Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quinoa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quinoa. Pokaż wszystkie posty

6 grudnia 2013

461. z prezentami od Świętego

Płatki owsiane, quinoa i jaglane na soku marchewkowym z marchwią i dużą ilością czekolady

Moje nowe motto życiowe? Zjedz na śniadanie 176 g czekolady i zamul się tak, by nie móc iść na pierwszą lekcję. Matematykę. No i do tego marchewkowa owsianka, coby przynajmniej stwarzać pozory zdrowego śniadania.
A Wy jesteście dzisiaj ze mną? :)

AHA, ZAPOMNIAŁABYM!
Wysyłajcie klikając w etykietkę "napisz do mnie" albo na schizzy.cat@gmail.com linki do wpisów z Waszymi czekoladowymi śniadaniami, jeżeli chcecie, by pojawiły się one w podsumowaniu akcji, które postaram się zrobić do niedzieli. :) 



PS: Wygląda na to, że kolejny przegląd filmowy będę musiała przenieść na sobotę.

15 listopada 2013

440.

 
Quinoa i amarantus na soku pomarańczowym z pomarańczą, otartą skórką pomarańczową, jogurtem greckim, rozmarynem i miodem rozmarynowym

WEEKENDOWY PRZEGLĄD FILMOWY vol. 3

Czasem... Czasem nie jestem w stanie napisać nic więcej.
Czasem filmowe obrazy oddają więcej niż najbarwniejsze słowa. Mamy weekend. Moje małe "In heaven".



Znacie?

16 września 2013

380.

Białkowy omlet biszkoptowy z quinoa z twarogiem, jogurtem naturalnym i malinami

Pomysł na omlet biszkoptowy z quinoa zrodził się w mojej głowie stosunkowo dość dawno, ale jakoś nie mógł doczekać się swojej realizacji wśród natłoku masy innych śniadań do przygotowania. Ostatecznie jednak przekonała mnie do jego zrobienia Sandra, u której zobaczyłam ostatnio podobny placek z wykorzystaniem płatków quinoa. I w tym wypadku cieszę się tylko, że to właśnie ona mnie ubiegła, haha! :* Najlepszy omlet, jaki do tej pory przygotowałam? Zaryzykuję chyba stwierdzenie, że lepszy nawet od pieczonego! A dodatek zapomnianego już trochę przeze mnie oleju ryżowego - przepadłam... Chyba nie chcę już żadnego innego. (;


OMLET BISZKOPTOWY Z QUINOA

          45 g płatków quinoa
          trzy białka
          żółtko
          łyżeczka oleju ryżowego
          łyżeczka trzcinowego cukru pudru
          szczypta soli

Białka umieszczam w misce, dodaję szczyptę soli i cukier puder i ubijam je mikserem. Gdy powstanie sztywna piana, zmniejszam obroty i dodaję kolejno żółtko i olej ryżowy, a następnie partiami dosypuję mąkę i miksuję tylko do połączenia się wszystkich składników. Przekładam masę na natłuszczoną patelnię i smażę omlet na małym ogniu, dopóki boki się nie zetną. Delikatnie odwracam go na drugą stronę* i smażę jeszcze ok. 5 minut.

*moja niezawodna metoda: podnoszę omlet szpatułką, zsuwam go na otwartą dłoń, a następnie "przykrywam" patelnią i odwracam :D

2 września 2013

366. owsianka na dobry początek roku szkolnego!

Płatki owsiane i płatki quinoa na soku pigwowym z pigwą i jogurtem greckim
vegan: jogurt grecki -> jogurt sojowy lub ubita śmietanka kokosowa

Wy też już po owsiance? (;
Zatem wszystkie osoby, które wzięły udział w akcji, proszę o przesłanie linku do dzisiejszego owsiankowego wpisu na blogu na mojego maila (schizzy.cat@gmail.com albo po prostu klikając w zakładkę "napisz do mnie" w nagłówku), by jutro mogło pojawić się podsumowanie i móc dowiedzieć się, czy śniadaniowy rekord został pobity! Również osoby, które nie posiadają bloga, ale zjadły dzisiaj wirtualnie wraz z innymi owsiankę na śniadanie, mogą podsyłać mi zdjęcia, bo z pewnością nie tylko ja, ale i inni chętnie zobaczą jak najwięcej miseczkowych śniadań!


5 sierpnia 2013

338. super ziarna

Quinoa i amarantus gotowane z żółtym arbuzem z serem feta

Idealnie odświeżające w upalny poranek śniadanie; kolejne, które ląduje w mojej głowie do wyimaginowanej szufladki opatrzonej napisem "ulubione".
A jutro... może mała niespodzianka? Jesteście na to w ogóle gotowi? (;

16 lipca 2013

318. sposób na komosę

Arbuzowa komosa ryżowa z serkiem wiejskim i miodem
vegan: serek wiejski -> jogurt sojowy lub pominąć, miód -> syrop klonowy

Kiedy jakiś czas temu kupiłam swoje pierwsze opakowanie komosy ryżowej, długo nie za bardzo wiedziałam, jak się do niej zabrać. Można ugotować ją raz i zjeść z jakimiś dodatkami, można samą potraktować jako dodatek do owsianki, ale na pewno nie w nieskończoność. Długo nie mogłam znaleźć na nią sposobu, który odpowiadałby mi w stu procentach, jednak mimo wszystko po zużyciu pierwszego opakowania postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę i kupić kolejne. Wtedy przygotowałam pomidorową komosę i było to odkrycie na miarę okrzyku "eureka!". Okazało się bowiem, że quinoa świetnie chłonie wszelkie smaki. Idąc tym tropem postanowiłam więc przygotować ją w podobnej wersji, ale na słodko, a przy okazji oswoić niezbyt lubianego arbuza. Swoją drogą - wiecie, jak świetnie smakuje na ciepło? Mimo wszystko nie będzie on raczej od teraz moim ulubionym owocem, ale jego wersja w duecie z kaszą zdecydowanie podbiła moje serce. Nie mogę więc nie podzielić się z Wami (banalnym co prawda (;) przepisem na dzisiejsze śniadanie!

ARBUZOWA QUINOA

          300 g arbuza
          70 g komosy ryżowej
          szczypta soli

Z arbuza (połowa dużego plastra) usuwam pestki i rozgniatam go (najlepiej dłońmi, ale można użyć też widelca (;) w rondelku, by wydobyć z niego sok. Wsypuję komosę i stawiam rondelek na palniku. Doprowadzam kaszę do wrzenia, a następnie zmniejszam ogień i gotuję na małym ogniu przez mniej więcej 25 minut do całkowitego wchłonięcia płynu. Na koniec dosalam odrobinę do smaku. Wstawiłam ją na noc do lodówki, a rano zjadłam schłodzoną z serkiem wiejskim i miodem.


PS: Tak, widzę wszystkie komentarze, więc nie ma konieczności powtarzania ich pod każdym kolejnym wpisem. Naprawdę jestem tylko człowiekiem i czasem mam swoje powody, dla których potrzebuję chwili wytchnienia. Odpowiem na nie, kiedy tylko znajdę chwilę czasu (i minimum ochoty).

4 lipca 2013

306.

Pomidorowa quinoa z jajkami w koszulkach i natką pietruszki
vegan: jajka -> smażone tofu lub np. dodatkowo ciecierzyca lub soczewica dodana do komosy w trakcie gotowania

Zastanawiam się, jak to się stało, że zjadłam dzisiaj jedno z najlepszych śniadań od bardzo dawna i na dodatek nie było to śniadanie na słodko. Dzisiaj rano obudziłam się z tak wielką ochotą na wytrawne śniadanie, że mój wybór nie mógł być inny.
Mam jeszcze do Was pytanie odnośnie swoich zdjęć. Wolicie, kiedy każdy wpis jest ilustrowany jednym zdjęciem, czy może kiedy jest ich więcej - jak dzisiaj? W trakcie roku szkolnego rzadko miałam czas, żeby zrobić ich więcej, spojrzeć na potrawę z różnych stron i perspektyw, a teraz, kiedy w końcu nic mnie nie pospiesza, mogę co rano zrobić tyle zdjęć, na ile tylko pozwoli mi burczenie w brzuchu. Czasami więc trudno jest wybrać tylko jedno z nich wszystkich, co ostatnio chyba coraz częściej daje się zauważyć na blogu. (;


POMIDOROWA QUINOA

          70 g komosy ryżowej
          dwa małe pomidory albo jeden duży (ok. 250 g)
          dwie płaskie łyżki koncentratu pomidorowego
          pół łyżeczki słodkiej papryki w proszku
          świeżo zmielone chili
          szczypta soli

Komosę wsypuję do rondelka i zalewam podwójną ilością wody. Podgotowuję ją przez 10 minut do wchłonięcia płynu. W tym czasie sparzone, obrane i podzielone na ćwiartki pomidory podlewam na patelni odrobiną wody i miażdżę widelcem. Kiedy quinoa wchłonie płyn, przekładam ją z rondelka na patelnię i podgrzewam na średnim ogniu. Dodaję koncentrat pomidorowy, doprawiam słodką papryką, solą i świeżo zmielonym suszonym chili, mieszam wszystkie składniki i gotuję, dopóki quinoa nie będzie odpowiednio miękka, ewentualnie podlewając jeszcze odrobiną wody. Podałam z jajkami w koszulkach i natką pietruszki.


13 czerwca 2013

285. magia owsianki

Płatki owsiane, jęczmienne, quinoa i jaglane na mleku zagęszczonym z korzennym sosem z suszonych gruszek
vegan: mleko zagęszczone -> mleko owsiane lub mleko sojowe i śmietanka sojowa

Nie mam pojęcia, co w niej jest, ale gdy nie jem owsianki dłużej niż kilka dni, po upływie tego czasu zaczynam odczuwać potrzebę wrócenia do jej smaku. Zmęczona eksperymentami lubię czasem zjeść coś tak wspaniale kojącego, uspokajającego. W dzisiejszej owsiance (właściwie wielozbożance) wykorzystałam połowę rozmaitych płatków, jakie znalazłam w kuchennych szafkach - oprócz owsianych dodałam jeszcze jęczmienne, jaglane i z komosy ryżowej. Po takim śniadaniu wiem, że to będzie dobry dzień.
Adekwatna piosenka na dziś:



25 stycznia 2013

146.

Płatki owsiane na mleku z quinoa, masłem, bananem i imbirem

Tutaj wczorajsze, a tutaj przepis na kluski na parze.

17 stycznia 2013

138.

Pieczona quinoa na wodzie kokosowej ze świeżym kokosem i jogurtem greckim

Do tej pory w uszach dźwięczy mi odgłos moich usilnych prób rozłupania kokosa. Po dobrych dwudziestu minutach nieudolnych zmagań dopiero mama przyszła mi z pomocą i rozprawiła się z nim za pomocą siekiery. Jeszcze wczorajszego wieczora prawie połowa zdążyła już zniknąć; będę gruba, ale przynajmniej szczęśliwa (to żart, jeżeli ktoś nie zdoła się zorientować). Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać, a o wizycie u ginekologa. Miałyśmy z mamą wizytę umówioną na 18, ale lekarz przyjął nas w końcu niewiele przed 20. Jako że zaczęło mi się z lekka nudzić, bo ile w końcu można oglądać TVP Kraków, nie mając perspektywy na żadne lepsze zajęcie, zaczęłam przeglądać wyniki badań. Oczywiście nic z nich nie rozumiejąc, niewiele myśląc, wrzuciłam nazwę choroby w wyszukiwarkę w telefonie. Naczytałam się o jakichś guzach mózgu, które ją wywołują i mało nie uciekłam spod gabinetu. W końcu jednak skończyło się na tym, że ginekolog wykluczył tę możliwość i przepisał plasterki antykoncepcyjne, żeby póki co sztucznie wywołać okres. Zanim jednak do tego doszliśmy, zdążył zadać mi w obecności mamy sekstylion niezbyt dyskretnych pytań - kiedy ginekolog coraz bardziej drążył temat, ja z mamą oczywiście co chwilę wybuchałyśmy śmiechem, a on - zachowując przy tym pełną powagę - patrzył na nas z niesmakiem. Jeżeli uda się nam wywoływać miesiączkę przez trzy miesiące, będę mogła odstawić plastry i istnieje jakiś tam cień szansy, że właśnie dzięki nim ureguluje mi się poziom hormonów i okres samoczynnie powróci. Póki co muszę jednak (niezbyt) dumnie paradować z plastrem antykoncepcyjnym na ramieniu. Jeszcze przed powrotem do szkoły mam jednak zamiar zmienić to miejsce na mniej strategiczne, tj. na któryś z pośladków. (;


PIECZONA QUINOA

          75 g komosy ryżowej
          150 ml wody kokosowej (użyłam kupnej, która zalegała 
          w kuchennych czeluściach, bo ta z mojego kokosa 
          smakowała dość "podejrzanie" :D)
          50 g świeżego kokosa (myślę, że można go nawet 
          zastąpić namoczonymi wiórkami, ale tymi większymi)
          białko jajka
          szczypta soli
          szczypta sody oczyszczonej
          +jogurt grecki (light - pozdrawiam anonimów) do podania

Komosę zalewam wodą kokosową i gotuję przez 20 minut do wchłonięcia płynu. Nie musi być zbyt rozgotowana, bo i tak zmięknie jeszcze w trakcie pieczenia. Białko ubijam na sztywną pianę ze szczyptą soli i sody oczyszczonej. Do przestudzonej komosy dodaję rozdrobniony miąższ kokosa, dokładnie je ze sobą mieszam. Następnie dodaję do nich ubite białko i wszystko delikatnie ze sobą łączę. Przekładam masę do kokilki i piekę 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Podałam z jogurtem greckim, choć w tej kwestii jest już całkowita dowolność.

31 października 2012

60.

Bezmączne bananowe pancakes z quinoa z jogurtem naturalnym

Te placki wymagały ode mnie nie lada wygimnastykowania z samego rana przy patelni. Kiedy w końcu je usmażyłam, pomyślałam "nigdy więcej"! Ale ich smak zrekompensował mi wszystko i najpewniej jeszcze do nich powrócę. A teraz biegnę na tramwaj, trzymajcie kciuki za sprawdzian z WOKu (i żebym się nie spóźniła :D)!


BANANOWE PANCAKES Z QUINOA

          60 g komosy ryżowej przed ugotowaniem
          pół banana (ok. 60 g? ja dałam 3/4 dużego, 
          tj. jakieś 100 g, ale wydaje mi się, że wyjdą 
          bardziej zwarte, jeżeli dodamy go mniej)
          jajko
          szczypta soli
          szczypta sody oczyszczonej

Komosę gotuję, dokładnie odparowuję wodę i strudzę. Dodaję do niej rozgniecionego banana i mieszam. Białko oddzielam od żółtka i ubijam je ze szczyptą soli i sody oczyszczonej. Dodaję do niego żółtko, ciągle mieszając. Tak ubite jajko łączę delikatnie z wcześniej przygotowaną masą. Smażę na małym ogniu z obu stron, delikatnie przewracając, kiedy lekko się zetną. Bez mąki wyszły bardzo delikatne i puszyste, ale dla łatwiejszego smażenia można dodać do ciasta jedną łyżkę. Chociaż wydaje mi się, że wszystkie placki, do których dodamy rozgniecionego banana mają to do siebie, że łatwo się rozlatują i to prędzej w jego dodatku dopatrywałabym się moich trudności w ich przygotowaniu.

24 września 2012

23.

Quinoa z borówkami, ricottą i orzechami laskowymi

Uff, w końcu wróciłam.

OBSERWUJĄ