Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty

1 stycznia 2014

487. makowiec w miseczce?

Makowo-migdałowe orkiszowe kluski kładzione na mleku z płatkami migdałowymi i miodem

Jedząc dzisiejsze śniadanie jeszcze przez chwilę czułam rok 2013 - ubiegłe Święta i moc makowych pyszności. Sam pomysł na makowe kluski zaczerpnęłam od Madzi, jakkolwiek przygotowałam je już według własnej inwencji. Dobra passa klusek kładzionych najwyraźniej trwa w najlepsze, bo po tych dyniowych to kolejne, które podbiły moje... podniebienie. (; To już ostatnia chyba edycja poświątecznego recyklingu, jednak nie sposób było nie wykorzystać jakoś przynajmniej części pozostałego po świętach mielonego maku, który leżakując jeszcze trochę na pewno by zwietrzał. A tym sposobem - mam pyszne śniadanie.

MAKOWE KLUSKI KŁADZIONE
(1 porcja)

          300 ml mleka
          60 g mąki orkiszowej typ 1100
          45 ml gorącej wody*
          30 g mielonego maku
          białko jajka (użyłam tylko jego, bo jak zwykle
          został mi ich nadmiar po koglu moglu)
          kilka kropel aromatu migdałowego
          szczypta soli
          +płatki migdałowe i miód do podania

Mak wsypałam do kubka, zalałam wrzątkiem i odstawiłam do napęcznienia. Następnie dodałam mąkę, aromat, sól i białko i wymieszałam dokładnie wszystkie składniki (ja przygotowałam masę wieczorem i wstawiłam ją na noc do lodówki, ale można to zrobić tuż przed ugotowaniem klusek). Rano wlałam mleko do rondelka i doprowadziłam je do wrzenia. Zmniejszyłam ogień i nabierając ciasto łyżką, spychałam palcem średniej wielkości kluski na gotujące się mleko. Po wrzuceniu do rondelka gotowałam je jeszcze ok. 2-3 minuty. Podałam je z łyżką miodu i solidną garścią płatków migdałowych.

PS: Ulubione śniadania grudnia postaram się uzupełnić do jutra, a może i pojawi się mój mały, subiektywny ranking ulubionych śniadań 2013. (;


*jeżeli dodacie całe jajko, to wystarczy 30 ml wody

27 grudnia 2013

482. poświąteczny recykling!

Bananowo-migdałowy pudding z domowej półpełnoziarnistej chałki

Święta, święta i po świętach, jak to mawiają, czyli najbardziej irytujące mnie podsumowanie Bożego Narodzenia. Po świętach, ale u mnie w domu wciąż pozostało mnóstwo jedzenia, a  przede wszystkim słodkości, które aż proszą się, by zostać zjedzone. Zatem (co już wczoraj dało się zauważyć) rozpoczynam moją małą akcję pod kryptonimem "poświąteczny recykling", a na pierwszy ogień idzie chałka.
Dzisiaj dołączam też kilka migawek z ostatnich trzech dni - wypieki, choinkowe prezenty na stole świątecznym i miejsca, które odwiedziłam.
To były dobre Święta.

PUDDING Z CHAŁKI

          dwie grube kromki chałki
          pół banana (ok. 50 g)
          50 ml mleka
          jajko
          łyżka płatków migdałowych
          kilka kropel aromatu migdałowego
          szczypta soli

Banana umieszczam w misce i rozgniatam widelcem. Dodaję jajko, aromat migdałowy, sól i mleko i mieszam ze sobą wszystkie składniki. Chałkę dzielę na mniejsze kawałki i maczam w masie, układając następnie w kokilce i posypując każdą warstwę płatkami migdałowymi. Wstawiam pudding do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekam przez pół godziny.






26 grudnia 2013

481.

Makaron z pomarańczowo-migdałową masą makową

W Boże Narodzenie gonię tramwaje. A po długiej nocy jem kluski z makiem.

W moim domu kluski z makiem nie goszczą na świątecznym stole, jednak nie przeszkodziło mi to w zjedzeniu ich na dzisiejsze śniadanie, kiedy w południe wszyscy jeszcze spali.

KLUSKI Z MAKIEM
(1 solidna porcja)

          masa makowa
          50 g mielonego maku
          100 ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
          skórka otarta z połowy pomarańczy
          30 g miodu
          15 g masła
          15 g płatków migdałowych
          kilka kropel aromatu migdałowego

          +100 g makaronu orecchiette

Masę makową przygotowałam dzień wcześniej: świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy wlałam na malutką patelnię i podgrzewałam do momentu, aż zaczął wrzeć. Ściągnęłam patelnię z ognia i dodałam zmielony mak, masło, miód, skórkę pomarańczową i aromat. Dokładnie je wymieszałam i, gdy ostygnęły, wstawiłam na noc do lodówki. Rano ugotowałam makaron w osolonej wodzie według instrukcji na opakowaniu. Odcedziłam go i wrzuciłam na patelnię z wcześniej przygotowaną masą makową. Dodałam do nich płatki migdałowe i ponownie dokładnie wymieszałam składniki.

13 grudnia 2013

468.

Płatki owsiane na mleku migdałowym z kaszą manną, gruszką i uprażonymi płatkami migdałowymi

12 grudnia 2013

467.




Polubiłam się z tymi plackami. Od pierwszego kęsa.

MIGDAŁOWE PLACKI

          30 g mąki pszennej
          pełnoziarnistej
          30 g mąki migdałowej
          30 ml mleka
          migdałowego
          jajko
          pół łyżeczki sody
          oczyszczonej
          szczypta soli
          +łyżka płatków
          migdałowych

Mąki umieszczam w misce i wbijam do nich jajko. Dodaję sodę i sól i łączę ze sobą wszystkie składniki. Na koniec dodaję płatki migdałowe i dolewam mleka, by rozrzedzić ciasto. Smażę placki na średnim ogniu na patelni teflonowej z obu stron. Podałam z granatem.

Migdałowe pełnoziarniste placki z granatem

7 grudnia 2013

462. naleśniki dla księżniczki, rózga od Mikołaja

Orkiszowe śmietankowe naleśniki różano-buraczane z śmietankowym twarożkiem i płatkami migdałowymi

Mikołajki były co prawda wczoraj, jednak orkan Ksawery dał się najwyraźniej Mikołajowi we znaki, bo - jak widać - znaczna część blogosfery może pochwalić się nimi dopiero dzisiaj. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. I chociaż szczerze śmiem wątpić, że w jakikolwiek sposób zasłużyłam sobie na taki prezent, nie będę przecież protestować. Nie zdążyłam mojemu Mikołajowi jeszcze podziękować, więc skoro jest już okazja - zrobię to teraz. Nie mam pojęcia, skąd mnie tak dobrze znasz, ale przesyłam ogromny, wirtualny uścisk (bo pogoda na całowanie się już raczej minęła), Katarzyno!
Wczoraj po powrocie z Krakowa w końcu mogłam dorwać się do upragnionej, wyczekiwanej paczki, która od kilku dni czekała już na mnie w domu. Kiedy ją otwarłam i pierwszym, co zobaczyłam, okazała się być ukochana przeze mnie czekoladowa łyżeczka, oczy aż mi się zaświeciły. Sięgając dalej ręką natrafiłam tylko na jeszcze więcej czekolady, hipsterską (jak to sam Mikołaj określił :)) i lekko dekadencką konfiturę z brandy i kubek z ocieplaczem. Kubek, który nie byłby właściwie niczym wyjątkowym, gdyby nie fakt, że "ubranko" zostało wykonane własnoręcznie właśnie przez naszą Kasię! Kto by pomyślał, że w naszym gronie mamy takiego zdolniachę? :) A oprócz wszystkich prezentów, które znalazły się na zdjęciach, mogłam również przeczytać uroczą, przemiłą kartkę świąteczną, do której szczerze się uśmiechnęłam czytając ostatnie jej słowa, no i przede wszystkim - duuużo folii bąbelkowej! Może być lepszy prezent?


Ślicznie dziękuję Wam wszystkim - i za naszą mikołajkową akcję, i za wczorajsze wspólne śniadanie. Przypominam raz jeszcze, żeby na maila schizzy.cat@gmail.com wysyłać linki do Waszych czekoladowych śniadań.

RÓŻOWE NALEŚNIKI
(1 porcja)

          45 g mąki orkiszowej typ 1100*
          60 ml soku z buraków
          60 ml mleka
          30 ml śmietany 30%
          30 ml wody różanej
          jajko
          szczypta soli

Do miski wsypałam mąkę i sól, wbiłam jajko i wymieszałam je ze sobą. Dolałam śmietankę i sok z buraków i połączyłam je z ciastem. Na koniec rozrzedziłam masę wodą różaną i mlekiem. Miskę owinęłam folią i wstawiłam na noc do lodówki (warto pozwolić odpocząć ciastu przynajmniej pół godziny). Rano smażyłam naleśniki na teflonowej patelni naleśnikowej na małym ogniu (jeżeli ogień będzie za duży, naleśniki zarumienią się i nie będą różowe, a brązowe) z obu stron. Podałam nadziane 150 g chudego twarogu zmiksowanego z trzema łyżkami śmietany kremówki i płatkami migdałowymi.

*użyłam chlebowej, bo to najniższy typ, jaki akurat znalazłam, a chciałam, by były jak najdelikatniejsze; można użyć dowolnej mąki - i pełnoziarnistej, i tortowej

22 listopada 2013

447.

Uprażona kasza jaglana na mleku migdałowym z prażonymi płatkami migdałowymi i karmelizowanymi śliwkami

Nie, nie poszłam w końcu na Fismolla, bo moja przyjaciółka zaniemogła. Ale jeszcze go złapiemy. (;

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 4

A dzisiaj... Dzisiaj to nie ja będę się uzewnętrzniać, ale chciałabym, żebyście Wy to zrobili. Hasło na dziś: 

film, który znasz na pamięć, a mimo tego mogłabyś/mógłbyś oglądać w nieskończoność

Podzielcie się ze mną Waszymi faworytami, a ja napiszę o swoim za tydzień. :)


4 listopada 2013

429. bana(na)lnie

Pieczone migdałowe banany z cukrem trzcinowym, jogurtem greckim i płatkami migdałowymi
vegan: jogurt grecki -> ubita śmietanka kokosowa

     TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 2: John Frusciante

Dzisiaj znowu będzie raczej dość ogólnikowo, ale tym razem poczułam nieodpartą potrzebę napisania kilku słów o jednym z moich ulubionych nie tyle gitarzystów, co wokalistów.
Swojego czasu, tzn. mniej więcej 10 lat temu (brzmi to trochę, jakbym miała co najmniej 40) byłam wielką fanką Red Hot Chili Peppers. Z wiekiem to uwielbienie jednak jakoś mi przeszło, a kiedy z czasem RHCP stało się prawie tak mainstreamowe jak Christina Aguilera (bo mały Marian zarzucał włosami nie w rytm "Californication", ale wykrzykiwał "True Men Don't Kill Coyotes"), nie chciałam już nawet tego stanu rzeczy zmieniać. Natomiast gdyby nie RHCP, pewnie nigdy nie sięgnęłabym jednak do solowej twórczości Johna Frusciante, ich byłego już gitarzysty. O ile fanką tego, co uskuteczniają teraz Anthony, Flea i Chad wraz z nowym gitarzystą, nie jestem, to kierunek, w którym John zaczął iść od pewnego czasu, jeszcze przed odejściem z zespołu, bardzo mi odpowiada. W 2009 roku wydał genialną moim zdaniem płytę "The Empyrean", dla mnie najlepszą w całej swojej karierze (choć świetna "Shadows Collide With People" również zasługuje na polecenie). Wydaje mi się, że coraz trudniej dzisiaj o dobrą płytę, natomiast "The Empyrean" jest jedną z tych niewielu, na których nie ma dla mnie ani jednego zbędnego utworu. Jeżeli natomiast idzie o Red Hot Chili Peppers, to chociaż zwykle po odejściu z zespołu mojego ulubionego członka (patrz: Black Sabbath z Ozzy'm i Black Sabbath z Dio) moje podejście do niego zmienia się diametralnie, to choć ich obecne poczynania zupełnie po mnie spływają, nie mogę nie docenić Josha Klinghoffera. I tym razem również nie za to, co robi z zespołem, ale za współpracę z Johnem Frusciante właśnie. Obaj gitarzyści przyjaźnią się bowiem od lat i Klinghoffer gościł nie raz na płytach Frusciantego, zaś najbardziej wdzięcznym owocem ich współpracy jest album z 2004 roku "A Sphere in the Heart of Silence" z której pochodzi moja ulubiona piosenka tego duetu, "At Your Enemies". Na koniec zostawiam Was zatem z dwoma utworami - wspomnianym wcześniej "At Your Enemies" i jednym z wielu wspaniałych z "The Empyrean".

   

Poza tym - jak tam od zeszłego tygodnia Wasze doświadczenia z Fismollem? Ktoś się przekonał, posłuchał, polubił? :)

PS: Co powiedzielibyście na dołączanie codziennie do każdego wpisu takiego małego przypomnienia, może po prostu obrazka z linkiem do śniadania, które było np. równo rok wcześniej, ewentualnie 100, 200, 300 wpisów wstecz?

26 października 2013

420. TYDZIEŃ Z DYNIĄ II: sernik dyniowy z mascarpone i ricotty

Migdałowy dyniowy sernik z mascarpone i ricotty z tartymi migdałami blanszowanymi

Jak poznać, że Marian wstał późno i był bardzo głodny?
Pojawia się jedno słabe zdjęcie. (;


SERNIK DYNIOWY Z MASCARPONE I RICOTTY
(1 porcja)

          200 g ricotty
          100 g puree z dyni hokkaido
          50 g mascarpone
          25 g mąki ziemniaczanej
          białko jajka
          łyżka cukru trzcinowego
          kilka kropel aromatu migdałowego
          szczypta soli
          +tarte migdały do posypania

Umieszczam w misce wszystkie składniki i miksuję je do uzyskania gładkiej, jednolitej masy. Przekładam ciasto do kokilki i kilkakrotnie uderzam nią o blat. Posypuję wierzch migdałami i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piekę przez 40 minut.

23 lipca 2013

325. owsiana chmurka

Migdałowy pudding* owsiany z ricottą z malinami

Choć najlepiej pasowałoby do niego chyba właśnie określenie "chmurka", bo jest tak delikatny i puszysty. Tęskno mi już powoli do płatków owsianych, ale i piekarnika żal, póki jeszcze wakacje. Odświeżam więc prawdopodobnie jeden z pierwszych przepisów, które pojawiły się na blogu, a właściwie sam pomysł - bo wersja 2.0 jest zdecydowanie wersją ulepszoną!


PUDDING OWSIANY Z RICOTTĄ

          100 ml mleka
          100 g ricotty
          50 g płatków owsianych
          łyżka płatków migdałowych
          białko jajka
          pół łyżeczki sody
          oczyszczonej
          kilka kropel aromatu
          migdałowego
          szczypta soli

Płatki owsiane zalewam ciepłym mlekiem i odstawiam do napęcznienia, by wchłonęły cały płyn (zrobiłam to dzień wcześniej). Łączę je z ricottą i dodaję sodę oczyszczoną, płatki migdałów i aromat. Białko jajka ubijam ze szczyptą soli na sztywną pianę i partiami dodaję je do pozostałej masy, delikatnie, ale dokładnie mieszając. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piekę przez pół godziny, nie otwierając przy tym drzwiczek. Po upieczeniu podałam z malinami.

*dzisiaj rano przeglądając śniadaniowce w trakcie oczekiwania na ów pudding zauważyłam, że podobny wypiek gościł wczoraj u Oli Sz. i mało co z aprobatą nie zakrzyknęłam "tak, to jest ta to!" - nazwa, której szukałam, bo długo nie mogłam znaleźć odpowiedniejszego określenia na tę "owsianą chmurkę"; jako że nazwa pudding pasuje według mnie do tego wypieku idealnie, nomenklaturę zapożyczam (;


I jeszcze pytania od Pam., a coś więcej na tematy bardziej organizacyjne, tj. dotyczące bloga, komentarzy i wszelkich rzeczy tej maści postaram się napisać jutro.

1. Jesteś "rannym ptaszkiem" czy raczej "nocnym Markiem"?
Umiarkowanie "rannym ptaszkiem", bo zwykle wstaję niewiele po siódmej, ale też lubię się wyspać, więc zwlekanie się z łóżka o szóstej rano po zaledwie kilku godzinach snu też nie do końca trafia w moje gusta.

2. Ulubione dodatki do owsianki?
Jabłka i sok jabłkowy, zdecydowanie.

3. Obiad na słodko czy na wytrawnie?
Obiad na słodko? No way. :D Musiałabym mieć jakąś straszną chcicę; u mnie masa warzyw i mięcho na obiad to podstawa. Ewentualnie przejdą czasem jakieś wariacje na temat połączenia owoców z mięsem, np. polędwiczki wieprzowe z jabłkiem czy śliwkami, ananas w pilafie albo pomarańcza jako dodatek w pikantnym sosie słodko-kwaśnym.

4. Co jadłaś wczoraj na obiad?
Aaa, akurat wczorajszy obiad wyszedł mi naprawdę smaczny, choć była to czysta improwizacja. Indyk z bakłażanem, drobno posiekanymi cebulą i czosnkiem, doprawiony mieloną kolendrą, kuminem, pieprzem i sokiem z cytryny w sezamowym sosie z tahiny (na którą - nawiasem mówiąc - mam ostatnio ogromną fazę, a w połączeniu z kminem rzymskim smakuje naprawdę nieziemsko).

5. Jak często chodzisz do fryzjera?
Nie chodzę w ogóle, ostatnio byłam chyba z dwa lata temu i nieprędko się tam raczej wybiorę. Póki co dzielnie realizuję swój plan zapuszczenia włosów do kostek. Kiedy w końcu wyhoduję taką czuprynę, zamierzam ściąć się na krótko, a z obciętych włosów zrobić sobie perukę.

6. Dłużej wytrzymasz bez komputera czy telefonu?
Haha, wszyscy mnie z tego powodu przeklinają, bo mój super wypasiony smartfon służy mi w głównej mierze jako budzik. Kiedy rano już spełni swoje zadanie, zostawiam go w łóżku na cały dzień, zaś wieczorem nierzadko czeka na mnie masa nieodebranych połączeń i smsów. Odpowiedź na to pytanie wydaje się zatem być oczywista.

7. Masz kwiaty w pokoju?
*spogląda na parapet* Jak ich w końcu nie podleję, to już niedługo.

8. Myjesz zęby po każdym posiłku?
Żeby zetrzeć sobie szkliwo?! Raz na tydzień to moim zdaniem optimum.

9. Co sprawia Ci największą przyjemność?
To chyba trochę smutne, bo odnoszę wrażenie, że gotowanie; będę przynajmniej dobrą kurą domową, o!

10. Uprawiasz sport? Jaki?
Nie "uprawiam", bo uprawianie sportu jest nudne. A ja robię to po prostu dla przyjemności, bez żadnego przymusu. Biegam i pływam, a ostatnimi czasy spędzam też więcej wolnych chwil na spotkaniach z Ewą Chodakowską.

11. Komu ze znanych osób chciałabyś ugotować i zjeść z nim/nią obiad?
Pierwszy na myśl dziwnym trafem przyszedł mi John Frusciante (może dlatego, że wydaje się być tak sympatyczny i wspólny posiłek mógłby być też świetną okazją do rozmowy). Ale to, że ja chciałabym ugotować mu obiad nie oznacza równocześnie, że on koniecznie chciałby go ze mną zjeść. :D

25 czerwca 2013

297.

Orkiszowe knedle z ricotty z truskawkami i blanszowanymi migdałami

Dopiero co się zorientowałam, że gdzieś wśród postów zapodziała mi się kopia robocza z pytaniami od Sanmy. Tak więc dzisiaj odpowiadam na ostatni już chyba tag i w końcu podaję swoje nominacje. (;


KNEDLE Z RICOTTY

          150 g ricotty
          50 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
          jajko
          szczypta soli
          +truskawki albo inne dowolne owoce 
          do nadziania

Ricottę łączę w misce z jajkiem i szczyptą soli i dokładnie mieszam, by pozbyć się grudek. Następnie dodaję mąkę i znowu mieszam wszystkie składniki łyżką, by uzyskać gładkie ciasto. Oddzielam po łyżce masy i zwilżonymi dłońmi formuję płaskie placuszki, w środku których umieszczam po jednej umytej i odszypułkowanej truskawce, a następnie zalepiam, tworząc okrągłe kluseczki. Wrzucam je na wrzącą wodę i gotuję do wypłynięcia na powierzchnię, a następnie wyjmuję łyżką cedzakową. Z tych proporcji wyszło mi 9 knedli.


  
"Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie."


1. Gofry czy naleśniki?
I jedne, i drugie, z różnymi dodatkami - to zdecydowanie zbyt trudny wybór.

2. Najdziwniejsza potrawa, jaką jadłaś?
Już kilka razy odpowiadałam na to pytanie - jeżeli pojawi się jakaś nowa, bardziej egzotyczna pozycja w moim menu - wtedy o tym wspomnę.

3. Największa przemiana, jaką przeszłaś w życiu?
No chyba zrzucenie tych ponad 25 kg i przede wszystkim zmiana, jaka zaszła przy okazji w mojej psychice i podejściu do odżywiania.

4. W kim masz największe wsparcie?
Pewnie powinnam napisać, że w rodzicach, ale chyba tak naprawdę w samej sobie.

5. Coś szalonego, co lubisz robić, jak nikt nie patrzy?
Nie napiszę, bo wtedy już zawsze czułabym się obserwowana. :D

6. Odchudzałaś się kiedyś?
Żeby tylko raz!

7. Ulubiony smak dzieciństwa?
Suchy, opieczony na grillu chleb pszenny. Chociaż może to nie on tak smakował, a życie było wtedy po prostu piękniejsze?

8. Jest coś, czego szczerze nie lubisz jeść?
Jak czegoś nie lubię, to po prostu tego nie jem. Dlatego nie jadam w ogóle wysoko przetworzonych słodyczy, fast foodów, chipsów czy tym podobnych.

9. Ulubiony smak konfitury lub dżemu?
Morelowy! W ogóle uwielbiam wszystko, co związane z tymi owocami.

10. Czerwony owoc?
Pomidor!

11. Kakao najlepiej pije się do...
Do bólu brzucha. ._.

Dzisiejsze pytania i nominacje są niejako jedną, zbiorową - za te wszystkie tagi, na które odpowiadałam od dobrego miesiąca. W końcu znalazłam na to chwilę czasu, więc do zabawy zapraszam także:

          agateq
          Aleksandrę
          Darię
          klliisięę
          kuchcikOlę
          kudels
          Magdę
          malinowyporanek
          Martynę
          nioolek
          Sandrę

I pytania ode mnie:
1. Dzień czy noc?
2. Wiosna, lato, jesień czy zima?
3. Kasza, ryż, a może makaron?
4. Mięso białe czy czerwone?
5. Odpoczynek w samotności czy w towarzystwie?
6. Warzywa czy owoce?
7. Czekolada biała, mleczna czy gorzka?
8. Robienie czy dostawanie prezentów?
9. Spodnie czy spódnica?
10. Herbata biała, zielona, czerwona, czarna, a może owocowa?
11. Śniadanie na słodko czy na wytrawnie?

21 czerwca 2013

293.

Płatki owsiane na mleczku kokosowym z awokado, wiórkami kokosowymi i migdałami blanszowanymi

Zaraz, zaraz, to ja odpowiedziałam już na wszystkie nominacje do Liebster Blog? Chyba w końcu udało mi się uporać ze wszystkimi pytaniami od Was. Postaram się w weekend wymyślić jakieś pytania i podać hurtowo zaległe nominacje za te jakieś dziesięć tagów, o ile nikt nie zaskoczy mnie do tej pory kolejną nominacją. (;
I jeszcze siedem śniadań i jakby to rzekła Ewa Chodakowska - będzie "po krzyku"!

5 czerwca 2013

277.

Płatki owsiane na mleku owczym z jabłkiem, owczą ricottą i prażonymi wiórkami kokosowymi i płatkami migdałowymi

Pytania od mymorningbreakfasttime.

1. Moja główna wada to...
Ależ mi się nie chce odpowiadać na te pytania... Lenistwo. :D

2. Podziwiam...
Ludzi żyjących w zgodzie ze sobą i własnymi przekonaniami, wiernych swoim ideałom.

3. Nie wyjdę z domu bez...
Przed wyjściem z mieszkania zawsze sprawdzam, czy mam w torbie te rzeczy: półtoralitrową butelkę wody, kosmetyczkę, portfel, szczotkę i grzebień do włosów, mojego Szmulika i klucze (a gdy idę do szkoły to jeszcze drugie śniadanie). Jeżeli którejś z tych rzeczy zabraknie, muszę się po nią wrócić.

4. W życiu najważniejsze są...
Pytanie niejako sugeruje odpowiedź pt. "pieniądze", ale nie - nie są. Najważniejsze są te magiczne, przesycone do granic możliwości szczęściem chwile.

5. Nie zasnę bez...
Mojego Janusza! I czegoś miękkiego między kolanami.

6. Mam bzika na punkcie...
No przecież wszyscy wiedzą, że na punkcie tyłka Jamiego Olivera! :D

7. Chciałabym w sobie zmienić...
Patrz: punkt 1, no i to okropne drapanie się po twarzy.

8. Czuję satysfakcję, gdy...
Gdy okazuje się, że miałam rację. Jak każdy.

9. Chciałabym być...
Baaardzo często sobie to powtarzam - szczęśliwa.

10. Gdybym miała porównać się do zwierzęcia, byłabym...
Z wyglądu prosiaczkiem, z charakteru hieną, z natury - barankiem.

11. Odpoczywam, gdy...
Gdy nie mam żadnego powodu do zmartwień i jestem sama. Sama ze swoimi myślami, z nachodzącymi mnie refleksjami, a czasem z laptopem.

10 maja 2013

251. Barbara kupiła rabarbar

Rabarbar z migdałowo-owsianą kruszonką i ricottą

Zamęczam już tymi wszelkimi wariacjami na temat crumble, no ale kiedy mama kupiła wczoraj w końcu rabarbar, nie mogłam dzisiaj zjeść innego śniadania!

5 maja 2013

246.

Pełnoziarniste kluski na parze z jogurtem greckim, borówkami i płatkami migdałowymi

No, pierwsze w tym roku śniadanie na zewnątrz!

1 maja 2013

242. wielki come back

Pieczona migdałowa owsianka nadziana budyniem śmietankowym z malinami

Boże, jak się cieszę. Przeglądam te wszystkie blogi śniadaniowe i tak bardzo mocno, a przy tym cholernie egoistycznie cieszę się, że jestem zdrowa. Jestem silna jak nigdy i mam już stuprocentową pewność, że to, co było kiedyś, nigdy nie wróci. Nauczona tymi wszystkimi doświadczeniami jestem zbyt mądra, by znowu popełnić taki sam błąd. A teraz jestem tego pewna jak nigdy dotąd.

Ostatnią pieczoną owsiankę jadłam równo 120 dni temu. Nie wiedzieć dlaczego na cztery miesiące zupełnie zapomniałam o istnieniu tego śniadania idealnego. Kiedy w końcu inne blogi śniadaniowe zaczęły mi o nim sukcesywnie przypominać, postanowiłam odświeżyć sobie smak pieczonej owsianki w iście królewskiej wersji! Zdecydowanie była warta czekania z niecierpliwością przed drzwiczkami piekarnika - zresztą co innego mi teraz pozostało? W końcu długi weekend!

PIECZONA OWSIANKA NADZIANA BUDYNIEM

          100 ml mleka owsianego
          50 g płatków owsianych
          10 g mąki owsianej
          10 g masła
          łyżka płatków migdałowych
          kilka kropel aromatu migdałowego
          szczypta soli

          75 ml śmietany 12%
          25 ml wody
          łyżka syropu z agawy
          łyżeczka mąki ziemniaczanej

Nastawiam piekarnik na 180 stopni. Kiedy się nagrzewa, zalewam płatki i mąkę owsianą gorącym mlekiem, po czym lekko dosalam i dodaję masło, a następnie odstawiam do zgęstnienia całej masy. W tym czasie przygotowuję budyń - śmietanę podgrzewam (ale nie zagotowuję!) na malutkiej patelni i wlewam do niej mąkę ziemniaczaną rozmieszaną w wodzie z syropem z agawy. Podgrzewam budyń do zgęstnienia dokładnie mieszając, by nie powstały grudki. Do napęczniałych płatków dodaję aromat i płatki migdałowe (dolałam też kilka łyżek wody, by masa była luźniejsza), jeszcze raz dokładnie wszystko mieszam i przekładam połowę masy do kokilki. Robię w pierwszej warstwie lekkie wgłębienie (tak, by w efekcie końcowym budyń był otoczony płatkami ze wszystkich stron) i nakładam na nią przygotowany budyń, a następnie szczelnie przykrywam drugą połową płatków. Wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę przez pół godziny. Podałam z malinami.

Tak swoją drogą - wiecie, co udało mi się upolować ostatnio oprócz tych malin? DYNIĘ. Trudno byłoby mi chyba wytrzymać bez niej do jesieni!

23 kwietnia 2013

234.

Ryżowe gofry jogurtowe z twarogiem, jogurtem naturalnym, borówkami i płatkami migdałowymi

Co jak co, ale w odwlekaniu wszystkiego jestem chyba mistrzem. 30 marca, czyli prawie miesiąc temu, zostałam nominowana przez Domkę do Liebster Blog. I właśnie tyle czasu musiało upłynąć, żebym w końcu się zebrała i odpowiedziała na jej pytania. Ale lepiej późno niż wcale, prawda? (;


        
"Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie."

1. Co cenisz w ludziach?
Ostatnimi czasy figurę. Taką odpowiednią do przytulasów.

2. Co najbardziej lubisz w lecie?
Sezonowe owoce, warzywa, wakacje! Szczególnie lubię późne lato, kiedy łany zbóż cudownie złocą się kołysane ciepłym wiatrem, gdy mogę wyjść kilka(set) kroków za dom i leżeć wśród nich bez końca, kiedy wreszcie można wybrać się do lasu na jagody albo grzyby.

3. Co skłoniło Cię do zaczęcia blogowania?
Litości, błagam...

4. Dlaczego akurat blog o takiej tematyce?
Bo uwielbiam celebrować śniadania (zresztą wszystkie posiłki), bo gotowanie jest moją pasją, bo inni namawiali... (;

5. Czy jest ktoś kto wie o Twoim blogowaniu?
No tak, myślę że pewna część blogosfery. (;

6. Twoja pasja?
Jak już wcześniej napisałam - od pewnego czasu gotowanie. Poza tym nieprzerwanie fotografia, film i trochę mniej już muzyka.

7. Rzecz, której najbardziej nie lubisz robić?
Właśnie o tym pomyślałam i muszę przyznać, że prasowanie ubrań po północy, kiedy jestem już kompletnie wyczerpana, ale mimo wszystko nie chciało mi się zrobić tego wcześniej. Hm, najwyżej jutro wstanę wcześniej.

8. Osoba, którą darzę największym zaufaniem to...
Ja sama, bo oprócz siebie chyba nikogo tak do końca nim nie darzę.

9. Czego się boisz?
Samotności, bezsilności, starości i tego, co jest (albo czego właśnie nie ma) po śmierci. I jeszcze trochę pająków - chyba, że mam pod ręką kapcia.

10. Co chciałabyś w sobie zmienić?
NIE CHCE MI SIĘ o tym pisać. (; Zwłaszcza, że pisałam już w kilku poprzednich tagach.

11. Ulubiona pora dnia?
Paradoksalnie ta, kiedy zwykle czeka na mnie jeszcze nieprzyjemny obowiązek prasowania. :D Z drugiej jednak strony przyjemnie jest usiąść w końcu ze świadomością, że nie muszę już nic więcej robić tego dnia, posłuchać muzyki przeglądając ostatnie strony w internecie, spojrzeć na wciąż niewyprasowane ubrania, a w końcu z całkowitego braku sił rzucić się na łóżko (i po sekstylionie nieudanych prób ułożenia się w zadowalającej mój kwadratowy tyłek pozycji) i zasnąć kilka minut później.

Coś ostatnio cicho wśród śniadaniowców, jeśli chodzi o tagi (może dlatego odnoszę takie wrażenie, bo ich nie odwiedzam :D), więc tym razem i ja zadam swoje pytania. Złamię trochę zasady nominując więcej niż 11 osób, ale zapraszam do odpowiedzi całą grupę fejsbukowych wariatek i jednego wariata, bez wyjątku!

Pytania:

1. (hahaha, teraz się zemszczę!) Dlaczego założyłeś/aś bloga o właśnie takiej tematyce?
2. Jaka potrawa zawsze jest w stanie poprawić Ci humor?
3. Czego jest w Twojej lodówce najwięcej i nigdy nie może zabraknąć?
4. Ulubione przebranie z dzieciństwa z balu przebierańców?
5. Piosenka, której ostatnio słuchasz do znudzenia?
6. Twój sposób na idealne spędzenie majowego długiego weekendu?
7. Który ze znanych kucharzy jest Twoim kulinarnym guru?
8. Najlepsze (śnia)danie, które odkryłeś/aś właśnie dzięki blogom śniadaniowym?
9. Dzięki komu odkryłeś/aś swoją największą pasję i co nią jest?
10. Godne polecenia, warte odwiedzenia miejsce w Twoim mieście/okolicy?
11. Co sprawia, że jesteś wyjątkowy/a (bo jesteś!)?

A jeżeli chodzi o dzisiejsze śniadanie, to nie mogę nie napisać, że te powstałe po raz pierwszy kilka dni temu trochę z przypadku gofry są jednymi z lepszych, jakie do tej pory jadłam. Wiem, że piszę to do znudzenia często przy okazji kolejnych pojawiających się tutaj gofrów, no ale taka prawda. :D Są idealnie chrupiące i chyba najbardziej sycące ze wszystkich, które do tej pory jadłam; w smaku przypominają trochę wafle ryżowe, ale z pewnością są o wiele bardziej wartościowe. Przeraził mnie jedynie fakt, że gofrownica dziś rano eksplodowała, rozrywając je na pół zanim jeszcze zdążyły się ściąć. Na szczęście odratowałam je, bo taka strata byłaby niepowetowana! Obawiam się tylko o jej dalsze losy, bo taszczyłam ją do Krakowa z nadzieją na to, że będę mogła jeszcze pogofrować w tym tygodniu.


GOFRY RYŻOWE

          60 g mąki ryżowej pełnoziarnistej
          90 g jogurtu naturalnego
          białko jajka (użyłam tylko jego, bo zostało mi po 
          przygotowywaniu klopsików na wczorajszy obiad (;)
          dwie łyżki wody*
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          szczypta soli

Wszystkie składniki łączę ze sobą i mieszam do uzyskania jednolitej masy. Smażę gofry w dobrze nagrzanej, najlepiej natłuszczonej gofrownicy (jeżeli użyjecie tylko białka zamiast całego jajka i Wasza gofrownica ma tendencję do "strzelania").

*a o tym, że dodatek wody do jakichkolwiek placków, gofrów czy naleśników odpowiada za chrupiącą skórkę, natomiast nabiał za delikatne i puszyste wnętrze, dowiedziałam się niedawno

OBSERWUJĄ