18 marca 2013

198.

Korzenne marchewkowe pancakes z miodem

Naprawdę dziękuję Wam wszystkim za wczorajsze ciepłe komentarze. Nawet nie wiecie, ile te wszystkie słowa dla mnie znaczą i jak bardzo podniosły mnie na duchu. Mam nadzieję, że nadchodzący tydzień nie będzie jednak taki zły, jak myślałam. Znalazłam nawet chwilę, by odpowiedzieć na pytania Capacitier, przez którą zostałam nominowana do Liebster Blog, więc może rzeczywiście nie jest najgorzej. (;


PANCAKES MARCHEWKOWE

          duża marchewka
          60 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          60 g jogurtu greckiego
          jajko
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          pół łyżeczki cynamonu
          pół łyżeczki mielonej wanilii
          szczypta gałki muszkatołowej
          szczypta soli

Marchew obieram, a następnie ścieram do miski na tarce o dużych oczkach. Dodaję mąkę, jajko, jogurt grecki, sodę, sól i pozostałe przyprawy i wszystko ze sobą łączę do uzyskania jednolitej, bardzo gęstej masy. Smażę placki z obu stron na średnim ogniu.

1. Dlaczego zdecydowałaś się założyć bloga?
Ekhm. (;

2. Czy Twoja rodzina i znajomi wiedzą o istnieniu bloga? Odwiedzają go?
Na to pytanie też już chyba kiedyś odpowiadałam, ale w każdym razie - nie, choć rodzice pewnie się domyślają. Nie miałam z nimi jeszcze okazji rozmawiać na ten temat, ale nie mam przed nimi nic do ukrycia.

3. Komplement pod Twoim adresem, który najbardziej zapadł Ci w pamięć to...
Może to śmieszne, ale wykrzyczane  pod oknem internatu przez nowo poznanego Nowozelandczyka Matthew "dobra dupa, ładne cycki!". Łamaną polszczyzną, zapewne bez całkowitej świadomości znaczenia, ale tak szczerze i bezpośrednio, że do tej pory samo wspomnienie tamtego ciepłego, majowego wieczoru wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy.

4. Pamiętasz swoje sny? Może opiszesz ten najdziwniejszy?
Chyba nawet moi znajomi wiedzą, że już od wielu lat nie miałam ani jednego snu. Pamiętam za to bardzo dobrze jeden sen, który często powtarzał się w moim dzieciństwie. Był tak realistyczny, że do tej pory nie mam do końca pewności, czy nie wydarzyło się to kiedyś naprawdę. Doskonale pamiętam, kiedy obudziłam się w środku nocy i w piżamie, boso, kurczowo trzymając się masywnej, drewnianej poręczy schodziłam po schodach. Nie wiedzieć dlaczego - zeszłam do kuchni i korytarzem łączącym ją ze sklepem moich rodziców przeszłam do sklepu. Wszędzie świeciły się światła, choć był środek nocy, a ja widziałam tylko mojego ojca z pistoletem. Najdziwniejsze było to, że choć zawsze doskonale wiedziałam, gdzie ojciec trzyma pistolet, kiedy w końcu rzeczywiście się obudziłam i odsunęłam szufladę przy łóżku rodziców, by sprawdzić, czy ciągle tam jest - pistoletu nie było.

5. Jaki kolor ubrań przeważa w Twojej szafie?
Chyba żaden konkretny, ale mam dużo ubrań w klasycznych kolorach - bieli, czerni, odcieniach szarości. Jest też sporo dżinsu i ostatnimi czasy khaki, znalazłoby się pewnie też kilka bordowych i beżowych rzeczy.

6. Co było Twoim zdaniem najbardziej nietypową rzeczą, jaką miałaś okazję zjeść?
Szczerze nie przypominam sobie takiej rzeczy. Niektórzy mogliby uznać za coś takiego jakieś owoce morza, ale dla mnie to nic niezwykłego, bo nawet na co dzień jadam je dość często. Chyba największe kulinarne niespodzianki jeszcze przede mną, choć od dłuższego czasu planuję zrobić mole poblano. Możliwe więc, że to właśnie mole otrzyma niedługo ten tytuł. (;

7. Najlepsze śniadanie to...
Dużo, smacznie i zdrowo!

8. Produktem spożywczym, który najszybciej zużywam jest...
Są rzeczy, które zjadam w całości zaraz po otwarciu, jak choćby kubek jogurtu greckiego. I rzeczywiście jadam ich naprawdę sporo. Innymi rzeczami, które znikają z mojej lodówki na potęgę, z pewnością są awokado, wędzona makrela i jabłka. No i masło orzechowe, ale ono znika stopniowo z jakichś dziesięciu otwartych jednocześnie słoiczków.

9. Co jesz na obiad, gdy nie masz zbyt wiele czasu na gotowanie?
Zazwyczaj przygotowuję wtedy na szybko jakiś makaron. W braku czasu naprawdę zbawienne są razowy kuskus i pełnoziarnisty makaron ryżowy, które wystarczy tylko zalać wrzątkiem i odstawić na krótką chwilę.

10. Jakie jest Twoje popisowe danie?
Samej trudno mi określić, bo zwykle przygotowuję potrawy tylko dla siebie i rzadko jadam dwa razy dokładnie takie samo danie, ale rodzice (mam tylko nadzieję, że nie z litości (;) zachwycają się zawsze moją pizzą. Sama uznałabym zaś za dania, które chyba całkiem dobrze mi wychodzą, wszelkie curry i tagine, czyli rozmaite słodko-ostre połączenia.

11. Gdy mam dużo wolnego czasu...
Zwykle go marnuję. (;

43 komentarze:

  1. Ciekawe odpowiedzi. :) Ale najbardziej zaintrygował (wystraszył) mnie ten 'sen' z pistoletem... O.o

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Ty to robisz, że placuszki wychodzą tak grube, jak z okładki jakiegoś magazynu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to kwestia odpowiedniej konsystencji ciasta. (;

      Usuń
  3. Twoje placki wyglądają przeeeebosko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oo! przypomniałaś mi o moich nominacjach.. kiedy ja się za to wezmę ^^

    rany, a ta dobitna górka placuchów jest mega!

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam pancakes z marchewka;)

    OdpowiedzUsuń
  6. a to nei jest czasami tak, ze śni nam się coś codziennie? tylko po prostu tego nie pamiętamy:D a odpowiedź na pytanie 3 najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, rzeczywiście tak jest. ja mam chyba jednak w tej kwestii bardzo słabą pamięć. (;

      Usuń
  7. Placuszki w poniedziałkowy poranek to świetny pomysł na przedłużenie weekendowego klimatu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a w piątkowy na jego szybsze przywołanie. :D

      Usuń
  8. Ja również podpisuję się pod tym pytaniem jak to robisz, że placki wychodzą Ci tak grube? :)
    Haha. Komplement rzeczywiście pozwalający na to, aby człowiek pamiętał o nim przez długi czas..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi chyba o konsystencję ciasta - moje zwykle jest bardzo gęste dzięki temu, że dodaję w równych proporcjach mąkę i jogurt grecki.

      Usuń
  9. Z czasem mam dokładnie tak samo, dlatego najlepiej jak w nadmiarze go nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twój sen jak z dobrego thrilleru! Powiało sensacją^^ :)

    Placuszki są grubaśne faktycznie, wyglądają super sycąco, w dodatku marchewkowe <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój sen mnie przeraził, i jeszcze końcowe zdanie.. Dałaś mi pomysł na kryminał hehe... A co do placków, takich jeszcze nie jadłam, ale już marzę żeby spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli kiedyś wydasz książkę na tej podstawie, to będę pierwszą osobą, która ustawi się w kolejce po nią! :D

      Usuń
  12. o mamusiu.. wyglądają genialnie:) mmmmm;D

    OdpowiedzUsuń
  13. porywam całość!! :)
    hahaha, no za taki komplement to dałabym sie pokroić :DD

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudne placuszki, jadłabym :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Awokado i jabłka również schodzą u mnie w ilości hurtowej ;) A komplement ciekawy :D
    Placki marchewkowe jadłam raz i zastanawiam się właśnie, czemu tylko raz, przecież one są takie pyszne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pyszne i - mimo że na słodko - to jedyne, które mogę jeść nawet na kolację. (;

      Usuń
  16. taki komplement, to chyba każda z nas by na długo pozostawiła w swojej pamięci:D
    dzisiaj i u mnie królowała marchewka, więc wiem, jak pyszna musiała byc Twoja plackowa wieżyczka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie się z tą marchewką zgrałyśmy i obie zaczęłyśmy ultra zdrowo dzień. :D

      Usuń
  17. Hahah, ten komplement pobił wszystkie. ! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Można przepis? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niczym marchewkowe ciasto, urocze grubaski!

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzooo apetyczne placuszki , nie ma to jak dodatek zdrowej marchewy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej, jaka świetna wieżyczka! Schrupałabym je :D

    OdpowiedzUsuń
  22. korzenne? z miodem? też je chcę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Połącznie jak dla mnie idealne ;)

    Ja też marnuję nadmiar wolnego czasu a potem jestem na siebie zła ;P

    OdpowiedzUsuń
  24. marchewkowe? to moje ulubione! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. uwielbiam marchewkowe! muszą pięknie pachnieć, ja zazwyczaj przyprawiam tylko cynamonem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio odkryłam za to, że cynamon i wanilia (a do cynamonu obowiązkowo jeszcze gałka muszkatołowa (;) naprawdę dobrze się komponują!

      Usuń
  26. Marchewki jem codziennie, a dziwne ,że pankejków takich jeszcze nie zrobiłam ;o

    OdpowiedzUsuń
  27. Zrobiłam dzisiaj Twój suflet kokosowo- migdałowy z kaszy: istne niebo! Z każdym kęsem powtarzałam do siebie "Ale to dobre" (;
    Jeżeli lubisz wypieki z manny proponuję zrobić ciasto, które smakuje jak puszysty, dobrze wypieczony biszkopt (nie opada): 50 g kaszy, 15 g dowolnych otrąb, 2 czubate łyżki jogurtu naturalnego, jajko, łyżeczka syropu klonowego, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta sody: wymieszać i odstawić na 15 minut. Po tym czasie dodać 1/2 banana pokrojonego na ćwiartki( lub dowolne owoce i dodatki jakie lubisz). Piec 30 minut w 180 stopniach. Uwielbiam Twojego bloga, wykorzystałam mnóstwo przepisów i jeszcze żaden mnie nie zawiódł, także dorzucam coś od siebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o łyżce mąki kokosowej/ wiórek kokosowych ;)

      Usuń
  28. komplement godny dżentelmena :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Wypróbuję w wolnej chwili, na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ