Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty

19 sierpnia 2013

352. śmierć nudnym kanapkom!

Kukurydziane muffiny z parmezanem i kukurydzą, sałatka z rukoli, roszponki i ogórka

Co pierwsze przychodzi Wam na myśl, kiedy macie ochotę na śniadanie na wytrawnie? Kanapki? Nuda. Spróbujcie muffinów na słono! Kukurydziane muffinki z parmezanem - choć z założenia wytrawne, dzięki młodej kukurydzy, specyficznemu smakowi mąki i dodatkowi mleka wyraźnie odznacza się w nich nuta słodyczy. Przełamana wyrazistym smakiem sera, dzięki któremu muffiny nie wymagają już dodatku innego tłuszczu.

KUKURYDZIANE MUFFINKI
(1 porcja, 4 sztuki)


     60 g mąki kukurydzianej
     60 ml mleka
     jajko
     kawałek parmezanu (ok. 30 g)
     dwie garście ziaren świeżej,
     ugotowanej kukurydzy
     (ok. 60 g, ewentualnie
     można użyć puszkowanej)
     pół łyżeczki sody oczyszczonej
     szczypta soli
     +opcjonalnie pieprz 
     lub inne przyprawy

Piekarnik nastawiam na 200 stopni. W misce umieszczam mąkę, sodę i sól, wbijam jajko i łączę ze sobą wszystkie składniki; następnie rozcieńczam ciasto mlekiem. Dodaję kukurydzę i starty na tarce o średnich oczkach parmezan i ponownie mieszam wszystkie składniki. Przekładam masę do silikonowych foremek i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Piekę muffinki przez 15 minut, po wyjęciu z piekarnika wyciągam je również z foremek. Podałam z sałatką z rukoli, roszponki i zielonego ogórka.

8 sierpnia 2013

341.

Cukiniowe gofry z semoliny ze świeżym oregano i parmezanem

Przyznam, że przez ostatnie upały zaczęłam przeżywać w kwestiach kulinarnych mały kryzys wiary - do tego stopnia, że kilka dni temu postanowiłam odświeżyć sobie smak cukiniowych gofrów i z czystego lenistwa zjeść je na obiad. Rozmowa z Darią skłoniła mnie natomiast do niezwykle filozoficznej refleksji, bo zapytana o to, czy zjadłam gofry na słodko, czy na wytrawnie - nie potrafiłam odpowiedzieć. Bo o ile co do tej wersji jestem stuprocentowo pewna, że gofry były na słodko, to z dodatkiem samego serka wiejskiego zdania mogłyby być już podzielone. Co do tych natomiast nie mam już najmniejszych wątpliwości - są na wytrawnie, a do tego jak smakują! Nie mam pojęcia, czy ich idealna chrupkość to zasługa parmezanu czy może semoliny, ale dzisiejsze śniadanie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie ma lepszych gofrów od tych z dodatkiem cukinii.

CUKINIOWE GOFRY Z PARMEZANEM
(1 porcja, 3 gofry)

          mała cukinia (ok. 180 g)
          kawałek parmezanu (ok. 40 g)
          garść świeżego oregano
          60 g semoliny*
          jajko
          trzy łyżki wody
          pół łyżeczki sody oczyszczonej
          szczypta soli

Umytą cukinię ścieram na tarce o dużych oczkach, solę i odstawiam na kilka minut, by puściła wodę. Nie odlewam jej, ale dodaję do miski z cukinią semolinę, jajko i sodę. Mieszam ze sobą wszystkie składniki, a następnie dodaję posiekane listki świeżego oregano i grubo starty parmezan. Całą masę rozrzedziłam jeszcze odrobinę dolewając trzy łyżki wody. Smażę gofry w dobrze nagrzanej gofrownicy przez 10 minut, dopóki nie przestaną parować i będą rumiane. Podałam z dodatkowymi listkami oregano.

*jeżeli jej nie macie, to lepiej w tym wypadku użyć zwykłej mąki pełnoziarnistej, nie kaszy manny

4 sierpnia 2013

337. WŁOCHY: frittata

Frittata z parmezanem, szynką parmeńską i szpinakiem

Frittata to włoska odmiana omletu, jednak - co ciekawe - pierwotnie nazwa ta nie była zarezerwowana wyłącznie dla omletu właśnie, a wszystkich dań ze smażonych jajek przygotowanych na patelni, więc także jajecznicy czy jajek sadzonych. Jest to typowe danie cucina povera, czyli kuchni biednej, prostej i niewyszukanej, dawniej serwowane w uboższych włoskich domach. Jednak nie nazywałabym tego dania biednym, bo jest bogate w naprawdę mnóstwo smaków i aromatów. Do masy jajecznej, która jest podstawą i tak naprawdę jedynym stałym elementem frittaty, dodaje się dowolne składniki - sery, np. ostry parmezan czy delikatną w smaku, bardziej zwartą ricottę, rozmaite sezonowe warzywa, których we Włoszech nigdy nie brakuje, a w bogatszej wersji także wędliny, jak np. szynkę parmeńską, pancettę czy wołową bresaolę. Szczególną odmianą frittaty jest frittata di pasta, którą kiedyś przygotowywało się z pozostałym z obiadu makaronem spaghetti. We Włoszech jada się ją częściej w porze popołudniowej jako lekką kolację, jednak idealnie sprawdza się też jako sycące na długie godziny śniadanie. A Wy - próbowaliście frittaty? A jeśli tak, to jakie są Wasze ulubione dodatki do tego dania?

          WŁOCHY: frittata

          3 jajka
          dwie garści świeżego szpinaku (ok. 100 g)
          dwa plastry szynki parmeńskiej
          duży kawałek parmezanu (ok. 50 g)
          łyżeczka oliwy z oliwek
          szczypta soli
         +opcjonalnie pieprz lub inne przyprawy

Nastawiam piekarnik na 200 stopni. Kiedy się nagrzewa, wbijam do miski jajka, rozbełtuję je widelcem i dodaję starty na dużych oczkach parmezan, porwaną na mniejsze kawałki szynkę parmeńską i przesmażony ze szczyptą soli na oliwie z oliwek i odciśnięty z nadmiaru wody szpinak; mieszam dokładnie wszystkie składniki. na żeliwnej patelni rozgrzewam łyżeczkę oliwy z oliwek i wylewam na nią przygotowaną masę. Smażę na średnim ogniu przez 5 minut, by jajka częściowo się ścięły. Następnie wstawiam patelnię do piekarnika pod grzałkę i zapiekam przez kolejne 20 minut, dopóki omlet nie zetnie się całkowicie i nie zarumieni.

PS: Chodźcie na fanpejdża po zdjęcie tego cuda w przekroju!

22 maja 2013

263.

Omlet z parmezanem z rukolą, roszponką, szparagami, sokiem z cytryny i pieprzem

OMLET Z PARMEZANEM

          dwa duże (wiejskie) jajka
          20 g mąki pszennej pełnoziarnistej
          20 ml mleka
          50 g parmezanu
          szczypta soli
          +ugotowane szparagi, rukola, roszponka 
          i dowolne przyprawy do podania

Jajka wbijam do miski, dodaję dwie łyżki mleka i roztrzepuję je dokładnie. Dodaję mąkę i sól i jeszcze raz dokładnie mieszam, na koniec wkruszam spory kawałek parmezanu. Wylewam masę na patelnię i smażę na średnim ogniu pod przykryciem, dopóki omlet się nie zetnie. Przewracam go na drugą stronę i smażę jeszcze przez chwilę, po czym przekładam omlet na talerz, układam na nim warzywa i składam na pół.

19 maja 2013

260.

Grzanki z domowej bułki wieloziarnistej z pancettą i parmezanem, smoothie szpinak-banan-awokado

Dzisiaj podobno Światowy Dzień Pieczenia, więc upieczone już co prawda bułeczki wrzucam rano do piekarnika, by przynajmniej je zapiec.

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że będzie mi aż tak brakować biegania. Kiedy moja naderwana kostka lekko odpuściła, od razu wskoczyłam w conversy (nowe buty biegowe dostanę pewnie dopiero na dzień dziecka, bo stare zakończyły swój żywot już zeszłej jesieni, a w zimowych, ocieplanych bym się ugotowała). Za pierwszym razem czułam się, jakbym wydostała się z jakiegoś więzienia - biegłam przed siebie, całą sobą ciesząc się odzyskaną wolnością. Mam wrażenie, że wyglądałam wtedy mniej więcej tak:


Biegając nigdy nie słucham muzyki. Strasznie się wtedy męczę (nie, nie fizycznie). Bieganie to najlepszy czas, jaki mogę poświęcić samej sobie. Wyruszając przed siebie dokładnie przyglądam się wszystkiemu, co mnie otacza, mam szansę zwrócić uwagę na to, co normalnie umyka moim zmysłom. Nie wiem, czy to możliwe, ale wczoraj, kiedy biegłam, mimo kataru dosłownie czułam zapach kwitnących przy drodze poziomek. Rzucając cały czas na pobocze zużyte chusteczki wyglądałam pewnie, jakbym znaczyła sobie drogę, na wypadek, gdybym się zgubiła. (; Brakowało mi tego. Bardzo mi brakowało tej wolności, możliwości zastanowienia nad wieloma rzeczami właśnie w trakcie biegu. Ale - nie zapeszając - wracam do gry!

18 maja 2013

259.

Domowa wieloziarnista bułka z płatkami orkiszowymi i siemieniem lnianym zapieczona z parmezanem, ze szparagami, jajkami w koszulkach i pieprzem


Nienawidzę śniadań takich jak to. Nienawidzę, kiedy mam tak dobre śniadanie do zjedzenia, a zatkany nos uniemożliwia mi całkowicie czerpanie z niego jakiejkolwiek przyjemności. Wczoraj znowu dorwałam się do piekarnika i kolejny raz pojawiły się bułeczki z improwizowanego na bieżąco przepisu. Użyłam mąki z 3 ziaren z Lubelli i rzeczywiście do wypieku pieczywa nadaje się świetnie. Gdyby tylko nie ta foliowa torebka, w której można ją kupić - może i utrzymuje świeżość, ale i wilgoć, przez co przesiewanie jej stanowi spore wyzwanie.

No ale nie o tym miałam. Prosiliście, żebym pochwaliła się sukienką, którą ostatnio kupiłam. A jako że jestem okropnym leniem, kiedy w końcu zmobilizowałam się, by zrobić jej zdjęcie, ubrałam ją na siebie tak, jak stałam - stąd te buty i spodenki z wysokim stanem, których co prawda nie widać, ale były pod sukienką (i brak makijażu, i nieogarnięte włosy...). :D Na zdjęciu wygląda dość zwyczajnie, bo nie widać tak dokładnie jej przepięknej tekstury. Chyba właśnie głównie przez wzgląd na ten wzór ją kupiłam. I właściwie nie mam pojęcia, kiedy będę ją nosić (bo ostatnio moim ulubionym strojem jest dres i tymczasowo conversy zamiast butów biegowych), ale z drugiej strony tłumaczę to sobie tak, że taką rzecz zawsze warto mieć w szafie, tak "na czarną godzinę".


OBSERWUJĄ