Białkowy kokosowy omlet biszkoptowy ze śliwkami smażonymi z cukrem trzcinowym na oleju kokosowym
Nie sądziłam, że macie o mnie tak złe zdanie... Tyle razy zostałam wczoraj wyzwana od buraka - no cóż, ale w gruncie rzeczy ci, którzy mnie tak nazwali - mieli rację. :D Bo to właśnie burak był owym tajemniczym składnikiem wczorajszego śniadania. Dzisiaj natomiast śniadania nie jem sama, bo w towarzystwie Sandry i Ash. Póki co co prawda tylko wirtualnym, ale kto to wie, jak będzie z kolejnymi!
TYDZIEŃ W RYTMIE PONIEDZIAŁKU vol. 3: o tym, co w Empiku
Wczoraj Marian był w Empiku, którego - nawiasem mówiąc - ostatnio nieprzyzwoicie często jest klientem. A każda następna wizyta to kolejne (minimum) 60 zł zostawione przy kasie. I choć wczoraj poza ową kwotą za sprawą niezwykle miłego obsługującego kolegi zostawiłam tam również szczery uśmiech, to nie o tym chcę dzisiaj napisać. Podejrzewam, że nie tylko ja narzekam na zbyt wysokie ceny płyt. Wiele osób usiłuje wręcz tłumaczyć w ten sposób i jednocześnie usprawiedliwiać piractwo. Mnie samej do bycia świętą w tej kwestii daleko, natomiast odkąd w Empiku pojawiła się promocja, w której kupując trzy płyty płaci się dokładnie 19,99 zł za każdą z nich, zupełnie zapomniałam, jak to jest słuchać muzyki w inny sposób niż z płyty CD. Wczoraj ze sklepu wyszłam co prawda biedniejsza o owe 60 zł, za to bogatsza o trzy nowe egzemplarze do kolekcji - "Earthling" Davida Bowiego, "Facelift" Alice In Chains i debiutancki album zespołu Audioslave o takimże tytule. Moje zdobycze utwierdziły mnie tylko, że i wśród przecenionych płyt mogą trafić się nie lada perełki. Pewnie gdyby nie pewne ograniczenia finansowe wyszłabym z Empiku z jeszcze kolejnymi trzema - jeżeli nie więcej - albumami. No cóż, póki co znowu trzeba zacisnąć pasa, coby jak najszybciej udać się po kolejne - wypatrzone również wczoraj - albumy. W kolejce czekają bowiem usilnie schowane z tyłu empikowych regałów "Outside" Bowiego i "Blue Lines" Massive Attack.Ten tydzień zaczynam od przesłuchania wyśpiewanego otulającym głosem Chrisa Cornella "Audioslave". A Wy którą z trzech wcześniej wymienionych pozycji wybieracie? :)
BIAŁKOWY OMLET KOKOSOWY
3 białka
żółtko
30 g mąki kokosowej*
łyżka oleju kokosowego
szczypta soli
Białka ubijam ze szczyptą soli na sztywną pianę. Zmniejszam obroty miksera i dodaję żółtko i olej, a następnie wysypuję mąkę i miksuję tylko do połączenia się składników. Przekładam masę na lekko natłuszczoną patelnię i smażę na małym ogniu dopóki boki omletu nie będą ścięte. Następnie delikatnie przewracam go na drugą stronę i smażę pod przykryciem przez kolejne 10 minut (ja smażyłam tylko ok. 5 minut - w imię zasady Marian głodny, Marian zły - i trochę przez to opadł). Podałam ze śliwkami usmażonymi na oleju kokosowym z łyżką cukru trzcinowego.
*użyłam mąki kokosowej nieodtłuszczonej (kaloryczność ok. 500 kcal/100 g)
















