18 sierpnia 2013

351. AUSTRIA: kaiserschmarrn

Omlet cesarski smażony na maśle z sosem śliwkowym i trzcinowym cukrem pudrem

Wczoraj niestety nikomu nie udało się odgadnąć celu mojej kolejnej śniadaniowej podróży. Obstawialiście Anglię, Argentynę - oba także na "a", jednak tym razem chodziło o Austrię. Sprawiliście mi też nie lada zagwozdkę, kiedy próbowałam domyślić się, skąd tak popularną odpowiedzią okazała się być Argentyna. Na szczęście w kolejnych komentarzach pośpieszyliście z wyjaśnieniem swojej dedukcji. Przyznam, że nieźli z Was detektywi - sama nigdy bym na ten trop nie wpadła. Zwłaszcza, że jeszcze do niedawna nie wiedziałam nawet, jak nowy papież się nazywa, więc nie przyszłoby mi raczej do głowy, by powiązać z nim swoją zagadkę. Jak się okazuje - jej treść to jednocześnie słowa Franciszka. Mam chyba w takim razie zadatki na papieża!
Dlaczego Austria? Wytłumaczenie jest proste - zapytajcie tylko kogoś o inną, oryginalną nazwę omletu cesarskiego. (; Ja zatem zamiast łamać sobie język, przeszłam do czynu i przygotowałam na dzisiejsze śniadanie ten austriacki omlet. Kaiserschmarrn w wolnym tłumaczeniu oznacza nie mniej, nie więcej niż "cesarski bałagan". Jak głosi legenda, po raz pierwszy został on przygotowany dla dbającej o linię Elżbiety Bawarskiej, żony cesarza Franciszka Józefa I. Kiedy kucharz usmażył dla cesarzowej ów omlet, Elżbieta uznała go za niedostatecznie dietetyczny i odmówiła jego zjedzenia. Zdenerwowany już ciągłymi fanaberiami żony cesarz miał powiedzieć zatem "Pokaż, co za bałagan przygotował nasz kucharz". Franciszek spróbował omletu, który zasmakował mu tak bardzo, że oprócz swojej porcji zjadł także porcję żony, zaś nazwa kaiserschmarrn przyległa do dania na zawsze. Choć z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej wersji i wariacji na jego temat, oryginalnymi dodatkami są wyłącznie nasączone w rumie rodzynki. Najbliższy oryginałowi omlet powinien być smażony na maśle i podany z cukrem pudrem oraz zwetschgenroester, czyli sosem śliwkowym.

AUSTRIA: kaiserschmarrn 

     kaiserschmarrn
     2 jajka
     30 g mąki pszennej
     pełnoziarnistej
     30 ml mleka
     łyżka masła klarowanego
     łyżeczka cukru trzcinowego
     szczypta soli
     +opcjonalnie namoczone
     w rumie rodzynki

     
zwetschgenroester
     200 g śliwek bez pestek
     +cukier puder do podania

Białka oddzielam od żółtek. W jednej misce łączę żółtka z mąką i mlekiem, w drugiej zaś ubijam na sztywną pianę białka z cukrem i solą. Przekładam je partiami do miski z pozostałymi składnikami, za każdym razem dodając po 1/3 piany i delikatnie mieszając. Na patelni rozgrzewam masło i wylewam na nią masę. Smażę przez chwilę, dopóki omlet nie zarumieni się od spodu, po czym dzielę go łyżką na mniejsze części, które przewracam na drugą stronę. Podałam z sosem przygotowanym z węgierek, które podzieliłam na ćwiartki, podlałam odrobiną wody i gotowałam do rozpadnięcia się owoców i odparowania nadmiaru wody. Omlet posypałam trzcinowym cukrem pudrem.

26 komentarzy:

  1. uwielbiam tego omleta :) i odkąd ją poznałam, uwielbiam również historię jego powstania ;D ten sos jaki gęścutki, pycha ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wpadłabym na to, że chodzi o Austrię. Podobają mi się Twoje śniadaniowe podróże :)
    Omlet wygląda przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. No na to bym nie wpadła. :p
    Pysznie się prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki on cudowny w Twoim wykonaniu!
    A na Austrię, hm nie wpadłabym; D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale puszysty Ci wyszedł :)
    Nie wpadłabym na Austrię :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieźle ;P A śniadanie godne cesarza ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ten sos śliwkowy wygląda obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. powiedz proszę na czym robisz zdjęcia??<3 (chodzi mi o podłoże)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daria wzdycha (z dumy zapewne!), bo jako jedyna zna chyba odpowiedź. :D no trudno, będę musiała i innym uchylić rąbka tajemnicy - drewniana podkładka, takie coś do postawienia na kołdrze i zajadania śniadania w łóżku. (;

      Usuń
    2. O jaaa, zawsze taką chciałam!

      Usuń
  9. już chyba wiem co zjem jutro na śniadanie :) śliwek u mnie ponad normę, a podanie ich do takiego omleta bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To była naprawdę trudna zagadka...;)
    Miałam ten omlet zaplanowany na jutrzejsze śniadanie. teraz to już muszę go zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Melduję, że zrobiłam dzisiaj 'brownie in a jar' ( tak tak, to ta sama osoba, która wczoraj prosiła Cie o wybór chlebka bananowego :)) ), a raczej zlepek dwóch przepisów- ciasto z powyższego brownie z czekoladą, no a że cierpię na brak słoików- nie żałowałam masła migdałowego i zrobiłam z niego smugi na wierzchu masy. Zależało mi na wyglądzie chlebka, wyraźnym akcencie czekolady i umiarkowanym masła, także takie rozwiązanie było chyba najlepsze. Ale przechodząc do rzeczy, czyli walorów smakowych- czy w ogóle muszę się w tej kwestii rozpisywać? :D Przeszło wszelkie oczekiwania, było tak dobre, że z 30 minut po konsumpcji nadal siedziałam z wielkim BANANEM na twarzy, a wspomniana wczoraj druga osoba, z każdym kolejnym kęsem powtarzała- Boże, jakie to pyszne! Od siebie sypnęłam trochę chilli. Kolejny przepis, który zasługuje na Oskara!

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam ten omlet :D ale nie wpadłabym na takie rozwiązanie zagadki xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam go, najbardziej za to, że nie muszę klnąć przy patelni w momencie przewracania :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jadłam raz tego omleta i jakoś mnie nie powalił na kolana. Być może dam mu drugą szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. żeby mi jeszcze taki wyszedł jak na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Omlet u mnie zawsze i wszędzie, i w kawałkach, i w całości, i na słodko, i wytrawnie. Po prostu omlety górą ! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. jak dla mnie twój omlet wygląda najlepiej ze wszystkich jakie widziałam, nigdy mi się tak nie udało go zrobić! do tego tak pysznie śliwkowo go podałaś *-*

    OdpowiedzUsuń
  18. taki popularny, ale zwala z nóg <3
    Cudownie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak mi ślinka leci to nawet Sobie nie wyobrażacie ;)
    Cudowny *.*

    OdpowiedzUsuń
  20. Siedzę i od 5min gapię się na ten sos śliwkowy - ma odjazdowy kolor!

    Uff, przynajmniej już nie czuję się jak totalny idiota, który jako jedyny nie skojarzył zagadki ze słowami papieża:D

    PS. Ale słodziak z tego powyższego:D

    OdpowiedzUsuń
  21. ja sobie wygooglowałam tego papieża bo też nie miałam pojęcia o co Ci chodzi xd faktycznie świetnie ten sos wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  22. To chyba bym zły pomysł, żeby zaglądać tu o tej godzinie, bo teraz jestem głodna :D Całe danie wygląda przepysznie, a sosik ze śliwek koniecznie musze wykorzystać do owsianki!

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ