki były już suche i podprażone, a jabłka miękkie, przełożyłam je z powrotem do miski. Mleko zagotowałam w rondelku, a następnie wlałam do miski. Odstawiłam wszystko na kilka minut do ponownego napęcznienia, by płatki lekko zmiękły. Wtedy dodałam przyprawy, zblendowałam wszystkie składniki i wstawiłam krem do lodówki. By zgęstniał, wystarczy mu 30 minut - ja przygotowałam go wieczorem. Przez noc krem tężeje jeszcze bardziej, więc rozcieńczyłam go jeszcze ok. 50-75 ml wody. Podałam z 50 ml śmietany kremówki ubitej z łyżeczką cukru trzcinowego.

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 9: Igrzyska Śmierci

Jeżeli miałabym wybrać jakiś film, który będzie kojarzył mi się z ubiegłymi świętami, to właśnie "Igrzyska Śmierci" Gary'ego Rossa, który oglądałam z rodzicami w cudownej, rodzinnej, aż niepodobnej naszemu domowi atmosferze. Jeżeli chodzi o filmy science fiction, to średnio jestem ich fanką i orientuję się w nowościach w tym gatunku - mam swojego ulubionego "Łowcę Androidów" i właściwie na tym koniec. Trudno mi zatem określić, czy to ta świąteczna atmosfera, czy to rzeczywiście dobry film, ale całkiem przypadł mi do gustu. W Nowy Rok miałam się wybrać z mamą do kina na drugą część, która niedawno weszła na ekrany, jednak nasze plany nie do końca nam wyszły, zatem na kolejne "Igrzyska Śmierci" wybieramy się dopiero jutro.
A Wy widzieliście już obie albo przynajmniej jedną z części? Co o nich myślicie?


          365 dni temu
A rok temu był kaiserschmarrn. Ze śliwkami i cynamonem, jedzony przy świetle lampki na moim ukochanym parapecie. Tęsknię.

8 stycznia 2014

494.

Płatki owsiane na mleku i soku pomarańczowym z kremówką i pomarańczą w słoiczku po maśle orzechowym

I pierwszy z czterech słoiczków masła orzechowego od Marysi skończony. I pewnie byłby skończony szybciej, gdybym nie miała otwartych dwóch innych z M&S.

Jak obiecałam - kategoria z wegańskimi śniadaniami dodana. Tutaj możecie przejrzeć je wszystkie, tutaj znajdziecie zaś tylko wegańskie przepisy. W obu kategoriach znalazły się jednak nie tylko śniadania wegańskie, ale również łatwe do "zweganizowania" - i w takim wypadku pod każdym z opisów podaję swoje wskazówki i wegańskie zamienniki produktów pochodzenia zwierzęcego. Obie kategorie postaram się jak najszybciej dodać również do zakładki z przepisami. Swoją drogą - etykietką "vegan" zostało oznaczone 141 śniadań. Nie wszystkie są stricte wegańskie, ale jak na 500 śniadań to chyba całkiem pokaźny wynik. :)
 Mam nadzieję, że i weganie, i nieweganie się ucieszą!


19 grudnia 2013

474. magiczna owsianka +ROZWIĄZANIE zagadki

Owsianka a'la zupa "nic"

Jeżeli chodzi o wczorajszą gofrową zagadkę, to padały odpowiedzi, które zadziwiły nawet mnie samą. Spirulina - do tej pory nie miałam jeszcze z nią do czynienia, jarmuż - na dodanie go do gofrów chyba bym nawet nie wpadła. Szpinak, awokado - o nie bym raczej nie pytała. Zatem wszyscy, którzy obstawiali te odpowiedzi, tym razem nie trafili. W samo sedno udało się za to trafić tym, którzy jako odpowiedź podali matchę, czyli sproszkowaną zieloną herbatę. Wrażenia? W gofrach z pomarańczowym akcentem sprawdziła się świetnie. Natomiast samej jej jeszcze nie piłam, chociaż jestem pewna, że ubarwi jeszcze niejedno moje śniadanie.
Wczoraj było kosmicznie, dzisiaj magicznie. Dlaczego? Bo ta owsianka to istne comfort food. Najbardziej sycąca, jaką do tej pory jadłam, kojąca, otulająca, uspokajająca. Na ostatnie śniadanie przed powrotem do domu na święta, by wyczyścić lodówkę; by wyczyścić sumienie.

OWSIANKA A'LA ZUPA NIC
(1 porcja)

          70 g płatków owsianych
          200 ml mleka
          2 jajka
          20 g cukru trzcinowego
          pół laski wanilii
          szczypta soli

Płatki owsiane wieczorem zalałam wrzątkiem i odstawiłam do napęcznienia. Po kilku minutach dolałam mleko, dodałam szczyptę soli i doprowadziłam do wrzenia. Zmniejszyłam ogień, dodałam przeciętą na pół laskę wanilii wraz z ziarenkami i gotowałam owsiankę do zgęstnienia. Ściągnęłam rondelek z ognia i odstawiłam na noc (można przygotować ją również rano, ale wtedy trzeba dać jej ostygnąć przed dodaniem żółtek). Rano oddzieliłam białka od żółtek. Żółtka dodałam do owsianki i dokładnie wymieszałam. Postawiłam rondelek na palnik i podgrzewałam na średnim ogniu do momentu, gdy owsianka zaczęła bulgotać. Następnie zdjęłam ją od razu z ognia, by żółtka się nie ścięły. Do białek dodałam cukier trzcinowy (użyłam pudru) i ubiłam je mikserem na sztywną pianę. W osobnym garnku zagotowałam wodę, a gdy zaczęła wrzeć, wykładałam na nią po łyżce ubitej piany. Po ok. pół minuty gotowania przewracałam białkowe "kluseczki" na drugą stronę, a zaraz potem odsączyłam je wykładając na ręcznik papierowy. Płatki owsiane przełożyłam do miseczki i podałam z "kluseczkami".

13 grudnia 2013

468.

Płatki owsiane na mleku migdałowym z kaszą manną, gruszką i uprażonymi płatkami migdałowymi

6 grudnia 2013

461. z prezentami od Świętego

Płatki owsiane, quinoa i jaglane na soku marchewkowym z marchwią i dużą ilością czekolady

Moje nowe motto życiowe? Zjedz na śniadanie 176 g czekolady i zamul się tak, by nie móc iść na pierwszą lekcję. Matematykę. No i do tego marchewkowa owsianka, coby przynajmniej stwarzać pozory zdrowego śniadania.
A Wy jesteście dzisiaj ze mną? :)

AHA, ZAPOMNIAŁABYM!
Wysyłajcie klikając w etykietkę "napisz do mnie" albo na schizzy.cat@gmail.com linki do wpisów z Waszymi czekoladowymi śniadaniami, jeżeli chcecie, by pojawiły się one w podsumowaniu akcji, które postaram się zrobić do niedzieli. :) 



PS: Wygląda na to, że kolejny przegląd filmowy będę musiała przenieść na sobotę.

1 grudnia 2013

456. na niedzielę

Płatki owsiane na wodzie różanej z burakami, tahiną i sezamem

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 5: Chinatown

Ponad tydzień temu pytałam Was o film, który moglibyście oglądać bez końca. Odpowiedzi były różne. Ja również mam taki film - jest nim "Chinatown" Romana Polańskiego, którego zresztą uwielbiam i nie jest to jedyny jego film, który znam na pamięć. "Nieustraszeni pogromcy wampirów" to moje dzieciństwo, "Dziecko Rosemary" - znany wszystkim klasyk, a "Nóż w wodzie" to moim zdaniem jeden z najlepszych polskich filmów. "Chinatown" natomiast ma w sobie jakąś trudną do zdefiniowania magię. Coś, co sprawia, że nawet, jeżeli nie bardzo interesuje fabuła filmu, jego piękno i klimat film-noir nie pozwalają na oderwanie wzroku. Już samo nazwisko Jacka Nicholsona sprawia, że jakikolwiek film jest warty obejrzenia. Faye Dunaway - choć moim zdaniem jest przerażająco brzydka - jest jedną z moich ulubionych aktorek. Epizod z Polańskim występującym jako gangster, którego atrybutami są nóż i krasnali wzrost, to natomiast creme de la creme i nie lada gratka dla fanów jego aktorskich popisów. Uwielbiam. Uwielbiam ten film całym sercem.
Widzieliście?




30 listopada 2013

455. na sobotę*

Płatki owsiane na mleku ze śmietanką, cukinią, serkiem wiejskim i wiórkami kokosowymi

Przepraszam cię, M. Przepraszam, Marian.

*dziękuję Ance za cudowną inspirację, jesteś wspaniała! :*

29 listopada 2013

454. na piątek

Czekoladowe płatki owsiane z kakao z pomarańczą, skórką pomarańczową i kruszoną czekoladą

Ostatnio coraz częściej zastanawiam się ile tu jeszcze wytrzymam. Dzisiaj copiątkowego przeglądu filmowego nie będzie, bo zaraz czeka mnie rozszerzona geografia. Może nadrobię go jutro.

28 listopada 2013

453. na czwartek

Płatki owsiane na mleku z bananem, ekstraktem drożdżowym i masłem

Ci z Was, którzy znają Marmite, z pewnością pomyślą sobie, że oszalałam. Było dobre. :D
Dzisiejszym dniem przejmuję się chyba najmniej. Jeżeli te prawie trzy lata temu udało mi się napisać na 100%, liczę, że i tym razem będzie dobrze.

27 listopada 2013

452. na środę

Płatki owsiane na mleku z kremówką, jabłkiem i białym makiem

Już przygotowując tę owsiankę wczoraj wieczorem wiedziałam, że będzie to jedna z najlepszych. Zatem nawet, jeśli matematyka źle mi dzisiaj pójdzie, nie będę mogła przynajmniej zwalić tego na złe śniadanie. (;

25 listopada 2013

450. na poniedziałek

Płatki owsiane na soku morelowym z suszonymi morelami gotowanymi w syropie i kremówką
vegan: kremówka -> mleczko kokosowe

TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 5

Ten tydzień zaczynam bardzo dziwnie. Po nieprzespanej nocy, kolejny raz niewzruszenie wagarując, z kubkiem czekoladowej kawy pod ręką i laptopem na biurku, kolanach, podłodze - szukając zasięgu. Tak dziwnie, jak dziwna jest Grace Jones. Zaczynam tydzień w takt dźwięków albumu "Nightclubbing". Grace to moim zdaniem niekwestionowana ikona popkultury mogąca się równać z najbardziej wpływowymi kobietami muzycznego biznesu takimi jak chociażby Madonna. Mimo wszystko nie doceniana jednak tak bardzo, choć wcześniej wspomniana pani (choć i Madonnę darzę sporą dozą sympatii) mogłaby Grace czyścić buty, opcjonalnie chronić jej ekstrawagancką fryzurę przed wiatrem. "Libertango" znają chyba wszyscy, ja uwielbiam "Pull Up To The Bumper". Jeżeli jednak nie znacie Grace, to koniecznie nadróbcie zaległości!


  

Fragment kultowego "Frantic" Polańskiego i świetnie motywujące w poniedziałkowy poranek "Pull Up To The Bumper".




Co do śniadania - do tej pory myślałam, że prawdziwym majstersztykiem jest owsianka z masłem. Do tej pory, bo kremówka bije ją na głowę. (;


MORELOWA OWSIANKA

          ok. 350 ml wody
          200 ml soku morelowego
          70 g płatków owsianych
          szczypta soli

          kilka suszonych moreli
          (użyłam sześciu dość sporych)
          łyżeczka cukru trzcinowego
          +śmietana kremówka do podania

Płatki owsiane zalałam wrzątkiem i odstawiłam do napęcznienia. Gdy wchłonęły większość wody, dolałam połowę soku i doprowadziłam płatki do wrzenia. Zmniejszyłam płomień i na małym ogniu gotowałam owsiankę, dolewając w trakcie pozostały sok. Gdy płatki osiągnęły odpowiednią gęstość, dosoliłam je do smaku i odstawiłam pod przykryciem na noc. Jeżeli gotujecie owsiankę rano, można wtedy zalać płatki przed gotowaniem odrobinę mniejszą ilością wody. Morele zalałam wrzątkiem i również pozostawiłam do napęcznienia. Gdy zmiękły, dodałam cukier i gotowałam je na malutkiej patelni na wolnym ogniu, dopóki nie zaczęły się rozpadać, co jakiś czas podlewając odrobiną wody i na koniec odparowując syrop. Owsiankę podałam z tak przygotowanymi morelami i kilkoma łyżkami śmietany 30%.

20 listopada 2013

445. najpyszniejszy ulepek

Płatki owsiane gotowane z gorzką czekoladą i kakao z gruszką duszoną z cukrem trzcinowym i kruszoną gorzką czekoladą

W mojej kuchni ponownie wrócił sezon na czekoladowe owsianki. Zaraz po mojej ulubionej z dodatkiem tahini (której pozycji pewnie jeszcze długo nic nie zachwieje) właśnie ta objęła kolejne miejsce na podium. Przepysznie kleista, otulająca ciepłem, uspokajająca i duszę, i zmysły. Uszczęśliwiająca.

Tak dobra, że nawet ze zdjęć jestem zadowolona. (;

18 listopada 2013

443.

Płatki owsiane na mleku z kaszą manną i białym makiem w słoiczku po miodzie

TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 4: instrumentalnie

Wczorajszy dzień zakończyłam, zaś nadchodzący tydzień rozpoczynam w rytm odkrywania nieznanych dotąd utworów, poznawania nowych dźwięków i trochę też siebie. Wczorajszy dzień zakończyłam słuchając po raz pierwszy płyty "Senior" norweskiego Röyksopp, które - bądź co bądź - kojarzyło mi się do tej pory raczej z wesołkowatymi, infantylnymi melodiami w stylu "Juniora". Spotkało mnie jednak bardzo miłe zaskoczenie. Dacie się zaskoczyć? :)


Czasem słowa w muzyce bywają zbędne. Tak jak w wypadku "Seniora", tak i w wielu innych przypadkach to stwierdzenie wydaje się być prawdziwe. Lubię, bardzo lubię muzykę nieskalaną czczą mową, nieobarczoną ciężarem zobowiązującego do interpretacji, zrozumienia, opcjonalnie do wykonania gestu facepalmu tekstu. Moim mistrzem w tej kategorii jest Buckethead z genialną płytą "Colma" na czele, której nie da się określić inaczej niż ordynarnie - z angielska - mianem masterpiece. "Lifelong Moment" duetu Dalis Car, czyli Petera Murphy'ego i Micka Karna znanego z zespołu Japan, to wspaniałe wspomnienia zawarte w jednym utworze. Podobnie zresztą z "The Big Ship" Briana Eno pochodzącym z jego najbardziej znanego chyba "Another Green World". A jeżeli już jesteśmy przy klasykach, to nie sposób nie docenić również całej trylogii "Tubular Bells" Mike'a Oldfielda. I wreszcie ścieżka dźwiękowa do kusturicowego "Arizona Dream" autorstwa Gorana Bregovića z pięknym i zarazem przerażającym "Death" na czele - to tylko kilka przykładów, które (z szeroko pojętej muzyki popularnej) mogę wymienić naprędce, przywołując gdzieś z samego tyłu mojej głowy. 
Emocje.

12 listopada 2013

437.


Płatki owsiane z kaszą manną na soku żurawinowym z namoczoną suszoną żurawiną bez cukru w słoiczku po maśle orzechowym

Przyszła i kolej na mój pierwszy słoiczek masła orzechowego z M&S, który dostałam swojego czasu od maiale. Chociaż na początku byłam nastawiona do niego sceptycznie, bo po pierwszych podejściach zupełnie nie rozumiałam zachwytu nad tym masłem, po kolejnych i kolejnych łyżeczkach zaczęłam się do niego przekonywać. I przyznam, że w końcu posmakowało mi naprawdę bardzo!
T-to co? Ktoś chętny ponownie wspomóc Mariana na orzechowym głodzie? :<
Odpłatnie, ma się rozumieć, ewentualnie za śniadanie w ramach rekompensaty. :)

8 listopada 2013

433. na pożegnanie


Maliny z kokosowo-owsianą kruszonką i ubitym mleczkiem kokosowym

Pożegnanie malin, bo to już chyba ostatnie, które udało mi się zdobyć w tym roku. I po raz kolejny owsiana kruszonka - co jak co, ale to moja ulubiona i do wszelkiego rodzaju crumble innej nie chcę!

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 2: "Full Metal Jacket"

      Dzisiaj chcę napisać o filmie, którego temat był tutaj wałkowany już kilka razy przy okazji wszelkich nominacji do różnych tagów, warto byłoby więc w końcu go jakoś podsumować.
Z filmami mam tak, że albo mogę je oglądać bez końca, albo po obejrzeniu filmu już do niego nie wracam. Nie wracam zwykle z dwóch powodów, które są sobie tak różne, jak odległe bieguny północny i południowy. Pierwszy powód jest prozaiczny i zakładam, że nie jest to tylko moja przypadłość - jeżeli film jest po prostu zły, nudny albo zwyczajnie nie zrobił na mnie takiego wrażenia, bym chciała obejrzeć go ponownie - po prostu o nim zapominam. Drugi z nich jest bardziej przewrotny. Zdarzają się bowiem takie filmy, które robią na mnie wrażenie tak duże, że również nie jestem w stanie obejrzeć ich drugi raz. Nie potrafię, a może nie chcę - w obawie, że po kolejnym seansie będę patrzeć na film zupełnie inaczej. Że uświadomię sobie jego błędy, że okaże się wcale nie być tak wspaniały, jaki wydał mi się za pierwszym razem, że zniknie gdzieś ta cała magia. Jednym z takich filmów jest właśnie "Full Metal Jacket" Stanleya Kubricka z 1987 roku, jego przedostatnie i moim zdaniem najlepsze dzieło (no dobra, na równi z "Dr Strangelove"). Zauważam jednak tendencję, że ta przypadłość dotyczy w moim przypadków raczej filmów trudnych - podobnie nie odważyłam się do tej pory sięgnąć ponownie chociażby do "Underground" Kusturicy, który niezależnie od tego pozostaje w gronie moich ulubionych filmów, w którym jest również "Full Metal Jacket". Nieraz pisałam również, że filmy wojenne to nie jest moja bajka. Co innego westerny (o tym jednak innym razem), ale filmy wojenne to coś, czego nie potrafię zdzierżyć, a czym byłam katowana w dzieciństwie do znudzenia, bo mój ojciec jest zaś ich ogromnym fanem. Ale dobry film nie podlega żadnym gatunkom, ramom, kategoriom. Dobry film to po prostu dobry film. Pojęcie dobrego, czy nawet wybitnego filmu jest również kwestią bardzo subiektywną, ale od czasu zobaczenia "Full Metal Jacket" film ten stał się dla mnie niemal jego definicją. Dzieło Kubricka ma moim zdaniem wszystko, co taki obraz najwyższych lotów zawierać powinien - "Pełny magazynek" trzyma w napięciu, jest niekonwencjonalny i pozostawia coś więcej niż tylko zarys fabuły. Skłania do refleksji i jeszcze na długie godziny pozostawia wbitym w fotel.
Jeżeli nie boicie się takich filmów (a czasem warto obejrzeć coś ambitniejszego), to mogę Wam szczerze polecić właśnie "Full Metal Jacket". A na zachętę możecie obejrzeć fragment, który najlepiej zapamiętałam z całego filmu i który jest chyba jednym z najlepszych, a jednocześnie idealnie ukazuje również granicę pomiędzy dwoma tak różnymi światami.




PS: Opinie w Weekendowym Przeglądzie są subiektywne - na kinie się nie znam, a przynajmniej nie do tego stopnia, by uważać się za krytyka filmowego, zatem wolę już teraz uprzedzić potencjalne obruszenie fanów (fana :)) "Incepcji". Nie, nie mam gustu.

OBSERWUJĄ