Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kardamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kardamon. Pokaż wszystkie posty

28 stycznia 2014

514. podwójnie pomarańczowo

Zapiekany pomarańczowy pudding ryżowy z ryżu basmati z kardamonem i mascarpone

Podwójnie pomarańczowo, bo pomarańczowy kolor jest nie tylko zasługą skórki pomarańczowej, ale i żółtka od szczęśliwej wiejskiej kurki. :)

ZAPIEKANY PUDDING RYŻOWY

          pomarańcza
          60 g ryżu basmati
          300 ml mleka
          żółtko jajka
          łyżka mascarpone
          skórka otarta z całej pomarańczy
          szczypta kardamonu
          szczypta soli

Ryż ugotowałam w mleku. Dodałam sól i mascarpone, wymieszałam, a gdy ostygnął, dodałam również żółtko, kardamon i skórkę pomarańczową. Na dnie kokilki ułożyłam podzieloną na części pomarańczę. Następnie wyłożyłam na nią ryż i wstawiłam kokilkę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Zapiekałam go w tej temperaturze przez 40 minut.


          365 dni temu

12 sierpnia 2013

345.

Orkiszowe placki z awokado, pistacjami i kardamonem z malinami

Ostatnio mam straszną "chcicę" na pistacje, choć do tej pory trudno było mi znaleźć na nie jakikolwiek twórczy sposób. Też tak macie z niektórymi składnikami, że szczerze uwielbiacie ich smak solo, ale trudno Wam je z czymkolwiek skomponować? Teraz wyobraźcie sobie więc idealną kremowość awokado i tłustych pistacji w tych plackach, ich delikatne smaki idealnie się ze sobą komponujące - także strukturą, dodatkowo podkreślone kardamonem, do tego przełamane wyrazistymi malinami. Jedno z lepszych połączeń smakowych, jakiego miałam ostatnio okazję próbować!

 
PLACKI Z AWOKADO I PISTACJAMI

          60 g mąki orkiszowej
          pełnoziarnistej
          60 g jogurtu greckiego
          jajko
          1/3 dużego
 awokado
          garść pistacji (ok. 15 g)
          pół łyżeczki mielonego 
          kardamonu
          pół łyżeczki sody 
          oczyszczonej
          szczypta soli

Do miski wsypuję mąkę, sodę i sól, wbijam jajko i mieszam ze sobą wszystkie składniki. Następnie stopniowo dodaję jogurt, by ciasto wciąż było gęste i pozbawione grudek. Awokado obieram i dzielę palcami na mniejsze kawałki, umieszczając je w misce. Pistacje pozbawiam łupinek i grubo siekam, razem z kardamonem również dodaję je do ciasta, które ponownie dokładnie mieszam. Smażę placki z obu stron na średnim ogniu na patelni teflonowej.

11 sierpnia 2013

344. INDIE: sooji ka halwa

Halawa z razowej kaszy manny z pistacjami, szafranem, kardamonem i cynamonem

Zagadka dotycząca wczorajszego śniadania mimo zakończonego już w tym roku Przystanku Woodstock wciąż jeszcze była na czasie, bo - jak się okazuje - nie sprawiła Wam najmniejszego problemu. Zatem w dzisiejszą podróż zabieram Was do Indii, by spróbować kolejnego dania tamtejszej kuchni!


                 INDIE: sooji ka halwa

Sooji ka halwa znany także pod łatwiejszą nazwą halawa jest indyjskim deserem, który jednak spokojnie może stanowić pożywne śniadanie. Halawa to w dosłownym tłumaczeniu "pudding z kaszy manny" (w hindi suji - kasza manna, halava - pudding). Przesmażoną na ghee, czyli maśle klarowanym kaszę zalewa się syropem cukrowym i podgrzewa, dopóki manna nie zacznie przypominać właśnie gęstego puddingu. Dodatkiem do halawy mogą być dowolne bakalie czy orzechy, jednak według oryginalnego przepisu nieodłącznymi przyprawami powinny być szafran i kardamon. Podaje się ją na zimno, kiedy kasza stężeje i ma stałą konsystencję. Ja podałam ją w wersji z miodem zamiast cukru, który moim zdaniem nadaje potrawie ciekawszego smaku, i pistacjami.

          300 ml gorącej wody
          60 g razowej kaszy manny
                 dwie łyżki miodu
          łyżka masła klarowanego

          kilka nitek szafranu
          pół łyżeczki mielonego kardamonu

          pół łyżeczki mielonego cynamonu
          szczypta soli
          +garść pistacji

Miód rozpuszczam w gorącej wodzie i dodaję szafran, który namaczam przez kilka minut. Na patelni rozgrzewam masło klarowane, wsypuję kaszę mannę i smażę na dużym ogniu, dopóki kasza nie zarumieni się i nie zacznie pachnieć. Pod koniec dodaję również kardamon, cynamon i posiekane pistacje, by lekko się uprażyły i uwolniły aromat. Następnie zdejmuję kaszę z palnika i ciągle mieszając zalewam ją wodą z szafranem i dosalam do smaku. Podgrzewam regularnie mieszając, dopóki pudding nie zgęstnieje. Uprażona kasza chłonie bardzo dużo płynu, dlatego ja oprócz wody, w której rozpuściłam miód i szafran, po zagotowaniu dolałam jeszcze jej pół szklanki, a mimo tego halawa nadal była gęsta i zwarta po ostygnięciu.


14 kwietnia 2013

225.

Jogurt grecki z domowym crunchy migdałowym i karmelizowanymi śliwkami

Chyba jeszcze trochę mnie tutaj nie będzie. Śniadania dodaję automatycznie, ale trudno zmobilizować mi się, by napisać cokolwiek więcej czy przejrzeć Wasze blogi. Jeszcze do niedawna z braku sił i i natłoku emocji, teraz zaczęłam po prostu żyć i rzadko myślę nawet o włączeniu laptopa. Rano piekę crunchy, wrzucam śniadanie na bloga. W domu wciąż jeszcze unosi się cudowny migdałowy aromat; ubieram się i po prostu żyję.

CRUNCHY OWSIANO-MIGDAŁOWE
(2 porcje)

          80 g płatków owsianych
          10 g mąki owsianej
          120 ml mleka owsianego
          10 g masła
          20 g płatków migdałowych
          kilka kropel aromatu migdałowego
          szczypta soli
          +ewentualnie słodzidło (choć według mnie jest 
          zbędne, bo crunchy nawet bez jego dodatku 
          ma cudowny, maślany smak)

Mleko owsiane podgrzewam do zagotowania z masłem i solą, po czym zalewam nim płatki i mąkę owsianą i dodaję aromat migdałowy. Odstawiam je na chwilę do napęcznienia, a kiedy płatki wchłoną płyn i będą miały kleistą konsystencję, przekładam je na blachę wyłożoną folią aluminiową (zauważyłam, że kiedy wyłoży się ją papierem do pieczenia, wszelkie wypieki przypiekają się mocno od spodu; folia aluminiowa nie nagrzewa się tak, więc crunchy przypieka się tylko od góry, więc łatwiej jest kontrolować jego stan) i palcami formuję z płatków większe grudki. Piekę przez 20 minut w 150 stopniach, po upływie połowy czasu mieszając crunchy. Po 20 minutach dodaję do niego płatki migdałowe i ponownie mieszam, całkowicie zmniejszam temperaturę i włączam nawiew. Trzymam w piekarniku jeszcze przez 10 minut, w międzyczasie jeszcze raz mieszając płatki.

6 kwietnia 2013

217. smutne naleśniki

Kokosowe naleśniki z kokosowym twarogiem i borówkami

Uff. Właściwie to dobrze, że te trzy dni tak szybko minęły. Z jednej strony powrót do szkoły pozwolił mi choć trochę zapomnieć o tym, co działo się w mojej głowie przez te święta, z drugiej zaś nie zdążył zmęczyć do tego stopnia, bym znowu miała jej dość. Po przepłakaniu praktycznie całej przerwy świątecznej nie miałam właściwie nawet siły, by odpisać na Wasze komentarze. Dziękuję Wam jednak za słowa otuchy, bo wielu z Waszych komentarzy udało się choć odrobinę podnieść mnie na duchu. Nie chcę już wnikać w szczegóły, po raz kolejny wracać do tamtej sytuacji. Będąc tak długo tylko sama ze sobą miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Wspominanie, analizowanie, rozpamiętywanie. Uświadomiłam sobie mnóstwo rzeczy - o niektórych sobie po prostu przypomniałam, inne dotarły do mnie dopiero teraz, co okazało się być dla mnie jeszcze większym ciosem. Mimo że Wielkanoc to okres jedności, wspólnego świętowania, pogłębiłam tylko żal, którym i tak od zawsze i tak hojnie darzyłam rodziców. Dotarło do mnie, jak wiele przez nich nieodwracalnie straciłam. Dzieciństwo, którego tak naprawdę nigdy nie miałam, szansę posiadania zapadających w pamięć wspomnień - i tych lepszych, ale i gorszych, jakąkolwiek zdolność asocjacji. Zdałam sobie sprawę, że zmarnowali potencjał, jaki we mnie niegdyś drzemał i - co gorsza - dopuścili, bym sama podejmowała niewłaściwe decyzje. Właściwie nigdy nie miałam wsparcia z ich strony. Właściwie nigdy de facto ich nie było, choć kiedyś mijaliśmy się codziennie. Wtedy, kiedy potrzebowałam największego wsparcia ze strony mamy, ona przez trzy lata nie dopuszczała do siebie nawet świadomości o mojej chorobie; udawała, że niczego nie widzi ani nie słyszy. Mimo łez spływających nawet w tej chwili po policzkach mogłabym tak pisać w nieskończoność. Nie chcę się jednak dalej nakręcać, a i utrwalać w głowie jeszcze bardziej negatywnego obrazu rodziców. Zresztą nie o wszystkim powinniście przeczytać. Chciałam tylko choć trochę nakreślić Wam moją sytuację. Zostawiona sama sobie na całe święta pomiędzy snem, jedzeniem a toaletą zalewałam się łzami, wspominając, rozmyślając, nawet zagłębiając się w teorie predestynacji, sensu życia czy w końcu istnienia Boga.

Dobrze, że przed napisaniem dzisiejszego wpisu usmażyłam te naleśniki. Miały być migdałowe, ale w końcu mleczko kokosowe ciągle w lodówce. Ostatnie 50 ml wzorowo wykorzystane, cała reszta już pomrożona. A bez mąki kokosowej, odkąd ją odkryłam, już chyba nie wyobrażam sobie życia. (;


KOKOSOWE NALEŚNIKI
(1 porcja, 5 naleśników)

          40 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          10 g mąki kokosowej
          50 ml mleczka kokosowego + woda do uzyskania
          odpowiedniej konsystencji (ok. 100 ml)
          jajko
          szczypta sody oczyszczonej
          szczypta kardamonu
          szczypta soli

Łączę ze sobą wszystkie składniki ciasta i mieszam je trzepaczką do osiągnięcia jednolitej, pozbawionej grudek konsystencji. Smażę naleśniki na patelni teflonowej o średnicy 20 cm na średnim ogniu z obu stron. Podałam je z twarogiem wymieszanym z łyżką mąki kokosowej i borówkami.

1 kwietnia 2013

212.

Korzenny suflet naleśnikowy ze śliwkami

W moim życiu nie było chyba do tej pory gorzej. Nie potrafię pisać o uczuciach, nie chcę zamęczać Was swoimi problemami, ale potrzebuję w tym momencie bardzo mocnego przytulenia. 


SUFLET NALEŚNIKOWY

Przepis luźno inspirowany jednym ze śniadań whiness. Swoją drogą zrobione po raz pierwszy - niejako z konieczności - naleśniki wyłącznie z mąki i jajka, okazały się być jednymi z lepszych, jakie do tej pory jadłam.

          naleśniki
          150 ml wody (jeżeli szczęśliwie jesteście w posiadaniu 
          mleka w lodówce, to najlepiej wymieszać je pół na pół 
          z wodą i wtedy dodać już trochę mniej mąki - 50 g)
          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          jajko
          szczypta soli
          szczypta sody oczyszczonej

          nadzienie
          dwie duże śliwki
          łyżeczka cukru trzcinowego
          pół łyżeczki cynamonu
          duża szczypta kardamonu
          szczypta gałki muszkatołowej

          masa sufletowa
          60 g jogurtu naturalnego
          łyżeczka cukru trzcinowego
          jajko
          szczypta soli

Wszystkie składniki ciasta naleśnikowego łączę ze sobą, stopniowo dolewając płynu do uzyskania odpowiedniej gęstości i gładkiej konsystencji. Smażę naleśniki z obu stron na patelni teflonowej. Następnie przygotowuję nadzienie - śliwki kroję w plasterki, umieszczam w rondelku, podlewam odrobiną wody i duszę przez chwilę. Gdy lekko zmiękną, dodaję cukier trzcinowy i przyprawy, dokładnie mieszam i podgrzewam jeszcze przez chwilę do odparowania płynu i skarmelizowania się śliwek. Tak przygotowany farsz umieszczam w naleśnikach, które składam w koperty (w zawijaniu naleśników całkowita dowolność metody) i układam szczelnie w naczyniu żaroodpornym. By przygotować masę sufletową oddzielam żółtko od białka. Żółtko mieszam z jogurtem i cukrem trzcinowym, a białko ubijam na sztywną pianę ze szczyptą soli, po czym łączę delikatnie, ale dokładnie z resztą masy, którą polewam ułożone wcześniej naleśniki. Zapiekam przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, po 15 minutach zmniejszając temperaturę do 150 stopni.

27 stycznia 2013

148. własny skrawek nieba na Ziemi

Pudding ryżowy z pełnoziarnistego ryżu jaśminowego z mascarpone i sosem gruszkowym z cynamonem, kardamonem i gałką muszkatołową

Zostałam ostatnio poproszona, aby wraz z nowymi, ciekawszymi śniadaniami, podawać od razu na nie przepis. Szczerze powiedziawszy, wcześniej tego nie robiłam, bo nie wiedziałam, czy dany przepis wyda się dla kogokolwiek w ogóle interesujący. W przypadku tego nie miałam jednak najmniejszych wątpliwości. Jedno z najlepszych śniadań, jakie miałam okazję jeść. Ultrazdrowe, bo z ryżu pełnoziarnistego, co jednak zupełnie nie umniejsza puddingowi idealnej konsystencji i kremowości.

PUDDING RYŻOWY Z SOSEM GRUSZKOWYM
(1 porcja)

          75 g ryżu jaśminowego pełnoziarnistego
          150 ml wody
          150 ml mleka
          25 g mascarpone
          szczypta soli

          dojrzała gruszka
          duża szczypta cynamonu
          duża szczypta kardamonu
          mała szczypta gałki muszkatołowej

Ryż wsypuję do mieszanki wody i mleka, dodaję szczyptę soli i gotuję na małym ogniu przez około godzinę do całkowitego wchłonięcia płynu. Po upływie tego czasu dolewam jeszcze odrobinę wody, dodaję mascarpone i mieszam, dopóki serek się nie rozpuści. Gruszkę obieram i kroję na mniejsze kawałki. Zalewam je w rondelku niewielką ilością wody i gotuję do zmięknięcia i odparowania płynu. Następnie rozgniatam je widelcem, by uzyskać w miarę jednolitą masę, dodaję przyprawy i mieszam. Gotowy pudding polewam w miseczce tak przygotowanym sosem.

OBSERWUJĄ