Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gałka muszkatołowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gałka muszkatołowa. Pokaż wszystkie posty

11 stycznia 2014

497. miała być szarlotka...

Szarlotkowy krem owsiany z ubitą śmietaną kremówką

No i jest - z tym, że... w szklance! Śniadaniowy krem marzył mi się już od dłuższego czasu, choć mimo tego cały czas znajdowało się coś, co było opatrzone większym priorytetem. Ale koniec końców wyszło to dzisiejszemu śniadaniu na dobre, bo przez ten cały czas udało mi się w swojej głowie doszlifować koncepcję tego kremu chyba już do perfekcji. Może odrobinę czasochłonny, za to na weekendowe śniadanie, kiedy jest czasu trochę więcej - idealny. No a jak szarlotka, to obowiązkowo lody albo bita śmietana, nieprawdaż? Jako, że na te pierwsze to chyba nie ta pora roku (wbrew pozorom za oknami?), ja wybrałam właśnie kremówkę.

SZARLOTKOWY KREM OWSIANY

          średnie jabłko
          250 ml mleka
          60 g płatków owsianych
          60 ml gorącej wody
          łyżka masła
          łyżeczka cukru trzcinowego
          pół łyżeczki cynamonu
          szczypta gałki muszkatołowej
          szczypta soli
          +sok z cytryny

Piekarnik nastawiłam na 180 stopni. Jabłko pokroiłam na ćwiartki, obrałam i pozbawiłam gniazd nasiennych, a następnie pocięłam na mniejsze plasterki. Skropiłam je sokiem z cytryny. Płatki owsiane zalałam wrzątkiem, dodałam masło i cukier trzcinowy i wymieszałam je ze sobą, by się połączyły. Przykryłam je i odstawiłam do napęcznienia. Kiedy wsiąknęły całą wodę, na blasze wyłożonej papierem do pieczenia ułożyłam jabłka, a obok nich wyłożyłam nasiąknięte płatki. Wstawiłam blachę do nagrzanego piekarnika i piekłam przez 40 minut co jakiś czas je mieszając, po upływie pół godziny zmniejszając temperaturę do 100 stopni. Kiedy płatki były już suche i podprażone, a jabłka miękkie, przełożyłam je z powrotem do miski. Mleko zagotowałam w rondelku, a następnie wlałam do miski. Odstawiłam wszystko na kilka minut do ponownego napęcznienia, by płatki lekko zmiękły. Wtedy dodałam przyprawy, zblendowałam wszystkie składniki i wstawiłam krem do lodówki. By zgęstniał, wystarczy mu 30 minut - ja przygotowałam go wieczorem. Przez noc krem tężeje jeszcze bardziej, więc rozcieńczyłam go jeszcze ok. 50-75 ml wody. Podałam z 50 ml śmietany kremówki ubitej z łyżeczką cukru trzcinowego.

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 9: Igrzyska Śmierci

Jeżeli miałabym wybrać jakiś film, który będzie kojarzył mi się z ubiegłymi świętami, to właśnie "Igrzyska Śmierci" Gary'ego Rossa, który oglądałam z rodzicami w cudownej, rodzinnej, aż niepodobnej naszemu domowi atmosferze. Jeżeli chodzi o filmy science fiction, to średnio jestem ich fanką i orientuję się w nowościach w tym gatunku - mam swojego ulubionego "Łowcę Androidów" i właściwie na tym koniec. Trudno mi zatem określić, czy to ta świąteczna atmosfera, czy to rzeczywiście dobry film, ale całkiem przypadł mi do gustu. W Nowy Rok miałam się wybrać z mamą do kina na drugą część, która niedawno weszła na ekrany, jednak nasze plany nie do końca nam wyszły, zatem na kolejne "Igrzyska Śmierci" wybieramy się dopiero jutro.
A Wy widzieliście już obie albo przynajmniej jedną z części? Co o nich myślicie?


          365 dni temu
A rok temu był kaiserschmarrn. Ze śliwkami i cynamonem, jedzony przy świetle lampki na moim ukochanym parapecie. Tęsknię.

31 grudnia 2013

486.

Korzenne gofry z ricotty z czekoladowym kremem pierniczkowym

A dzisiaj nie chce mi się robić zdjęć.

28 grudnia 2013

483.

Pierniczkowa razowa kasza manna na mleku z masłem i pokruszonymi pierniczkami

Czyli poświątecznego recyklingu ciąg dalszy. Dobrze, że pierniczków jeszcze sporo zostało! :)

PIERNICZKOWA MANNA

          300 ml mleka
          100 ml wody
          60 g kaszy manny
          ok. 50 g pierniczków
          łyżeczka masła
          pół łyżeczki przyprawy do piernika
          szczypta soli
          +opcjonalnie miód do podania

Do mleka dodałam masło, sól i wkruszyłam połowę pierniczków. Doprowadziłam je do wrzenia i ściągnęłam z ognia. Pokruszone, namoknięte pierniczki roztarłam na ścianach rondelka. Kaszę mannę rozrobiłam w wodzie i wlałam do rondelka. Ponownie postawiłam go na palniku i gotowałam do zgęstnienia na małym ogniu. Na koniec dodałam przyprawę do piernika i wkruszyłam do kaszy pozostałe pierniki.

23 grudnia 2013

478.

Pierniczki w czekoladzie, ciepłe mleko

TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 9

Tak, ten świąteczny tydzień zdecydowanie będzie w rytm tej melodii. Znacie?
A jakie są Wasze ulubione świąteczne piosenki?

23 listopada 2013

448. chleb z gofrownicy

Pełnoziarniste gofry na zakwasie pszennym z jabłkami smażonymi na maśle z cukrem trzcinowym, cynamonem, gałką muszkatołową i goździkami

Dziękuję wszystkim za Wasze wczorajsze filmowe propozycje. (; Jeżeli znajdę chwilę czasu z pewnością obejrzę te, których jeszcze do tej pory nie widziałam.
A dzisiaj... Dzisiaj sobota, zatem w moim domu dzień pieczenia chleba i jednocześnie chyba najlepszy dzień w tygodniu na gofrowanie. I nie pozostaje mi nic innego niż tylko napisać, że gofry na zakwasie... są wspaniałe. (;

27 października 2013

421. TYDZIEŃ Z DYNIĄ II: dynia faszerowana na słodko

Dynia faszerowana paloną kaszą gryczaną z masłem, cynamonem i gałką muszkatołową z miodem gryczanym
vegan: masło -> np. olej z orzechów włoskich, miód -> syrop klonowy

Zagadka pogorszenia jakości zdjęć (na całym Blogspocie, nie tylko u mnie) rozwiązana - autokorekta Google+. Nie, nie kokietowałam wczoraj z tym rzekomo słabym zdjęciem, bo zanim je poprawiłam, wyglądało naprawdę strasznie. No właśnie - tylko dlaczego dowiaduję się dopiero teraz?! Zdenerwowałam się bardzo (jak to ja :D), bo teraz przede mną edytowanie dobrych 50 wpisów.
Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, a nie chcecie, by Google+ tak okrutnie psuło Wasze zdjęcia, tutaj możecie w zakładce "Zdjęcia" odznaczyć opcję autokorekty i wszystko wróci co normy.

10 sierpnia 2013

343. śniadanie pokutne +śniadaniowa ZAGADKA

Pełnoziarniste korzenno-orzechowe ciasto marchewkowe z jogurtem greckim

Wczoraj sobie folgowałam, toteż dzisiaj zdrowiej. Zdrowiej nie znaczy jednak mniej smacznie. Odpowiadając na prośby o przepis na jednoporcjowe ciasto marchewkowe - moje pierwsze w takim formacie, ale na pewno nie ostatnie - bo miałam tyle pomysłów na jego przygotowanie, że z pewnością w przyszłości pojawi się tu jeszcze w innych wersjach nie raz.

CIASTO MARCHEWKOWE
(1 porcja)

          100 g marchwi (dwie średnie marchewki)
          50 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          łyżka tartych orzechów włoskich
          łyżka oleju z orzechów włoskich
          łyżka miodu
          jajko
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          pół łyżeczki mielonego cynamonu*
          szczypta gałki muszkatołowej*
          szczypta soli

Obraną marchewkę ścieram do miski na tarce o średnich oczkach. Wbijam jajko, dodaję mąkę, orzechy, olej, miód, sodę i przyprawy i mieszam ze sobą wszystkie składniki, by dobrze się połączyły. Przekładam masę do natłuszczonej kokilki i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piekę przez 40 minut, po wyjęciu i ostudzeniu wyjmuję ciasto z foremki. Zjadłam z jogurtem greckim.
Jeżeli podajecie ciasto jako deser, polecam zrobić do niego krem jak w tym przepisie.

*i cynamon, i gałkę dodałam świeżo zmielone z młynka


PS: Przepraszam za dzisiejsze zdjęcia - Was też, ale najbardziej samą sobie.

          Czy aby nie powinnam się obawiać, czy po zjedzeniu jutrzejszego 

          śniadania nie zawiśnie nade mną klątwa Kryszny?

13 czerwca 2013

285. magia owsianki

Płatki owsiane, jęczmienne, quinoa i jaglane na mleku zagęszczonym z korzennym sosem z suszonych gruszek
vegan: mleko zagęszczone -> mleko owsiane lub mleko sojowe i śmietanka sojowa

Nie mam pojęcia, co w niej jest, ale gdy nie jem owsianki dłużej niż kilka dni, po upływie tego czasu zaczynam odczuwać potrzebę wrócenia do jej smaku. Zmęczona eksperymentami lubię czasem zjeść coś tak wspaniale kojącego, uspokajającego. W dzisiejszej owsiance (właściwie wielozbożance) wykorzystałam połowę rozmaitych płatków, jakie znalazłam w kuchennych szafkach - oprócz owsianych dodałam jeszcze jęczmienne, jaglane i z komosy ryżowej. Po takim śniadaniu wiem, że to będzie dobry dzień.
Adekwatna piosenka na dziś:



8 maja 2013

249.

Domowa bułka orkiszowa ze słonecznikiem z domowym masłem z orzechów włoskich, koktajl szarlotkowy

Płatki orkiszowe w formie tradycyjnej "orkiszanki" średnio mi smakują, ale w wypiekach to zupełnie coś innego! Mają cudowny, głęboki, lekko orzechowy aromat i nadają wyjątkowej struktury. Eksperymentalne bułeczki wyszły i zaryzykuję stwierdzenie, że to najlepsze pieczywo, jakie kiedykolwiek jadłam!


BUŁKI ORKISZOWE ZE SŁONECZNIKIEM
(3 sztuki)

          90 g mąki orkiszowej typ 1850
          45 g mąki pszennej typ 500
          45 g płatków owsianych
          ok. 50 ml ciepłej wody (+wrzątek do zalania płatków)
          15 g słonecznika
          łyżeczka syropu klonowego
          łyżeczka suszonych drożdży
          płaska łyżeczka soli

Drożdże i syrop klonowy rozpuszczam w ciepłej wodzie i odstawiam na chwilę na bok, płatki orkiszowe zalewam niewielką ilością wrzątku (tak, by linia wody była równa z linią płatków). Obie mąki przesiewam do miski i dodaję sól, po czym wlewam do nich przygotowany roztwór i mieszam składniki łyżką, dopóki lekko się nie połączą. Zaczynam wyrabiać ciasto rękami (w tym momencie będzie bardzo suche i zwarte, ale po dodaniu płatków konsystencja będzie odpowiednia) i po 5 minutach dodaję dwie łyżki słonecznika i stopniowo zaczynam dodawać napęczniałe płatki, cały czas wyrabiając. Po kolejnych 10 minutach ciasto powinno być dość luźne i wilgotne, ale swobodnie odchodzące od dłoni. Przykrywam miskę ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 45 minut (u mnie nagrzany do 25 stopni piekarnik). Po upływie tego czasu ponownie zagniatam ciasto, dzielę je na trzy części i formuję okrągłe bułeczki, które układam na blasze na papierze do pieczenia. Odstawiam je do wyrośnięcia na kolejne pół godziny (wstawiłam je znowu do piekarnika na 20 minut, a po tym czasie wyjęłam blachę i zaczęłam go nagrzewać). Piekę w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez 20 minut, po wyjęciu studzę bułeczki na kratce.


KOKTAJL SZARLOTKOWY

Od razu napiszę, że polecam nie być leniem, bo warto przygotować go tak, jak napisałam w przepisie, a nie tak, jak zrobiłam to tym razem - używając surowego jabłka. :D Niestety dzisiaj poranny głód wygrał, ale z pieczonym jabłkiem smakuje niesamowicie!


     duże jabłko
    
 kubeczek jogurtu 
     sojowego naturalnego
     (ma 150 g, ale może być
     zwykły naturalny; sojowy
     ma bardzo miły, orzechowy 
     posmak, dlatego go
     użyłam)
     pół łyżeczki cynamonu
     szczypta gałki
     muszkatołowej
     +ewentualnie sok z cytryny

Jabłko dzielę na ćwiartki (nie obieram), pozbawiam ogryzka, wkładam do naczynia żaroodpornego i piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Długość pieczenia zależy od odmiany jabłka, jakiej użyjecie, ale zwykle wystarczy mu już 20 minut. Upieczone jabłko kroję jeszcze na mniejsze kawałki (niekoniecznie, jeżeli ktoś ma dobry blender) i gdy ostygnie, dodaję jogurt sojowy, cynamon i gałkę muszkatołową i blenduję je ze sobą do uzyskania jednolitej konsystencji.

14 kwietnia 2013

225.

Jogurt grecki z domowym crunchy migdałowym i karmelizowanymi śliwkami

Chyba jeszcze trochę mnie tutaj nie będzie. Śniadania dodaję automatycznie, ale trudno zmobilizować mi się, by napisać cokolwiek więcej czy przejrzeć Wasze blogi. Jeszcze do niedawna z braku sił i i natłoku emocji, teraz zaczęłam po prostu żyć i rzadko myślę nawet o włączeniu laptopa. Rano piekę crunchy, wrzucam śniadanie na bloga. W domu wciąż jeszcze unosi się cudowny migdałowy aromat; ubieram się i po prostu żyję.

CRUNCHY OWSIANO-MIGDAŁOWE
(2 porcje)

          80 g płatków owsianych
          10 g mąki owsianej
          120 ml mleka owsianego
          10 g masła
          20 g płatków migdałowych
          kilka kropel aromatu migdałowego
          szczypta soli
          +ewentualnie słodzidło (choć według mnie jest 
          zbędne, bo crunchy nawet bez jego dodatku 
          ma cudowny, maślany smak)

Mleko owsiane podgrzewam do zagotowania z masłem i solą, po czym zalewam nim płatki i mąkę owsianą i dodaję aromat migdałowy. Odstawiam je na chwilę do napęcznienia, a kiedy płatki wchłoną płyn i będą miały kleistą konsystencję, przekładam je na blachę wyłożoną folią aluminiową (zauważyłam, że kiedy wyłoży się ją papierem do pieczenia, wszelkie wypieki przypiekają się mocno od spodu; folia aluminiowa nie nagrzewa się tak, więc crunchy przypieka się tylko od góry, więc łatwiej jest kontrolować jego stan) i palcami formuję z płatków większe grudki. Piekę przez 20 minut w 150 stopniach, po upływie połowy czasu mieszając crunchy. Po 20 minutach dodaję do niego płatki migdałowe i ponownie mieszam, całkowicie zmniejszam temperaturę i włączam nawiew. Trzymam w piekarniku jeszcze przez 10 minut, w międzyczasie jeszcze raz mieszając płatki.

1 kwietnia 2013

212.

Korzenny suflet naleśnikowy ze śliwkami

W moim życiu nie było chyba do tej pory gorzej. Nie potrafię pisać o uczuciach, nie chcę zamęczać Was swoimi problemami, ale potrzebuję w tym momencie bardzo mocnego przytulenia. 


SUFLET NALEŚNIKOWY

Przepis luźno inspirowany jednym ze śniadań whiness. Swoją drogą zrobione po raz pierwszy - niejako z konieczności - naleśniki wyłącznie z mąki i jajka, okazały się być jednymi z lepszych, jakie do tej pory jadłam.

          naleśniki
          150 ml wody (jeżeli szczęśliwie jesteście w posiadaniu 
          mleka w lodówce, to najlepiej wymieszać je pół na pół 
          z wodą i wtedy dodać już trochę mniej mąki - 50 g)
          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          jajko
          szczypta soli
          szczypta sody oczyszczonej

          nadzienie
          dwie duże śliwki
          łyżeczka cukru trzcinowego
          pół łyżeczki cynamonu
          duża szczypta kardamonu
          szczypta gałki muszkatołowej

          masa sufletowa
          60 g jogurtu naturalnego
          łyżeczka cukru trzcinowego
          jajko
          szczypta soli

Wszystkie składniki ciasta naleśnikowego łączę ze sobą, stopniowo dolewając płynu do uzyskania odpowiedniej gęstości i gładkiej konsystencji. Smażę naleśniki z obu stron na patelni teflonowej. Następnie przygotowuję nadzienie - śliwki kroję w plasterki, umieszczam w rondelku, podlewam odrobiną wody i duszę przez chwilę. Gdy lekko zmiękną, dodaję cukier trzcinowy i przyprawy, dokładnie mieszam i podgrzewam jeszcze przez chwilę do odparowania płynu i skarmelizowania się śliwek. Tak przygotowany farsz umieszczam w naleśnikach, które składam w koperty (w zawijaniu naleśników całkowita dowolność metody) i układam szczelnie w naczyniu żaroodpornym. By przygotować masę sufletową oddzielam żółtko od białka. Żółtko mieszam z jogurtem i cukrem trzcinowym, a białko ubijam na sztywną pianę ze szczyptą soli, po czym łączę delikatnie, ale dokładnie z resztą masy, którą polewam ułożone wcześniej naleśniki. Zapiekam przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, po 15 minutach zmniejszając temperaturę do 150 stopni.

23 marca 2013

203. śniadanie w chmurach

Pełnoziarniste naleśniki z musem jabłkowo-gruszkowym

Po zachwytach nad wczorajszym zdjęciem - dzisiaj dla odmiany jedno z serii "zrobić jak najszybciej i przejść do konsumpcji śniadania". Spróbowanie tego musu jeszcze przed sfotografowaniem naleśników nie było do końca dobrym pomysłem, bo potem zupełnie nie mogłam skupić się na czymkolwiek innym. Delikatny jak chmurka, puszysty, rozpływający się w ustach, a przy tym tak sycący, że ciągle jeszcze nie mogę się ruszać. Nie mogłabym więc nie podzielić się z Wami tym genialnym (autorskim ^^") przepisem!

CYNAMONOWY MUS JABŁKOWO-GRUSZKOWY

          duże jabłko
          gruszka
          białko jajka
          łyżeczka miodu
          pół łyżeczki cynamonu
          szczypta gałki muszkatołowej
          szczypta soli

Jabłko obieram, kroję w kostkę, wrzucam do rondelka, podlewam odrobiną wody i duszę na małym ogniu. Z gruszką robię to samo, dodaję ją jednak trochę później, by oba owoce równomiernie zmiękły. Kiedy zaczynają się już rozpadać w rondelku, dodaję cynamon, gałkę muszkatołową i łyżeczkę miodu (małą, bo mus wyszedł naprawdę słodki, jak na moje standardy (;), a następnie z grubsza rozgniatam owoce widelcem. Odstawiam je na chwilę, w tym czasie ubijam białko jajka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Przekładam pianę do rondelka i mieszam dokładnie z owocami, podgrzewając jeszcze jakieś dwie minuty na małym ogniu i cały czas mieszając. Jem naleśniki z przygotowanym musem i przenoszę się na czas śniadania 10 tysięcy metrów ponad Ziemię. (;

A podstawowy przepis na naleśniki znajdziecie tutaj, jeżeli ktoś by reflektował. Radzę dodać do ciasta 100 ml mleka i dolewać potem już tylko wody do odpowiedniej konsystencji, bo o ile w przepisie podane jest 200 ml płynu, do przygotowania tych dzisiejszych użyłam w sumie tylko 150 ml wody i mleka.
Choć właściwie mogłabym napisać, że 300, bo dziś rano zdecydowanie nie miałam szczęścia do smażenia naleśników. Zaraz po usmażeniu pierwszego z nich trąciłam miskę z ciastem i całe wylądowało na blacie kuchennym. Musiałam więc przygotować je od nowa i przy okazji trochę nagimnastykować przy sprzątaniu.

22 marca 2013

202.

Uprażona kasza jaglana na soku jabłkowym z jabłkiem, cynamonem, gałką muszkatołową, rodzynkami, suszonymi winogronami* i miodem
vegan: miód -> syrop klonowy

Nie mam pojęcia, czym różnią się winogrona od rodzynek, są chyba jednak słodsze.

19 marca 2013

199.

Płatki owsiane z kakao, cynamonem, gałką muszkatołową, truskawkami, miodem i czekoladową łyżeczką
vegan: miód -> syrop klonowy

Dzisiejszy dzień będzie okropny, ale przynajmniej śniadanie dobre.

18 marca 2013

198.

Korzenne marchewkowe pancakes z miodem

Naprawdę dziękuję Wam wszystkim za wczorajsze ciepłe komentarze. Nawet nie wiecie, ile te wszystkie słowa dla mnie znaczą i jak bardzo podniosły mnie na duchu. Mam nadzieję, że nadchodzący tydzień nie będzie jednak taki zły, jak myślałam. Znalazłam nawet chwilę, by odpowiedzieć na pytania Capacitier, przez którą zostałam nominowana do Liebster Blog, więc może rzeczywiście nie jest najgorzej. (;


PANCAKES MARCHEWKOWE

          duża marchewka
          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          60 g jogurtu greckiego
          jajko
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          pół łyżeczki cynamonu
          pół łyżeczki mielonej wanilii
          szczypta gałki muszkatołowej
          szczypta soli

Marchew obieram, a następnie ścieram do miski na tarce o dużych oczkach. Dodaję mąkę, jajko, jogurt grecki, sodę, sól i pozostałe przyprawy i wszystko ze sobą łączę do uzyskania jednolitej, bardzo gęstej masy. Smażę placki z obu stron na średnim ogniu.

1. Dlaczego zdecydowałaś się założyć bloga?
Ekhm. (;

2. Czy Twoja rodzina i znajomi wiedzą o istnieniu bloga? Odwiedzają go?
Na to pytanie też już chyba kiedyś odpowiadałam, ale w każdym razie - nie, choć rodzice pewnie się domyślają. Nie miałam z nimi jeszcze okazji rozmawiać na ten temat, ale nie mam przed nimi nic do ukrycia.

3. Komplement pod Twoim adresem, który najbardziej zapadł Ci w pamięć to...
Może to śmieszne, ale wykrzyczane  pod oknem internatu przez nowo poznanego Nowozelandczyka Matthew "dobra dupa, ładne cycki!". Łamaną polszczyzną, zapewne bez całkowitej świadomości znaczenia, ale tak szczerze i bezpośrednio, że do tej pory samo wspomnienie tamtego ciepłego, majowego wieczoru wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy.

4. Pamiętasz swoje sny? Może opiszesz ten najdziwniejszy?
Chyba nawet moi znajomi wiedzą, że już od wielu lat nie miałam ani jednego snu. Pamiętam za to bardzo dobrze jeden sen, który często powtarzał się w moim dzieciństwie. Był tak realistyczny, że do tej pory nie mam do końca pewności, czy nie wydarzyło się to kiedyś naprawdę. Doskonale pamiętam, kiedy obudziłam się w środku nocy i w piżamie, boso, kurczowo trzymając się masywnej, drewnianej poręczy schodziłam po schodach. Nie wiedzieć dlaczego - zeszłam do kuchni i korytarzem łączącym ją ze sklepem moich rodziców przeszłam do sklepu. Wszędzie świeciły się światła, choć był środek nocy, a ja widziałam tylko mojego ojca z pistoletem. Najdziwniejsze było to, że choć zawsze doskonale wiedziałam, gdzie ojciec trzyma pistolet, kiedy w końcu rzeczywiście się obudziłam i odsunęłam szufladę przy łóżku rodziców, by sprawdzić, czy ciągle tam jest - pistoletu nie było.

5. Jaki kolor ubrań przeważa w Twojej szafie?
Chyba żaden konkretny, ale mam dużo ubrań w klasycznych kolorach - bieli, czerni, odcieniach szarości. Jest też sporo dżinsu i ostatnimi czasy khaki, znalazłoby się pewnie też kilka bordowych i beżowych rzeczy.

6. Co było Twoim zdaniem najbardziej nietypową rzeczą, jaką miałaś okazję zjeść?
Szczerze nie przypominam sobie takiej rzeczy. Niektórzy mogliby uznać za coś takiego jakieś owoce morza, ale dla mnie to nic niezwykłego, bo nawet na co dzień jadam je dość często. Chyba największe kulinarne niespodzianki jeszcze przede mną, choć od dłuższego czasu planuję zrobić mole poblano. Możliwe więc, że to właśnie mole otrzyma niedługo ten tytuł. (;

7. Najlepsze śniadanie to...
Dużo, smacznie i zdrowo!

8. Produktem spożywczym, który najszybciej zużywam jest...
Są rzeczy, które zjadam w całości zaraz po otwarciu, jak choćby kubek jogurtu greckiego. I rzeczywiście jadam ich naprawdę sporo. Innymi rzeczami, które znikają z mojej lodówki na potęgę, z pewnością są awokado, wędzona makrela i jabłka. No i masło orzechowe, ale ono znika stopniowo z jakichś dziesięciu otwartych jednocześnie słoiczków.

9. Co jesz na obiad, gdy nie masz zbyt wiele czasu na gotowanie?
Zazwyczaj przygotowuję wtedy na szybko jakiś makaron. W braku czasu naprawdę zbawienne są razowy kuskus i pełnoziarnisty makaron ryżowy, które wystarczy tylko zalać wrzątkiem i odstawić na krótką chwilę.

10. Jakie jest Twoje popisowe danie?
Samej trudno mi określić, bo zwykle przygotowuję potrawy tylko dla siebie i rzadko jadam dwa razy dokładnie takie samo danie, ale rodzice (mam tylko nadzieję, że nie z litości (;) zachwycają się zawsze moją pizzą. Sama uznałabym zaś za dania, które chyba całkiem dobrze mi wychodzą, wszelkie curry i tagine, czyli rozmaite słodko-ostre połączenia.

11. Gdy mam dużo wolnego czasu...
Zwykle go marnuję. (;

17 marca 2013

197.

Płatki owsiane na mleku z kaszą manną, jabłkiem, cynamonem, gałką muszkatołową i orzechami ziemnymi w słoiczku po maśle orzechowym

Wczoraj miałam jakiś straszny dzień. Cały czas jadłam, jedynie z małymi przerwami na siku. Od rana czułam jakiś ogromny niepokój, by wreszcie móc skończyć ten okropny dzień jeszcze przed dziewiątą, uśpiona przez mamę w jej łóżku - w pełnym makijażu, nie przebierając się nawet w piżamę. Może boję się po prostu nadchodzącego tygodnia, sama nie wiem. Dzisiejszym śniadaniem chyba też starałam się wypełnić jakąś wewnętrzną pustkę, w każdym razie 500-gramowy słoik owsianki skutecznie zagłuszył ten strach choć na chwilę. Chcę już piątek.


14 marca 2013

194.

Pełnoziarniste placki z żółtymi śliwkami, cynamonem i gałką muszkatołową z syropem klonowym

PANCAKES ZE ŚLIWKAMI


          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          60 g jogurtu greckiego
          jajko
          szczypta soli
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          +dwie żółte śliwki (ok. 150 g), cynamon i gałka muszkatołowa

Do mąki połączonej z sodą i solą dodaję jajko i jogurt grecki i dokładnie ze sobą mieszam, by powstało gęste i gładkie ciasto. Śliwki kroję w kostkę i w osobnej miseczce oprószam połową łyżeczki cynamonu i szczyptą gałki muszkatołowej. Następnie dodaję śliwki do miski z ciastem i łączę je ze sobą delikatnie. Smażę placki (te w serduszkowej foremce (;) na średnim ogniu z obu stron.

13 marca 2013

193.

Pudding ryżowy z mascarpone z pełnoziarnistego ryżu jaśminowego z korzennym sosem z izraelskich suszonych brzoskwiń

I długi weekend.

SOS BRZOSKWINIOWY

          trzy suszone brzoskwinie (ok. 50 g, pewnie 
          z powodzeniem można zastąpić choćby suszonymi morelami)
          łyżeczka syropu klonowego
          pół łyżeczki cynamonu
          pół łyżeczki mielonej wanilii
          szczypta gałki muszkatołowej
          +opcjonalnie łyżka soku z cytryny

Brzoskwinie zalewam w rondelku wrzątkiem tak, by woda przykryła je mniej więcej centymetrową warstwą. Zostawiam na kilka minut, by napęczniały, a po tym czasie wyjmuję je z wody, kroję na cienkie paski i z powrotem wrzucam do rondelka, w którym się moczyły. Dodaję łyżeczkę syropu klonowego i ewentualnie sok z cytryny (można pominąć, ale dzięki niemu sos jest mniej mdły). Gotuję brzoskwinie do zgęstnienia sosu i odparowania większości płynu, pod koniec dodając cynamon, wanilię i gałkę muszkatołową.

8 lutego 2013

160.

Tapioka na soku jabłkowym z jabłkiem, cynamonem, gałką muszkatołową i syropem klonowym

Dzisiejsze śniadanie w stu procentach sponsorowane przez węglowodany.

27 stycznia 2013

148. własny skrawek nieba na Ziemi

Pudding ryżowy z pełnoziarnistego ryżu jaśminowego z mascarpone i sosem gruszkowym z cynamonem, kardamonem i gałką muszkatołową

Zostałam ostatnio poproszona, aby wraz z nowymi, ciekawszymi śniadaniami, podawać od razu na nie przepis. Szczerze powiedziawszy, wcześniej tego nie robiłam, bo nie wiedziałam, czy dany przepis wyda się dla kogokolwiek w ogóle interesujący. W przypadku tego nie miałam jednak najmniejszych wątpliwości. Jedno z najlepszych śniadań, jakie miałam okazję jeść. Ultrazdrowe, bo z ryżu pełnoziarnistego, co jednak zupełnie nie umniejsza puddingowi idealnej konsystencji i kremowości.

PUDDING RYŻOWY Z SOSEM GRUSZKOWYM
(1 porcja)

          75 g ryżu jaśminowego pełnoziarnistego
          150 ml wody
          150 ml mleka
          25 g mascarpone
          szczypta soli

          dojrzała gruszka
          duża szczypta cynamonu
          duża szczypta kardamonu
          mała szczypta gałki muszkatołowej

Ryż wsypuję do mieszanki wody i mleka, dodaję szczyptę soli i gotuję na małym ogniu przez około godzinę do całkowitego wchłonięcia płynu. Po upływie tego czasu dolewam jeszcze odrobinę wody, dodaję mascarpone i mieszam, dopóki serek się nie rozpuści. Gruszkę obieram i kroję na mniejsze kawałki. Zalewam je w rondelku niewielką ilością wody i gotuję do zmięknięcia i odparowania płynu. Następnie rozgniatam je widelcem, by uzyskać w miarę jednolitą masę, dodaję przyprawy i mieszam. Gotowy pudding polewam w miseczce tak przygotowanym sosem.

OBSERWUJĄ