Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy+vegan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy+vegan. Pokaż wszystkie posty

25 stycznia 2014

511. cała prawda o Marianie

Domowa pita orkiszowa z hummusem i grillowanym bakłażanem

Czasem... Czasem bywam okropnym leniem.

PITA ORKISZOWA
(1 sztuka)

          70 g mąki orkiszowej typ 1100
          45 ml wody
          łyżeczka oliwy z oliwek
          pół łyżeczki cukru
          pół łyżeczki suszonych drożdży
          szczypta soli

Mąkę, oliwę, cukier, drożdże i sól umieściłam w misce, a następnie stopniowo dolewając wody zaczęłam wyrabiać ciasto rękami. Gdy stało się gładkie i nieklejące, umieściłam je z powrotem w misce i odstawiłam w ciepłe miejsce na 40 minut. Po upływie tego czasu ponownie je zagniotłam, obsypałam mąką i rozwałkowałam z niego placek o grubości ok. 0,5 cm. Ułożyłam go na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiłam na kolejne 40 minut. Przed upływem tego czasu rozgrzałam piekarnik do 250 stopni. Wstawiłam do niego blachę i piekłam pitę przez 10 minut.

          365 dni temu
Dokładnie 365 dni temu zrobiłam to zdjęcie.


22 stycznia 2014

508.

Ryż jaśminowy i czerwona soczewica z pomidorami, natką pietruszki i chili

RYŻ Z POMIDORAMI I SOCZEWICĄ
(1 porcja)

          60 g ryżu jaśminowego
          60 g czerwonej soczewicy
          dwa pomidory
          szczypta soli
          +świeżo zmielone chili

Ryż i soczewicę wsypałam do rondelka, zalałam odpowiednią ilością wody i doprowadziłam do wrzenia. Zmniejszyłam ogień, a następnie dodałam pokrojone na ćwiartki, pozbawione zielonych części i obrane ze skórki pomidory. Gotowałam wszystko na małym ogniu przez ok. 25 minut do momentu, kiedy pomidory zmiękły, a soczewica i ryż wchłonęły cały płyn. Doprawiłam solą i chili i odstawiłam na kilka minut. Podałam z posiekaną natką pietruszki i świeżo zmielonym chili.


          365 dni temu

19 stycznia 2014

505.

Smoothie mandarynka-seler-awokado

Czasem... Czasem nie można więcej. Jakkolwiek - to mój ulubiony koktajl ostatnich dni. Tak dobry, że zasłużył na pojawienie się i tutaj.

SMOOTHIE MANDARYNKA-SELER-AWOKADO
(3 porcje)

          9 mandarynek
          6 łodyg selera naciowego
          1,5 awokado (miałam tylko tyle -
          można dać całe dwa owoce)
          450 ml soku mandarynkowego
          +opcjonalnie dodatkowe słodzidło

Mandarynki obrałam, podzieliłam na cząstki i wrzuciłam do miski. Obrane awokado podzieliłam na mniejsze części i również wrzuciłam do miski. Na koniec dodałam selera pokrojonego na mniejsze kawałki. Wszystko zblendowałam ze sobą na gładką masę, a na koniec rozcieńczyłam sokiem mandarynkowym i jeszcze przez chwilę miksowałam.


          365 dni temu

7 stycznia 2014

493. let's go vegan

 Pełnoziarniste placki z awokado na wodzie pomarańczowej z herbatą matcha z pomarańczami w syropie

Kilka dni temu zostałam poproszona, by wydzielić na blogu sekcję przepisów wegańskich. Na początku sama zaczęłam się zastanawiać, czy na blogu takiego barbarzyńcy jak ja, w ogóle się takie znajdą. No ale cóż, zatem - żeby było z czego taką kategorię stworzyć - pora na wegańskie śniadanie. Wegańskie nie do końca świadomie, za to bardzo świadomie smaczne.

WEGAŃSKIE ZIELONE PLACKI

          120 g awokado (jeden duży owoc)
          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          60 ml wody z kwiatu pomarańczy*
          łyżka herbaty matcha
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          szczypta soli
          +opcjonalnie słodzidło, jeżeli dodatki
          będą mniej słodkie

Bardzo dojrzałe awokado rozgniotłam w misce widelcem na gładką masę. Przesiałam mąkę, dodałam herbatę, sodę i sól i stopniowo dolewałam wody pomarańczowej, mieszając ciasto. Smażę placki na małym ogniu na patelni naleśnikowej, odwracając je po ok. 3-4 minutach na drugą stronę i smażąc kolejne 2 minuty. Podałam placki z pomarańczą w syropie, którą przygotowałam odparowując 100 ml soku pomarańczowego na patelni, dzieląc owoc na części i podgotowując w tak powstałym syropie.


*zamiennie - wody z... kranu :D

21 grudnia 2013

476. zoo w kuchni

Pełnoziarnisty małpi chlebek z muscovado, cynamonem i pekanami
vegan: mleko -> woda, masło -> olej np. z orzechów włoskich


Choć śniegu niewiele, to (zakładając, że nie ma się kataru) w moim domu nie sposób nie poczuć świąt zbliżających się wielkimi krokami. Pierniczki upieczone, a na dzisiejsze śniadanie małpi chleb w wersji mini. Chodził za mną, odkąd zobaczyłam go we wakacje w programie Marthy Stewart - no a kiedy będzie na niego lepsza pora, jak nie w święta?
I nie, nie jest on bananowy, jakkolwiek starałabym się zrozumieć, gdzie podprogowo udało przemycić mi się taki przekaz. :)


MAŁPI CHLEBEK
(1 porcja)

          40 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          40 g mąki pszennej tortowej
          60 ml mleka
          10 g masła
          łyżeczka cukru trzcinowego
          pół łyżeczki suszonych drożdży
          szczypta soli

          posypka
          dwie łyżki sypkiego muscovado
          garstka orzechów pekan
          łyżeczka cynamonu
          +łyżka masła

Obie mąki przesiałam do miski, dodałam masło, cukier, drożdże i sól i dolewając stopniowo mleka zagniotłam ciasto. Wyrabiałam je dłońmi przez 10 minut, aż stało się gładkie i elastyczne. Uformowałam z niego kulę, umieściłam z powrotem w misce i odstawiłam w ciepłe miejsce na 45 minut. Posypkę przygotowałam rozcierając cukier (jeżeli nie jest w grudkach, nie jest to konieczne) z orzechami w moździerzu i dodając do nich cynamon. Gdy ciasto wyrosło, ponownie je zagniotłam i podzieliłam na osiem części. Z każdej z nich uformowałam kulkę, którą następnie równomiernie pokryłam masłem (nie chciało mi się go topić, więc roztarłam masło w dłoniach i dopiero wtedy formowałam z ciasta kule) i obtoczyłam w posypce. Ułożyłam je obok siebie w natłuszczonej foremce i odstawiłam na kolejne pół godziny. Przed upływem tego czasu nastawiłam piekarnik na 180 stopni. Wyrośnięty chlebek wstawiłam do nagrzanego piekarnika i piekłam przez 20 minut.

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 8: lekko na święta cz. 2

"Czarny kot, biały kot". Pierwszy film Emira Kusturicy, mojego słowiańskiego guru reżyserstwa, który obejrzałam i ciągle jeden z ulubionych. Właściwie w moim subiektywnym rankingu udało się przeskoczyć go tylko przepięknemu "Underground" i maksymalnie niesłowiańskiemu "Arizona Dream" z Johnnym Deppem. Ten drugi do czasu obejrzenia "Underground" pozostawał zresztą długo tym najbardziej ukochanym, pomimo że to zupełne odstępstwo od tego, za co wielbię Kusturicę - tj. tę słowiańskość, nostalgię, czystość emocji. "Czarny kot, biały kot" to natomiast chyba najlżejszy gatunkowo film Kusturicy (nie, "Maradony" nie widziałam :D), jednak w swojej przystępności wcale nie pozbawiony głębszej wartości. Fakt, że oglądając go, śmiałam się co drugie zdanie, wcale nie przeszkodził mi w tym, by na koniec zwyczajnie się popłakać. Kolejną istotną rzeczą w tym filmie jest muzyka, która w ogóle w dziełach Kusturicy jest bardzo ważna i również tym razem nie zawiodła. I o ile miejsca soundtracku do "Arizona Dream", za który pokochałam Gorana Bregovića miłością bezwarunkową, nic w moim sercu nie zajmie, to i w ścieżce dźwiękowej tego filmu nie brakuje prawdziwych perełek. Do posłuchania "Pitbull Terrier", moja ukochana piosenka i jednocześnie kwintesencja filmu "Czarny kot, biały kot".


9 grudnia 2013

464. dwuskładnikowe ciasto

Ciasto kasztanowe z ricottą i kasztanami
vegan: pominąć ricottę

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 6 & TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 7: David Lynch

Ostatni przegląd filmowy pominęłam, ale właściwie dzisiejszy "odcinek" można podciągnąć pod obie te serie, więc nie ma tego złego. (; Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie właściwie jedna piosenka, którą męczyłam ostatnio przez kilka dobrych dni.



David Lynch. Nie tylko reżyser, ale i muzyk - moim zdaniem całkiem zacny. Już kiedyś zresztą próbowałam Was zarazić jego "Good Day Today", które właśnie obok duetu z Lykke Li jest moim ulubionym jego utworem. Sama Lykke Li zresztą świetnie wpasowuje się moim zdaniem i swoim głosem, i pewną nostalgią w śpiewaniu w ten wyjątkowy, niemożliwy do podrobienia lynchowski klimat. Jego teledyski również trudno pomylić, bo już na pierwszy rzut oka mają one sporo wspólnego z jego twórczością filmową. Jeżeli natomiast chodzi o tę, to mojego faworyta wśród filmów Lyncha też już znacie, bo o "Głowie do wycierania" wspominałam już tutaj. Pierwszy film Lyncha (no, poza "Dzikością serca" w dzieciństwie, ale to się nie liczy), który świadomie obejrzałam i do tej pory najbardziej ukochany. To właśnie jeden z tych, które boję się obejrzeć drugi raz. O przodowanie wśród ulubionych dzieł tego reżysera może z "Głową do wycierania" zawalczyć tylko "Miasteczko Twin Peaks", czyli serial mojego dzieciństwa. Właściwie po "Twin Peaks" Lynch nie zrobił zbyt wiele rzeczy, które jakoś specjalnie by mnie zainteresowały (bo ogromną fanką ani "Mulholland Drive", ani nawet "Zagubionej autostrady" nie jestem - tak, to ten moment, kiedy możecie mnie w końcu zlinczować - nomen omen). "Inland Empire" nie podołałam - nie dotrwałam do końca pomimo szczerych chęci. Nie da nie zauważyć się, że filmy Lyncha, gdy ten zaczął bardziej skupiać się również na karierze muzyka, straciły coś z dawnej magii, tajemniczości. Z drugiej strony jednak cieszy mnie przynajmniej fakt, że pomimo iż jego twórczość filmowa straciła w ostatnim czasie, to straciła przynajmniej na rzecz świetnej muzyki. Bo muzyka wciąż jeszcze Lynchowi wychodzi.


CIASTO KASZTANOWE
(1 porcja)

          150 ml wody
          100 g mąki kasztanowej
          szczypta soli
          +ode mnie garść pokruszonych kasztanów

Mąkę wsypałam do miski, dodałam sól, dolałam wody i wymieszałam wszystkie składniki. Na koniec dorzuciłam do masy także kasztany. Przelałam ciasto do kokilki wyłożonej papierem do pieczenia. Piekłam przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

5 grudnia 2013

460.

Gruszka w chałwowym cieście drożdżowym
vegan: mleko -> woda, masło -> olej sezamowy

To chyba najlepsza rzecz, jaka mogła przytrafić się drożdżom z moich rąk. Ostentacyjne mniam.

GRUSZKA W CHAŁWOWYM CIEŚCIE DROŻDŻOWYM
(1 porcja)

          duża gruszka
          40 ml mleka
          30 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          30 g mąki pszennej tortowej
          30 g tahini
          15 g cukru trzcinowego
          łyżeczka masła
          pół łyżeczki suszonych drożdży
          szczypta soli

Obie mąki przesiałam do miski, dodałam cukier, drożdże, masło, tahini i sól i wymieszałam ze sobą wszystkie składniki. Stopniowo dolewając mleka zaczęłam wyrabiać ciasto rękami i robiłam to przez ok. 10 minut. Ciasto uformowałam w kulę, umieściłam w misce i odstawiłam w ciepłe miejsce na godzinę do wyrośnięcia (nie urośnie tak bardzo, jak tradycyjne ciasto drożdżowe, bo jest bardzo tłuste). Po upływie tego czasu zagniotłam je ponownie, a następnie rozwałkowałam. W środku umieściłam gruszkę i obkleiłam ją dokładnie ciastem. Odstawiłam na kolejne pół godziny, by ciasto lekko się napuszyło. Piekłam przez 25 minut w 180 stopniach*.



*po raz pierwszy piekłam ciasto drożdżowe w moim mobilnym piekarniku, ale podejrzewam, że w normalnym będzie potrzebowało trochę mniej czasu

25 listopada 2013

450. na poniedziałek

Płatki owsiane na soku morelowym z suszonymi morelami gotowanymi w syropie i kremówką
vegan: kremówka -> mleczko kokosowe

TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 5

Ten tydzień zaczynam bardzo dziwnie. Po nieprzespanej nocy, kolejny raz niewzruszenie wagarując, z kubkiem czekoladowej kawy pod ręką i laptopem na biurku, kolanach, podłodze - szukając zasięgu. Tak dziwnie, jak dziwna jest Grace Jones. Zaczynam tydzień w takt dźwięków albumu "Nightclubbing". Grace to moim zdaniem niekwestionowana ikona popkultury mogąca się równać z najbardziej wpływowymi kobietami muzycznego biznesu takimi jak chociażby Madonna. Mimo wszystko nie doceniana jednak tak bardzo, choć wcześniej wspomniana pani (choć i Madonnę darzę sporą dozą sympatii) mogłaby Grace czyścić buty, opcjonalnie chronić jej ekstrawagancką fryzurę przed wiatrem. "Libertango" znają chyba wszyscy, ja uwielbiam "Pull Up To The Bumper". Jeżeli jednak nie znacie Grace, to koniecznie nadróbcie zaległości!


  

Fragment kultowego "Frantic" Polańskiego i świetnie motywujące w poniedziałkowy poranek "Pull Up To The Bumper".




Co do śniadania - do tej pory myślałam, że prawdziwym majstersztykiem jest owsianka z masłem. Do tej pory, bo kremówka bije ją na głowę. (;


MORELOWA OWSIANKA

          ok. 350 ml wody
          200 ml soku morelowego
          70 g płatków owsianych
          szczypta soli

          kilka suszonych moreli
          (użyłam sześciu dość sporych)
          łyżeczka cukru trzcinowego
          +śmietana kremówka do podania

Płatki owsiane zalałam wrzątkiem i odstawiłam do napęcznienia. Gdy wchłonęły większość wody, dolałam połowę soku i doprowadziłam płatki do wrzenia. Zmniejszyłam płomień i na małym ogniu gotowałam owsiankę, dolewając w trakcie pozostały sok. Gdy płatki osiągnęły odpowiednią gęstość, dosoliłam je do smaku i odstawiłam pod przykryciem na noc. Jeżeli gotujecie owsiankę rano, można wtedy zalać płatki przed gotowaniem odrobinę mniejszą ilością wody. Morele zalałam wrzątkiem i również pozostawiłam do napęcznienia. Gdy zmiękły, dodałam cukier i gotowałam je na malutkiej patelni na wolnym ogniu, dopóki nie zaczęły się rozpadać, co jakiś czas podlewając odrobiną wody i na koniec odparowując syrop. Owsiankę podałam z tak przygotowanymi morelami i kilkoma łyżkami śmietany 30%.

21 listopada 2013

446. wegańskie brownie z patelni


Czekoladowe awokadowe wegańskie placki z gorzką czekoladą i surowymi pistacjami 

WEGAŃSKIE CZEKOLADOWE PANCAKES

          duże, bardzo dojrzałe awokado (u mnie 120 g)
          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          60 ml wody
          łyżka gorzkiego kakao
          łyżka cukru trzcinowego
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          szczypta soli
          +kruszona gorzka czekolada i 
          siekane surowe pistacje

Awokado obieram, umieszczam w misce i rozgniatam widelcem na gładką masę. Dodaję mąkę, kakao, cukier, sodę i sól i łączę ze sobą wszystkie składniki. Stopniowo dolewam wody i rozrzedzam nią ciasto. Na koniec dodaję posiekane surowe pistacje i gorzką czekoladę. Smażę placki na małym ogniu na patelni naleśnikowej z obu stron, dopóki po przewróceniu na drugą stronę nie będą odpowiednio twarde po naciśnięciu. Podałam posypane czekoladą i siekanymi pistacjami.

7 listopada 2013

432.

Pieczona bananowa niepalona kasza gryczana ze skarmelizowanym muscovado i melasą trzcinową

PIECZONA KASZA GRYCZANA
(1 porcja)

          60 g kaszy gryczanej
          20 g mąki gryczanej
          duży banan
          łyżka miałkiego cukru muscovado
          szczypta soli
          szczypta sody oczyszczonej
          +melasa do podania

Kaszę ugotowałam w mniej więcej 300 ml wody do wchłonięcia płynu i odstawiłam do wystygnięcia. Banana rozgniatam widelcem, dodaję mąkę, sodę, sól i ugotowaną kaszę i odstawiam na co najmniej kilka minut, by masa zgęstniała (ja przygotowałam wszystko wieczorem i odstawiłam na noc). Przekładam ją do kokilki i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 40 minut. Po upływie połowy czasu wyjmuję kokilkę, posypuję wierzch cukrem i dopiekam do końca czasu. Podałam polane melasą trzcinową.

3 listopada 2013

428.

Pełnoziarniste dożdżowe muffiny nadziane charosetem* i cynamonem, mleko
vegan: mleko w cieście -> woda, masło -> olej, pominąć mleko

Rano wstaję przed wszystkimi i na palcach przemykam do kuchni. Nie w obawie, że kogoś obudzę, ale licząc, że wtedy wszystkie wczorajsze wypieki będą tylko dla mnie. Po całej nocy przegadanej z ojcem, którego tak nienawidzę, mam iście wilczy apetyt. Dzisiaj rano na szczęście czekały na mnie upieczone już wczoraj wieczorem drożdżowe zawijaski wypełnione resztką charosetu przywiezionego ponad pół roku temu z Izraela. Gdyby nie to, że tak późno sobie o nim przypomniałam, słoiczek na pewno nie wytrzymałby tak długo. Z na wpół zamkniętymi jeszcze oczami maczam drożdżowe wypieki w mleku i cudownie miękkie pochłaniam sztuka po sztuce. Czy jest coś, co smakuje lepiej?


DROŻDŻOWE MUFFINY
(6 sztuk, 2 porcje)

          80 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          80 g pszennej tortowej
          80 ml mleka
          40 g masła
          20 g cukru trzcinowego
          łyżeczka suszonych drożdży
          szczypta soli
          +charoset albo inne dowolne nadzienie

Obie mąki przesiewam do miski, dodaję cukier, drożdże, sól i masło i stopniowo dolewając mleka zaczynam zagniatać ciasto rękami. Wyrabiam ciasto przez 10 minut, dopóki nie będzie gładkie i elastyczne. Odstawiam w ciepłe miejsce na godzinę do podwojenia objętości. Po upływie tego czasu ponownie zagniatam ciasto i rozwałkowuję go na równy prostokąt o wymiarach mniej więcej 30x20 cm. Smaruję ciasto nadzieniem, pozostawiając centymetrowy margines na jednym z krótszych boków. Zwijam płat ciasta w ścisłą roladkę kończącą się w miejscu, gdzie zostawiłam wolny margines. Tak uformowany wałeczek przecinam nitką na sześć równych części. Każdy z kawałków umieszczam w osobnym otworze wysmarowanej masłem formy na muffiny. Odstawiam na kolejną godzinę do kolejnego wyrastania. Gdy muffiny osiągną pożądany rozmiar, wstawiam je do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piekę przez 15 minut. Po upieczeniu wyjmuję je z formy i studzę na kratce.

*tradycyjne żydowskie nadzienie do paschy

2 listopada 2013

427.

Domowy pełnoziarnisty precelek z solą gruboziarnistą z domowym hummusem, oliwą z oliwek, pomidorem i pieprzem
vegan: masło -> oliwa z oliwek

PEŁNOZIARNISTE PRECELKI
(4 sztuki)

          140 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          140 g mąki pszennej tortowej
          160 ml wody
          20 g masła
          łyżeczka suszonych drożdży
          pół łyżeczki soli
          +mleko do posmarowania i sól 
          gruboziarnista do posypania


Przygotowałam je według instrukcji w tym przepisie, jedynie uformowałam ciasto inaczej i przedłużyłam drugie wyrastanie do 30 minut. Aby uformować precelek należy rozwałkować ponownie zagniecione ciasto, by stworzyć z niego wałek o długości ok. 30 cm, który będzie grubszy w środku, a jego boki będą chudsze. Tworzę z wałeczka koło, a następnie krzyżuję jego końce do wewnątrz i skręcam wokół własnej osi. Połączone końce umieszczam pod najgrubszą częścią pierwotnego wałka ciasta i dobrze je sklejam. Tuż przed pieczeniem posmarowane mlekiem precle posypałam solą gruboziarnistą.

HUMMUS
(1 porcja)

          100 g ciecierzycy z puszki
          20 ml tahini
          łyżeczka oliwy z oliwek
          łyżeczka soku z cytryny
          ząbek czosnku
          szczypta soli

Ciecierzycę, tahini, oliwę, sok z cytryny i sól umieszczam w miseczce i dodaję starty na tarce o najmniejszych oczkach czosnek. Blenduję ze sobą wszystkie składniki do uzyskania gładkiej, jednolitej pasty. Gdyby była za gęsta, można dodać łyżkę zalewy z ciecierzycy.

20 października 2013

414. burak morderca

 Buraczane kluski z ubitym mleczkiem kokosowym i wiórkami kokosowymi

Po moich ostatnich (sprzed prawie roku) doświadczeniach z burakiem przydadzą się kciuki, by dzisiejsze śniadanie się przyjęło. Oby burak morderca miał dla mnie dzisiaj serce.


BURACZANE KLUSECZKI
(1 porcja)

          puree ze 120 g ugotowanego buraka
          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          30 g mąki pszennej tortowej*
          łyżeczka cukru trzcinowego
          szczypta soli

Do zblendowanych 120 g ugotowanego buraka dodaję cukier, sól i stopniowo dosypując mąki zagniatam ciasto dłońmi dopóki nie przestanie być klejące, ale pozostanie miękkie. Omączonymi dłońmi na wysypanym mąką blacie formuję z ciasta wałeczki o średnicy ok. 1 cm, który tnę nożem na mniejsze kawałki. Wrzucam kluski na gotującą się, lekko osoloną wodę i gotuję do wypłynięcia na powierzchnię. Podałam z ubitym mleczkiem kokosowym i wiórkami.

*można użyć wyłącznie jasnej albo pełnoziarnistej

17 października 2013

411. brownie... browniej, najbrowniej!

Jednoporcjowe brownie z awokado, mleko
vegan: pominąć mleko

AWOKADOWE BROWNIE
(1 porcja)


          100 g awokado (u mnie całe)
          50 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          40 ml wody
          15 g gorzkiego kakao
          15 g gorzkiej czekolady
          łyżka cukru trzcinowego
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          szczypta soli

Awokado rozgniatam widelcem, dodaję mąkę, kakao, cukier, sodę i sól i łączę ze sobą wszystkie składniki. Rozrzedzam ciasto wodą, a na koniec dodaję posiekaną gorzką czekoladę. Przekładam masę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piekę przez 40 minut.

11 października 2013

405. TYDZIEŃ Z DYNIĄ: scramble dyniowe

Dyniowe scramble owsiane smażone na oleju z orzechów włoskich z orzechami włoskimi, jogurtem greckim i miodem
vegan: jogurt grecki -> podać z ubitą śmietanką kokosową lub pominąć, miód -> syrop klonowy

      Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że smażenie na tym oleju to zbrodnia, ale szczerze powiedziawszy - mam to gdzieś. Dla takiego smaku mogę żyć krócej! A przy okazji to dyniowe scramble to jedno z najbardziej sytych śniadań, jakie do tej pory jadłam.

SCRAMBLE DYNIOWE

     duży kawałek dyni
     (ok. 200 g)
     140 ml wody
     70 g płatków owsianych
     garść orzechów włoskich
     szczypta soli
     +olej do smażenia

Obraną dynię pokroiłam w kostkę i podgotowałam na parze, by lekko zmiękła. Płatki zalałam wieczorem wrzątkiem, osoliłam i odstawiłam do napęcznienia. Gdy wchłonęły całą wodę, dodałam do nich dynię, którą wcześniej rozgniotłam widelcem. Tak przygotowaną bazę przykryłam pokrywką i odstawiłam na noc. Rano prażę orzechy włoskie na suchej patelni i odkładam je na bok. Rozgrzewam na patelni olej, a następnie przekładam na niego masę. Smażę scramble energicznie mieszając, by równomiernie przysmażyło się ze wszystkich stron i uformowało w bardziej zbite grudki. Pod koniec smażenia dorzucam na patelnię orzechy włoskie i łączę je ze scramble. Podałam z jogurtem greckim i miodem.

9 października 2013

403. TYDZIEŃ Z DYNIĄ: owsianka dyniowo-pomarańczowa

Płatki owsiane na świeżo wyciśniętym soku pomarańczowym z dynią, skórką otartą z pomarańczy i jogurtem greckim
vegan: jogurt grecki -> ubita śmietanka kokosowa

Od wczoraj jestem na owsiankowym głodzie, więc dzisiejsze śniadanie nie mogło być inne. Aż trudno uwierzyć, ale ostatnio jadłam owsiankę równe dwa tygodnie temu. Może dlatego tak długo jej u mnie nie było, bo ostatnia była tak dobra i nie chciałam psuć tego pozytywnego wrażenia? (; Owsianka jak owsianka, ale ta łączy w sobie mój ulubiony ostatnio duet. Dynia i pomarańcza - próbowaliście już? Ja się w tym połączeniu zakochałam, bo pomarańczowa nuta świetnie podkręca i nadaje charakteru dyni. No i po zjedzeniu tej dzisiejszej - obawiam się, że cały dyniowy sezon upłynie tutaj pod znakiem dyniowych owsianek, będę chyba nimi męczyć do znudzenia.


OWSIANKA DYNIOWO-POMARAŃCZOWA

          1/4 małej dyni (ok. 240 g)
          sok wyciśnięty z całej pomarańczy (ok. 120 ml)
          60 g płatków owsianych
          skórka otarta z całej pomarańczy
          szczypta soli

Płatki owsiane zalewam trzy razy większą ilością wrzątku (180 ml), przykrywam i odstawiam do napęcznienia. Obraną dynię kroję w kostkę i podgotowuję na parze przez ok. 5 minut, by zmiękła. Do rondelka z płatkami wlewam sok pomarańczowy, dodaję szczyptę soli i ugotowaną dynię. Łączę je ze sobą i doprowadzam do wrzenia, a następnie gotuję na małym ogniu pod przykryciem, dopóki płatki nie wchłoną nadmiaru płynu, a dynia się rozpadnie. Na koniec dodaję otartą skórkę pomarańczową i mieszam ją z całością. Płatki przygotowałam wieczorem i odstawiłam na noc, zaś rano dolałam jeszcze dodatkowe mniej więcej 50 ml wody i podałam z jogurtem bałkańskim.



PS: Tak właśnie wygląda poranne zamotanie level hard, kiedy wywracam się z miseczką jeszcze przed zrobieniem zdjęcia.

4 października 2013

398. raw(r)!

Surowa gryczanka z bananem, kakao, karobem i kruszonym ziarnem kakaowca

SUROWA GRYCZANKA
(1 porcja)

          90 g kaszy gryczanej niepalonej
          180 ml zimnej wody (jeżeli rzeczywiście ma być raw (;)
          banan
          półtorej łyżki karobu
          łyżka surowego kakao w proszku
          szczypta soli
          +kruszone surowe kakao do podania

Wieczorem zalewam kaszę wodą i odstawiam na noc, aby namokła. Rano odlewam nadmiar wody, dodaję karob, kakao i szczyptę soli. Banana dzielę na mniejsze kawałki i również wrzucam do miski. Blenduję ze sobą wszystkie składniki do połączenia. Podałam z kruszonym ziarnem kakaowca.

PS: Dzisiejsze zdjęcie sponsorowane przez "O mój Boże, niemamczasu, jestemspóźniona".

3 października 2013

397. wspomnienie lata

Jagodowy pudding z chia z ubitą kremówką
vegan: ubita kremówka -> ubita śmietanka kokosowa

Matko, tak chłodno na zewnątrz, a ja u wszystkich (i tu się nie wyłamię :D) widzę dzisiaj śniadania na zimno!

JAGODOWY PUDDING Z CHIA

          200 g jagód
          150 ml wody
          50 g nasion chia
          łyżka cukru trzcinowego
          szczypta soli

          60 ml śmietany 30%
          łyżeczka trzcinowego cukru pudru

Jagody wsypuję do rondelka (użyłam mrożonych) i podgrzewam dopóki się nie rozmrożą i puszczą sok. Dolewam wodę, dodaję cukier i sól i podgrzewam, by wszystko zaczęło się gotować. Następnie dosypuję chia i dokładnie mieszam. Zdejmuję rondelek z ognia i przykrywam pokrywką. Odstawiam pudding do zgęstnienia, dopóki nasionka nie napęcznieją. Ja przygotowałam pudding wieczorem, a rano podałam z kremówką ubitą z łyżeczką cukru pudru.

OBSERWUJĄ