1 sierpnia 2013

334. yeast, yeast everywhere!

Odsmażone pełnoziarniste drożdżowe naleśniki z morelowym twarożkiem

Szczerze powiedziawszy, to sama nie wiem, co powinnam w tej sytuacji zrobić. Do tej pory byłam zwolenniczką przekonania, że moderowanie komentarzy czy blokowanie ich wyłącznie anonimowym użytkownikom to straszne frajerstwo i brak umiejętności zmierzenia się twarzą w twarz z krytyką. Z perspektywy czasu muszę jednak stwierdzić, że z drugiej strony obrzucanie kogoś obelgami nie podpisując się przy tym własnym imieniem i nazwiskiem czy choćby głupim nickiem również do przejawów odwagi nie należy. Mnóstwo ciepłych komentarzy, maili i podnoszących na duchu słów (w tym miejscu najbardziej dziękuję Wam, moje kochane wariatki!) i najpewniej jedna osoba, która myli działalność mojego bloga z Caritasem. Chyba jednak nie warto szargać sobie nerwów i przejmować się opinią osoby, która nawet nie rozumie idei blogowania.
Nie wiem jeszcze, co zrobię z porannym zamotaniem; póki co zostaje chyba tak, jak było. Z dwojga złego wolę już chyba mieć święty spokój dodając przepisy i unikając przy tym wiercenia dziury w brzuchu przez dziesięć osób (podlizywać to Wy się umiecie!) niż brać do siebie komentarze jednego, niewartego niczyjej uwagi życzliwego anonima.
Jeszcze raz dziękuję Wam za słowa, które pomogły mi podjąć tę decyzję. Jednak bynajmniej nie wspominałam w ostatnim wpisie o problemach, jakie mam teraz w życiu, licząc tym samym na litość i pocieszanie z Waszej strony. Pierwotnie moim zamiarem było po prostu zobrazowanie tym wszystkim, którzy myślą, że przez cały dzień leżę do góry brzuchem, przeglądam blogi kulinarne i żyję od śniadania do śniadania, że w rzeczywistości jestem od tego daleka. Niemniej doceniam Wasze wsparcie, bo szczerze nie spodziewałam się, że kogoś mogą (aż tak) przejąć moje problemy. Jesteście wspaniali, macie ogromne serca i to właśnie dla takich osób prowadzę dalej tego bloga. W innym wypadku nie miałoby to sensu - bez takich czytelników już pewnie dawno zrezygnowałabym z blogowania. W dużej mierze robię to dla Was, a skoro jest to strona przeznaczona na użytek innych, to brak przepisów mijałby się z celem. Poza tym... Za dużą mi to sprawia frajdę! ]:>
No dobra, łapcie przepis na drożdżowe naleśniki, już się nie gniewamy!

NALEŚNIKI DROŻDŻOWE
(1 porcja, 6 dużych naleśników)

     50 g mąki pszennej
     pełnoziarnistej
     200 ml mleka
     jajko
     łyżka stopionego masła
     pół łyżeczki słodzidła
     (ja użyłam miodu)
     pół łyżeczki suszonych
     drożdży
     szczypta soli

Masło i połowę mleka podgrzewam, by się ze sobą połączyły i były letnie, dodaję miód, suszone drożdże i mieszam, by wszystko dobrze się rozpuściło. Dodaję przesianą mąkę (jeżeli użyjecie świeżych drożdży, to należy przed jej dodaniem odstawić zaczyn na kilka minut, by zaczęły pracować), sól, wbijam jajko i mieszając trzepaczką, stopniowo dolewam pozostałe mleko. Gładkie i lejące ciasto odstawiam na 45-60 minut w ciepłe miejsce. Po upływie tego czasu, kiedy na powierzchni ciasta pojawią się pęcherzyki, mieszam je ponownie i smażę naleśniki na średnim ogniu na teflonowej patelni naleśnikowej z obu stron.

43 komentarze:

  1. I dla mnie decyzja słuszna ;)
    Naleśniki zrobię napewno, bo ostatnio drozdze dosyć mnie lubią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jaka kochana notka :) dziękuję za przepis, na pewno zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że podjęłaś taką decyzję. :) Niemniej jednak apeluje o nie wrzucanie wszystkich anonimów do jednego worka, ja jakoś nie czuję się gorsza nie posiadając bloga, jestem normalnym człowiekiem, który uwierz- codziennie do Ciebie zagląda i czerpie sporą dawkę inspiracji. (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są anonimowi i "życzliwi" anonimowi i zdaję sobie z tego sprawę, także nie generalizuję. (;

      Usuń
    2. Nie dawaj nikomu prawa, żeby cię bezpodstawnie obrażał! "życzliwi" anonimowi są jak klienci w sklepie- zawsze w ciągu dnia trafi się taki, co nie przyjdzie nic kupić, tylko cię po prostu wkurzyć. Ale nawiązując do pierwszego zdania, to nie jest "frajerstwo", bo ja naprawdę nie widzę celu, podstaw i motywu, żeby obrzucać się obelgami ot tak. Co prawda moja kulinarna ułomność ciężko zniosłaby brak możliwości podpytania o coś w komentarzu, ale hej! To twój blog i możesz sobie z nim robić, co tylko zapragniesz :D

      Usuń
  4. ja mam u siebie modernizację, ale nie przed krytyką, tylko spamem i durnotą :)) a naleśniczki chętnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moderowanie komentarzy czy blokowanie ich umieszczania przez anonimowych nie jest frajerstwem, a jedynie służy porządkowi we własnym miejscu, jakim jest blog. Do domu też wszystkich nie wpuszczę, choćby walili drzwiami i oknami. Wg mnie nie to też wiele wspólnego z tchórzostwem czy strachem... Bać się można choroby, śmierci, wojny... A nie krytyki czy anonimowych.

    Pozdrawiam gorąco Wariatko:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie nie ma* to też wiele wspólnego... (zjadłam słówko)

      :)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Agatą ! :)

      Ciekawa jestem czy czuć dużą różnicę w smaku zwykłych naleśników a tych drożdżowych ?

      Usuń
  6. Ja moderuję komentarze, bo czasem wracałam po całym dniu, zaczynałam czytać komentarze i widziałam niezły sajgon, bo anonimowi nie kłócili się już ze mną, a między sobą. Nie chodzi o strach, a porządek. ;)

    Cieszę się, że będziesz dodawać przepisy, bo co jak co, ale są świetne - taaaak, wczoraj zrobiłam solony karmel i byłam więcej niż kontent.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że wszystko wraca do normy (chodzi o przepisy oczywiście, bo już się bałam, że stracę ciągły przypływ śniadaniowych inspiracji!). I mam pytanie, czy mogła byś napisać jak zrobiłaś ten morelowy twarożek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100 g twarogu półtłustego trzykrotnie mielonego, łyżka jogurtu naturalnego (ok. 25 g), pięć małych morel, szczypta soli - twaróg wymieszałam z jogurtem i solą, dodałam pokrojone w kostkę morele i rozgniotłam jeszcze trochę widelcem, żeby ich smak dobrze połączył się z twarogiem.
      po zapieczeniu... smakowało wspaniale, rozpływam się na samo wspomnienie. :D

      Usuń
    2. Zapiekłaś te naleśniki czy odsmażyłaś na patelni? :) Twarożek się nie zważył? Tak, jestem w tej kwestii naprawdę laikiem, nigdy nie lubiłam naleśników, dopiero ostatnio się do nich przekonałam, próbując zresztą Twój przepis na obłędne kawowe z awokado. (;

      Usuń
    3. zawinięte naleśniki (już po zrobieniu zdjęć, chociaż po zapieczeniu były jeszcze ładniejsze, ale już nie mogłam się na nie doczekać :D) odsmażyłam na patelni na dużym ogniu z obu stron, by dobrze się zarumieniły i zrobiły chrupiące. twaróg pozostał bez zarzutu, tylko się podgrzał, a morele w środku zrobiły jeszcze słodsze i bardziej wyraziste w smaku.

      Usuń
    4. Brzmi nieziemsko! Jutro zrobię, podam z tahini wymieszaną z miodem i będę w niebie. :)

      Usuń
  8. Kosmicznie apetyczne! ;P Na pewno zrobię! Aż 6 dużych naleśników z 50g mąki? Suuper :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniam! Wyglądają bajecznie! Koniecznie wypróbuję. Bardzo zachęcają te pulchne pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nigdy nie jadłam drożdżowych, może chociaż te by mi ładnie wyszły? :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze prawisz, w końcu blog nie ma służyć wyłącznie do dzielenia się inspiracjami śniadaniowymi, ale też poznawaniem wielu wspaniałych ludzi. Niestety zdarzają się też tacy, którzy "psują" tą atmosferę.
    "...to straszne frajerstwo i brak umiejętności zmierzenia się twarzą w twarz z krytyką" tutaj się nie zgodzę, gdyż pasuje mi to bardziej właśnie do anonimowych "krytyków", którzy nie mają odwagi zwrócić komuś uwagi pokazując swoją tożsamość (nie uwierzę, że KAŻDY anonimowy hejter nie ma konta ^^).

    Niektóre komentarze są nie tyle krytyczne, co po prostu głupie i sama czasem zastanawiam się nad tym, czy nie powinnam zacząć ich moderować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Drożdżowe naleśniki. Nie próbowałam, ale chyba muszę, bo wyglądają i brzmią cudownie :)
    Trzymaj się, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że będę mogła dalej inspirować się twoimi śniadaniami :) Sama zacznę moderować komentarze, to raczej dobry pomysł :)

    Tymczasem zachwycam się kolejną wersją pysznych naleśników *-*
    Już nie wyrabiam z zapisywaniem i odtwarzaniem przepisów ;p W to lato chyba zjem najwięcej naleśników i placków w moim życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. cieszę się, że zostajesz z nami - może to właśnie w pewien sposób pomoże Ci oderwać się trochę od problemów... życzę Ci duuuużo, dużo siły! :)

    drożdżowych nigdy nie jadłam, ale to tylko kwestia czasu zanim to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śniadanie jedno wielkie MNIAM!
    Ja osobiście nie zdecydowałam się na moderowanie komentarzy ale nie męczą mnie na szczęście "życzliwi" anonimowi uff..

    OdpowiedzUsuń
  16. o a mój chłopak pytał się właśnie czy jest coś takiego jak naleśniki drożdżowe ;D no i mam przepis haha

    trzymaj się ;) w życiu są ważniejsze problemy niż wredne-anonimusy. Aczkolwiek nie wrucam wszystkich do jednego wora - są też fajne anonimy :D ale 'haterzy' zawsze się znajdą ...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak myślisz, czym mogłabym zastąpić morele, żeby zrobić podobny twarożek? :) BARDZO trafiłaś z dzisiejszym śniadaniem, jutro mama ma urodziny i chciałabym uraczyć ją dobrym śniadaniem, jest wielbicielką wszelkich placków, a drożdżowych naleśników jeszcze nie jadła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio zajadam się też podobnym twarożkiem z węgierkami. (; w ogóle myślę, że najlepiej nadają się wszelkie owoce śliwkowe (tak się to w ogóle mówi? :D), czyli możesz użyć też brzoskwiń, nektarynek albo ewentualnie banana.

      Usuń
  18. AŻ 6zjadłaś? PRZESADZIŁAŚ

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałam zrobić dziś na obiad naleśniki z twojego przepisu, ale chyba musiałam coś schrzanić, bo ciasto wyszło mi zupełnie rzadkie. Jednak dodałam mąki, usmażyłam i wyszły bardzo dobre, brat sam z siebie pochwalił :)
    Odwiedzam Cię w miarę systematycznie, podziwiam twoje śniadania i cudne fotografie. Muszę przyznać, że jesteś skarbnicą inspiracji. Nierzadko zaskakujesz mnie składnikami i ich połączeniem. Jesteś jedną z tych blogowych perełek, które nie trzymają się żadnych konwencji i ambitnie, z oddaniem prowadzi bloga. Łatwo powiedzieć "nie przejmuj się anonimami", bo to czasem niełatwe. Niestety, to są blaski i cienie blogowania. Tobie wychodzi to jednak świetnie, nie przestawaj! :)
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciężko jest, gdy zobaczę taką pyszność i brak przepisu na nią :D Cieszę się, że podjęłaś taką decyzję, bo coś czuję, że niedługo zrobię takie naleśniory! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Podsmażone brzmią jeszcze pyszniej :)

    A tak generalnie to cieszę się, że przepisy nie znikają! A u mnie np. moderacja pozwala mi nie tyle zapobiegać anonimowym kąśliwym komentarzom, co spamem z angielskich stron hazardowych(?), także nie widzę w tym nic złego.

    OdpowiedzUsuń
  22. myślisz, że mogłabym przygotowac bazę wieczorem, wstawic do lodówki i smażyc naleśniki rano? :) ciasto nie zciemnieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam sie podpisac. ;)

      A.

      Usuń
    2. z wierzchu ciemnieje już po tej godzinie, ale po ponownym zamieszaniu kolor wraca do normy. z ciastem drożdżowym na gofry czy racuchy spokojnie można tak zrobić, więc czemu nie i z tym naleśnikowym? moim zdaniem spokojnie można tak zrobić. (;

      Usuń
  23. Haha- nie dosyc, że wyszły mi 4, to jeszcze częsciowo smakowały jak tortilla!
    Odrobinę dziwne, ale całkiem smaczne :)

    OdpowiedzUsuń

OBSERWUJĄ